Rzecznik chińskiego MSZ nie odpowiedział bezpośrednio na żądanie Donalda Trumpa, który zagroził przełożeniem wizyty w Pekinie, jeżeli Chiny nie włączą się w ochronę statków w Cieśninie Ormuz. Zamiast tego Lin Jian zaapelował o wstrzymanie działań wojennych na Bliskim Wschodzie i potwierdził, iż mimo napięcia na linii z Waszyngtonem, strony "utrzymują komunikację".