Południowe Podlasie stoi rolnictwem, ale dzisiaj to rolnictwo stoi pod wielkim znakiem zapytania. Mieszkańcy naszych wsi – od Konstantynowa przez Janów Podlaski, aż po Radzyń i Łosice – z niepokojem patrzą na liczniki na stacjach paliw i rachunki za nawozy. Choć Bruksela dała zielone światło na pomoc, w Warszawie panuje głucha cisza. „Uśmiechnięta Polska” najwyraźniej kończy się tam, gdzie zaczyna się ciężka praca w polu.
Dla naszych gospodarzy tegoroczna wiosna to prawdziwa szkoła przetrwania. Do problemów z przymrozkami, które dotknęły tutejsze sady i uprawy, doszły gigantyczne koszty produkcji. Ceny paliwa rolniczego i nawozów, niezbędnych do uratowania plonów, wystrzeliły w górę. Rolnicy z naszego regionu czują się oszukani – obietnice składane przed wyborami o „odblokowaniu Brukseli” i szybkiej pomocy dziś wydają się pustymi sloganami.
Bruksela pozwala, Warszawa zwleka
Jak informuje portal AgroFakt, Komisja Europejska już pod koniec kwietnia przyjęła specjalne ramy pomocy publicznej (METSAF). Pozwalają one państwom członkowskim na wypłatę bezpośrednich rekompensat za wzrost kosztów energii i surowców. Inne kraje unijne już korzystają z tych przepisów, ratując swoje rolnictwo. Dlaczego rząd Donalda Tuska wciąż zwleka?
– U nas nikt nie śpi na pieniądzach. Każdy grosz wydany na droższe paliwo to mniej pieniędzy na życie dla rodziny, na rozwój gospodarstwa. Skoro Unia pozwala nam pomóc, to dlaczego polski rząd tego nie robi? Czy czekają, aż wszyscy pójdziemy z torbami? – pyta pan Andrzej, rolnik z powiatu bialskiego.
Lokalne gospodarstwa na krawędzi
– Południowe Podlasie to region specyficzny – dominują u nas gospodarstwa rodzinne, które są najbardziej narażone na wahania cen. o ile rząd zwleka z pomocą, cierpią całe rodziny. Tego nie można tak zostawić – tłumaczy senator Grzegorz Bierecki, który od lat zabiega o większe wsparcie rolników.
Przy obecnych kosztach nawozów i niskich cenach skupu zbóż, praca na roli staje się hobby, do którego trzeba dopłacać.
Ministerstwo Rolnictwa zamiast konkretnych przelewów na konta rolników, oferuje kolejne „analizy sytuacji”. Dla gospodarza z okolic Rossosza czy Wisznic, który musi teraz wyjechać ciągnikiem w pole, „analiza” nie kupi paliwa.
Gdzie podziali się obrońcy wsi?
Mieszkańcy naszego regionu dobrze pamiętają wizyty polityków obecnej koalicji w Jasionce czy na lokalnych rynkach. Padło tam wiele słów o „ratowaniu polskiej wsi”. Dziś, gdy rolnicy zmagają się z rekordowymi kosztami, te deklaracje wyparowały. Brak uruchomienia mechanizmu pomocy publicznej to cios wymierzony bezpośrednio w bezpieczeństwo żywnościowe naszego regionu i całego kraju.
Jeśli wsparcie nie nadejdzie w najbliższych tygodniach, jesienią wszyscy odczujemy to w portfelach – nie tylko rolnicy, ale każdy mieszkaniec Białej Podlaskiej czy Międzyrzeca, robiąc codzienne zakupy. Czy rząd Donalda Tuska celowo ignoruje potrzeby wschodniej Polski? Rolnicy z Południowego Podlasia już wiedzą, iż na obietnice „uśmiechniętej koalicji” nie ma co liczyć.
źr. podlaski.info za agrofakt.pl

3 godzin temu











