
Olivia Chow prowadzi swoją kampanię wyborczą.
Burmistrz Toronto Olivia Chow zapowiedziała, iż jeżeli wygra nadchodzące wybory samorządowe, wprowadzi program bezpłatnych posiłków dla wszystkich uczniów miejskich szkół. Jej główny rywal, Brad Bradford, popiera samą ideę, ale zarzuca burmistrz, iż nie przedstawiła sposobu finansowania przedsięwzięcia.
Obecnie Toronto zapewnia codziennie przekąski około 330 tys. uczniów. W tegorocznym budżecie miasto przeznaczyło na ten cel 32 mln dolarów. Chow chce rozszerzyć program o pełnowartościowe obiady, które byłyby dostępne dla wszystkich dzieci, niezależnie od dochodów ich rodziców.
Według burmistrz dzięki takiemu rozwiązaniu przeciętna rodzina mogłaby zaoszczędzić około 1800 dolarów rocznie. Program miałby być wprowadzany stopniowo, najpóźniej do 2030 roku.
– Kiedy dziecko jest głodne w szkole, nie może się skoncentrować. Musimy zapewnić obiady, ponieważ pozwoli to rodzicom zaoszczędzić dużo pieniędzy – przekonywała Chow podczas debaty wyborczej w Scarborough.
Nie potrafiła jednak określić, ile realizacja obietnicy będzie kosztowała podatników. Zapowiedziała jedynie współpracę z rządami prowincjonalnym i federalnym oraz prywatnymi darczyńcami.
Brad Bradford zwrócił uwagę, iż w tej chwili nie istnieje żaden program federalny ani prowincjonalny gwarantujący finansowanie tak szerokiego przedsięwzięcia.
Chow odpowiedziała, iż zadaniem władz miasta jest wykazanie inicjatywy i przekonanie pozostałych szczebli administracji do współpracy.
Finansowanie pozostaje największą niewiadomą. W roku szkolnym 2024–2025 Toronto otrzymało na programy żywieniowe 4,7 mln dolarów od rządu federalnego i 8,5 mln od Ontario. Samo miasto wyłożyło 21,9 mln dolarów, zwiększając tę kwotę do 32 mln w tegorocznym budżecie.
Rząd federalny zapowiedział wcześniej przeznaczenie miliarda dolarów w ciągu pięciu lat na rozwój szkolnych programów żywieniowych w całej Kanadzie. W budżecie premiera Marka Carneya przewidziano również stałe finansowanie w wysokości 216,6 mln dolarów. Nie wiadomo jednak, jaka część tych pieniędzy mogłaby trafić do Toronto.
Ontario przeznaczyło w 2025 roku na programy żywieniowe dla uczniów 37,5 mln dolarów, ale również nie zadeklarowało dodatkowego wsparcia dla planu Chow.
Eksperci podkreślają, iż bez pomocy innych szczebli administracji Toronto może mieć trudności z realizacją obietnicy.
Sahar Raza z banku żywności Daily Bread szacuje, iż rozszerzenie programu będzie wymagało dodatkowych 20–80 mln dolarów rocznie. Początkowe wydatki mogą być szczególnie wysokie, ponieważ wiele szkół nie dysponuje odpowiednimi kuchniami, lodówkami i zapleczem do przygotowywania posiłków. W dłuższej perspektywie koszty mogłyby jednak spaść dzięki zakupom żywności w dużych ilościach.
Zwolennicy programu wskazują na rosnące potrzeby mieszkańców. Liczba wizyt w placówkach Daily Bread wzrosła z 1,45 mln w 2021 roku do 4,1 mln w 2025 roku. Organizacja pomaga w tej chwili ponad 200 tys. osób w Toronto, z których co czwarta jest dzieckiem.
Zdaniem Jasona Gillilanda z Western University badania potwierdzają, iż szkolne programy żywieniowe poprawiają jakość odżywiania dzieci i mogą korzystnie wpływać na wyniki w nauce.
Debbie Field z Coalition for Healthy School Food podkreśla natomiast, iż powszechna dostępność posiłków pozwoli uniknąć stygmatyzacji dzieci z ubogich rodzin. o ile obiady otrzymywaliby wszyscy uczniowie, nikt nie musiałby ujawniać swojej trudnej sytuacji materialnej.
Nie wszyscy radni popierają jednak takie rozwiązanie. Stephen Holyday już podczas debaty w 2024 roku przekonywał, iż środki publiczne należałoby kierować przede wszystkim do rodzin, których rzeczywiście nie stać na wyżywienie dzieci.
Rada miasta przyjęła wówczas plan stopniowego rozszerzania szkolnego programu żywieniowego, zakładający zapewnienie wszystkim uczniom śniadań i obiadów najpóźniej do 2030 roku. Przeciwko głosował tylko jeden radny.
Obecna deklaracja Chow jest więc kontynuacją wcześniejszych zamierzeń miasta. Najważniejszą kwestią pozostaje znalezienie pieniędzy na ich realizację.









