Braun w Kędzierzynie-Koźlu, czyli jak władza sama podkłada się radykałom

3 godzin temu

Dla jednych była to jak scena z Mrożka, dla innych jak z Barei. Oto Grzegorz Braun, którego przedstawiać nie trzeba. Symbol polskiego warcholstwa XXI wieku, bezradności państwa oraz indolencji jego urzędników.

Braun wygłasza antyukraińskie przemówienie, ewidentnie nienawistne, ktoś powiedziałby też – proputinowskie. Co nie zaskakuje akurat, bo to od dawna konik lidera Konfederacji Korony Polskiej.

Dziwi to, iż w Kędzierzynie-Koźlu przemawia na tle uzbrojonych żołnierzy pod biało-czerwoną flagą. Czyli w oficjalnej urzędowej asyście.

Ten obrazek informacyjnymi kanałami braunistów i nacjonalistów wszelkiej maści gwałtownie rozchodzi się po Polsce, nie tylko wśród fanów „jednookiego mędrca”. U przeciętnego internauty, średnio interesującego się polityką, może wystąpić dysonans poznawczy. To co, Grzegorz Braun w sobotę 27 czerwca przemawiał w Kędzierzynie-Koźlu w imieniu państwa polskiego?!

Inni mogą się ironicznie zaśmiać, iż to tylko w Polsce. Oto człowiek, który – mówiąc kolokwialnie – jak bęben wali w ten rząd oraz jego politykę, i którego państwo postawiło przed sądem za skandaliczne wybryki i wypowiedzi, jednocześnie dostaje od rządu honorową asystę na swój antyrządowy wiec polityczny. I to nie pierwszy raz.

Grzegorz Braun w Kędzierzynie-Koźlu robi rok w rok to samo

O kędzierzyńsko-kozielskim Stowarzyszeniu Kresowian, kierowanym przez Witolda Listowskiego oraz organizowanych przez niego corocznych obchodach Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej piszemy od dwóch lat (w tym numerze na str. 24-25). Prezes na swoje uroczystości zaprasza Grzegorza Brauna i jego posłów oraz różne persony, nie skrywające swoich antyukraińskich poglądów oraz totalitarnych, prokremlowskich sympatii. I wszyscy o tym wiedzieli, co nie przeszkadzało samorządom wszelkich szczebli (w tym rządzonych przez partie obecnej władzy) dofinansowywać imprez pana Listowskiego i brać nad nimi patronat.

Wydawało się, iż nasze teksty to przysłowiowe rzucanie grochem o ścianę. Ale presja ma sens, przełom nastąpił w ubiegłym roku, kiedy opisaliśmy skandal z odznaczeniem dla Jacka Międlara, byłego księdza skazanego za antyukraińskie i antysemickie wypowiedzi. Stowarzyszenie prezesa Listowskiego przyznało mu je podczas Wojewódzkich Dni Kultury Kresowej. Odbyły się pod patronatem miasta oraz w asyście wszystkich służb mundurowych…

Miasto się obudziło, armia śpi

W tym roku władze Kędzierzyna-Koźla wymiksowały się z imprezy prezesa Listowskiego. Nieoficjalnie słychać, iż prezydent miasta prosiła choćby mundurowych, by oni też nie firmowali tych uroczystości. Podziałało z wyjątkiem armii. Oczywiście, to nie znaczy, iż ktoś, kto w dowództwie 10. Opolskiej Brygadzie Logistycznej rozpatruje wnioski o przyznanie asyst wojskowych, jest sympatykiem Brauna. prawdopodobnie ten ktoś nie śledzi mediów, nie słyszał o skandalu z Międlarem. Zabrakło refleksji, chęci sprawdzenia, zadziałał biurokratyczny automatyzm: jest prośba, jest zgoda.

Te wszystkie niedoskonałości, zaniechania państwa wykorzystują Braun i jemu podobni. Testują, na co sobie mogą bezkarnie pozwolić.

I ta granica stale się przesuwa. A doniesień do prokuratury się nie boją. Zanim ta sporządzi jakiś akt oskarżenia – jeżeli w ogóle to zrobi – a sąd wyda jakiś wyrok, miną w najlepszym razie 3-4 lata. Do tego czasu partia Brauna może rządzić.

Jeśli tak się stanie, będzie to w dużej mierze zasługą polityków i urzędników obecnej władzy, na każdym szczeblu. Ich nieuzasadnionego braku reakcji. Bo to nieprawda, iż nic się nie da zrobić.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału