Buraki zamiast rozmów. Gorący protest pracowników Dino w Krotoszynie, zarząd wezwał policję

1 godzina temu

Akcja rozpoczęła się 25 maja w południe. Protestujący pojawili się przed siedzibą spółki, a część z nich zajęła pas ruchu w pobliżu budynku firmy. Na godzinę 13:00 zaplanowano rozmowę delegacji związkowej z przedstawicielami zarządu. Według organizatorów do spotkania ostatecznie nie doszło.

Na miejscu pojawiła się policja, która legitymowała uczestników protestu, w tym posłankę Partii Razem Martę Stożek. Protestujący weszli także do biura firmy, gdzie przekazali symboliczny „prezent” – 1300 gramów buraków. Jak tłumaczyli, miało to nawiązywać do liczby naruszeń prawa pracy, które według nich stwierdziła dotychczas Państwowa Inspekcja Pracy.

Organizatorzy protestu twierdzą, iż pracownicy od dłuższego czasu alarmują o przeciążeniu obowiązkami, brakach kadrowych oraz problemach związanych z bezpieczeństwem pracy. Wśród postulatów znalazły się między innymi podwyżki wynagrodzeń o 900 złotych, zwiększenie zatrudnienia, wprowadzenie polityki antymobbingowej oraz przestrzeganie norm dotyczących temperatur w miejscu pracy.

Pracownicy domagają się także utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych oraz zaprzestania, jak twierdzą, nielegalnego monitorowania załogi.

Partia Razem, która zaangażowała się w protest, przekonuje, iż sytuacja w Dino nie jest odosobniona. Politycy ugrupowania zwracają uwagę na ograniczone możliwości Państwowej Inspekcji Pracy oraz trudności związane z organizowaniem legalnych strajków w Polsce.

Spór pomiędzy pracownikami a siecią handlową może w najbliższych tygodniach jeszcze się zaostrzyć. Związkowcy prowadzą w tej chwili dwa postępowania zbiorowe wobec pracodawcy i nie wykluczają organizacji strajku generalnego. Jak podkreślają, analizowane są różne scenariusze dalszych działań protestacyjnych.

Akcja protestacyjna ma potrwać do środy.

Idź do oryginalnego materiału