Po zmasowanym ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela władze Iranu zrealizowały swoje wcześniejsze pogróżki i zakazały większości statków pływania w Cieśninie Ormuz. Strategiczny morski korytarz stał się sceną działań wojennych, a jego blokada odbije się na gospodarkach całego świata. Cena ropy już rośnie.
Działania wojenne wstrzymały transport morski
Przypomnijmy, iż Cieśnina Ormuz mierzy 167 km długości i łączy Zatokę Perską z Morzem Arabskim. To jedyna droga morska prowadząca z Kuwejtu, Kataru, Bahrajnu i Iraku na Ocean Indyjski. Iran, do którego należy północne wybrzeże cieśniny, doskonale zdaje sobie sprawę z jej gospodarczego znaczenia i już od 2011 r. grozi zamknięciem szlaku w ramach dyplomatycznych utarczek z Zachodem.
Po amerykańsko-izraelskim ataku władze irańskie ostrzegły wszystkie jednostki pływające przed korzystaniem z morskiego korytarza. Cieśnina Ormuz oficjalnie nie pozostało zamknięta, a według zajmującej się monitoringiem transportu morskiego firmy Kpler, przepływają przez nią w tej chwili jedynie statki pod banderą Iranu oraz Chin.
Mapa Cieśniny Ormuz; źródło: Goran_tek-en/WikimediaAtaki na statki
Większość komercyjnych statków w regionie zawróciła lub cumuje w bezpiecznej odległości. Duński koncern Maersk i niemiecki gigant Hapag-Lloyd zawiesiły żeglugę z uwagi na zbyt duże ryzyko.
Brytyjskie Centrum Operacji Handlu Morskiego (UKMTO) informuje, iż doszło już co najmniej do trzech ataków na statki przebywające w okolicy Cieśniny Ormuz. Dwie jednostki zostały trafione pociskami, a trzeci doznał uszczerbku wskutek eksplozji w bliskiej odległości. Tankowiec Skylight został zaatakowany u wybrzeży Omanu, a Iran poinformował o zatonięciu jednostki po nieuprawnionym przepłynięciu cieśniny. Cztery osoby zostały ranne.
Sekretarz Generalny Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO) Arsenio Dominguez Velasco w oficjalnym oświadczeniu jednoznacznie potępił agresję, pisząc: Żaden atak na niewinnych marynarzy ani cywilną żeglugę nie może być usprawiedliwiony. Załogi te po prostu wykonują swoją pracę i muszą być chronione przed skutkami szerszych napięć geopolitycznych.
Cieśnina Ormuz a cena ropy naftowej
Przez Cieśninę Ormuz transportowane jest ok. 20 proc. światowej produkcji ropy naftowej i gazu ziemnego. Nic dziwnego, iż w poniedziałek rano ceny ropy na azjatyckich giełdach były o ponad 10 proc. wyższe niż przed weekendem. Ropa Brent, uważana za międzynarodowy benchmark, już w niedzielę podrożała o ponad 12 proc., do około 82 dol. za baryłkę, ale wieczorem cena spadła poniżej 78 dol.
Analitycy twierdzą, iż z powodu zamknięcia Cieśniny Ormuz ucierpią szczególnie Chiny i Indie, których gospodarki są uzależnione od irańskiej ropy. Wąskim korytarzem przewożone są również paliwa z Arabii Saudyjskiej, Iraku i Emiratów Arabskich – większość z nich trafia do państw azjatyckich. Skutki blokady dadzą się jednak odczuć na całym świecie, głównie w postaci wzrostu cen ropy i gazu ziemnego oraz inflacji.
Saul Kavonic, szef badań energetycznych w MST Marquee, powiedział w wywiadzie dla stacji BBC, iż mimo napięcia na Bliskim Wschodzie rynek nie wykazuje jak dotąd oznak paniki, ponieważ infrastruktura paliwowa ani transportowa nie były celem ataków. Inni eksperci sugerują jednak, iż w przypadku przedłużenia się konfliktu, cena baryłki ropy może przekroczyć 100 dol., co odbije się szerokim echem na światowej gospodarce.
Państwa należące do OPEC+ zgodziły się w niedzielę wieczorem na zwiększenie produkcji o 206 tys. baryłek dziennie, ale jest wątpliwe, czy pozwoli to skutecznie ograniczyć wzrost cen. Tymczasem widać już pierwsze zmiany na giełdzie – CNN informuje, iż spadają ogólne kontrakty terminowe na akcje, a rosną ceny akcji spółek zbrojeniowych oraz naftowych.

3 godzin temu















