Na jednym z zamarzniętych zbiorników w Niemczech ratownicy odkryli dwa wycięte w lodzie otwory, obok ręcznik, a przed nimi ustawioną kamerę. Samochód 40-latka stał zaparkowany nieopodal brzegu - po nim samym nie było jednak śladu. Z nagrania wynika, iż mężczyzna wskoczył do lodowatej wody, ale już się nie wynurzył.
Chciał uwiecznić swój wyczyn. Włączył kamerę i "zapłacił najwyższą cenę"

W Wismarze 40-latek chciał nagrać film na całkowicie zamarzniętym zbiorniku przeciwpożarowym i zapłacił za to życiem - podaje "Bild". Jak czytamy, mężczyzna przy włączonej kamerze wskoczył do przerębla. Prawdopodobnie planował wynurzyć się przez drugi wycięty w lodzie otwór, który znajdował się obok.
ZOBACZ: Jechali na dachu autobusu. Niebezpieczna "zabawa" w Poznaniu
Zgłoszenie o zaginięciu mężczyzny niemieckie służby otrzymały w poniedziałek rano. Na miejsce wysłano liczne jednostki straży pożarnej, pogotowie ratunkowe i policję. "Bild" opisuje, iż zbiornik przeciwpożarowy, na którym doszło do tragedii, ma około dwóch metrów głębokości. Z powodu niskich temperatur w ostatnich dniach, jest zamarznięty.
Kamera wciąż nagrywała. Tragedia na zamarzniętym zbiorniku
Gdy ratownicy przybyli na miejsce, zastali nietypowy widok: na lodzie na statywie ustawiona była kamera, a przed nią znajdowały się dwa wycięte w lodzie otwory, obok których leżał ręcznik. Samochód mężczyzny przez cały czas stał zaparkowany tuż przy brzegu. Według niemieckiego portalu kamera wciąż nagrywała, gdy przyjechały służby.
ZOBACZ: Tragedia na zamarzniętym stawie. Nie żyje siedmiolatek i jego matka
Rozpoczęła się akcja poszukiwacza. Strażacy użyli pił łańcuchowych do wycięcia kolejnych otworów w warstwie lodu mającej od pięciu do siedmiu centymetrów. Po południu policja potwierdziła, iż ratownicy odnaleźli ciało mężczyzny. Z doniesień wynika, iż miejsce, w którym 40-latek wskoczył do wody, miało około 1,7 metra głębokości.
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


1 godzina temu












