Bożena Ratter: Ośrodek w Gdańsku był najważniejszym punktem operatywnym OUN

solidarni2010.pl 1 dzień temu
Felietony
Bożena Ratter: Ośrodek w Gdańsku był najważniejszym punktem operatywnym OUN
data:19 maja 2026 Redaktor: Anna

Po wojnie zostało nas tu 8 tysięcy, w tym moja rodzina – słowa premiera Donalda Tuska skierowane do Macrona zbulwersowały posła Marka Jakubiaka. Autor nagrania zwraca uwagę na historyczną wrażliwość i niepokojące fakty dotyczące funkcjonowania niemieckich struktur w Gdańsku, nie szczędząc gorzkich słów krytyki wobec obecnej polityki.
Warto przypomnieć: w Gdańsku samorząd miasta bez konsultacji ze środowiskiem, które go wybrało podejmuje decyzję o przywróceniu Stoczni Gdańskiej imienia Lenina. Miejscu, w którym strzelano do polskiego robotnika i podnoszono dłoń na godność człowieka. To nie tylko niemieckie, to niemiecko ukraińskie struktury funkcjonujące od wieku i wrogie Polsce.

„Okres organizacyjny pracy na terenie Wolnego Miasta Gdańska za czas mego pobytu - pisze A. Fedyna - był na tyle żywy i wielostronny, iż zajmuje on odrębne miejsce w historii OUN. Do Gdańska na spotkania organizacyjne przybywali, i to niejednokrotnie, Bandera, Stećko, Janiw (rektor ukraińskiego uniwersytetu w Monachium), Kołodzinśkyj, Kordiuk i szereg innych członków Krajowego Przywództwa, z drugiej zaś strony Sciborśkyj, Senyk, Martyneć i inni. Przez Gdańsk bez przeszkód przejeżdżała w jedną i w drugą stronę na wyszkolenie do Prus Wschodnich grupa bojowców.
Od 1929 do 1934 roku w drodze do Kraju i z Kraju. W tym czasie przez Gdańsk przeszły tysiące “Surmy” i innych wydań rewolucyjnych do Kraju, dlatego, iż wszystkie inne drogi, zwłaszcza przez Karpaty, były trudne, kosztowne i jeszcze bardziej niebezpieczne...
Transport wydań dokonywał nie jakiś specjalnie do tego celu przeszkolony sztab, ale ludzie, którzy traktowali tę robotę jako swój narodowy obowiązek i nie doszukiwali się w tym szczególnego bohaterstwa ... Do usług w transportowaniu literatury podziemnej stawali choćby członkowie ówczesnej Reprezentacji Parlamentarnej ( w polskim rządzie) , ojcowie rodzin, wiekiem i doświadczeniem poważni obywatele, postawieni wówczas na najbardziej odpowiedzialne stanowiska naszego życia społecznego i politycznego.
Jeszcze do dziś z szacunkiem schylam czoło przed tymi, bez wątpienia, wyjątkowymi przedstawicielami naszej starszej generacji . Godzi się podkreślić, iż między nimi byli też członkowie naszego stanu duchownego. Przez Gdańsk przechodziły wszystkie pieniężne przesyłki z zagranicy do Kraju i nie było ani jednego przypadku, aby jakaś przesyłka nie dotarła na miejsce przeznaczenia.
Odnoszę wrażenie, iż polska policja do dziś nie zna drogi, którą myśmy do tego celu wykorzystywali. Oddział miejscowy miał wpływ i trzymał palec na pulsie wszystkiego, zarówno kulturalno-oświatowego, jak organizacyjnego życia naszych studentów. O wszystkich zasadniczych sprawach w ówczesnym życiu naszych studentów decydowaliśmy na zebraniach Oddziału. najważniejsze stanowiska o szczególnym charakterze w ogólnostudenckim organie “Osnowa” z reguły obsadzane były nacjonalistami lub ich sympatykami.

Podczas gdy wobec Polaków stosowano numerus clausus, to znaczy ograniczenia w przyjmowaniu na politechnikę, to każdego Ukraińca przyjmowano bez jakichkolwiek trudności. Potrzebującym naszym studentom udzielano, jako jedynej grupie narodowej, stypendiów z funduszu Humboldta.

My osiągnęliśmy to, iż ukraińskie studenckie korporacje “Czornomore”, “Zarewo” i “Hałycz” zostały “bijącymi” korporacjami z pełnym prawem dawania i otrzymywania satysfakcji. Zhorlakewycz, Baczynśkyj i ja przez długi czas prowadziliśmy rozmowy z przedstawicielami niemieckich studentów i osiągnęliśmy to, iż wszystkie wspomniane studenckie korporacje zostały przyjęte do tzw. Waffenringu,to znaczy “Zbrojnego Koła”, a przez to samo zostały one zrównane z niemieckimi korporacjami”.Dokument 29 to „sprawa Wasyla Stepana Nycza, 22-letniego studenta w Gdańsku, rodem z Winnik koło Lwowa, który został aresztowany gdy w 1933 roku wracał ze studiów i wiózł ze sobą pakiet „Surmy” i „Rozbudowy Nacji”. Został zatrzymany przez komisarza Jerzego Ciesielczyka „Jurewicza”, następcę zabitego przez UWO Czechowskiego i wypuszczony. Student zobowiązał się zabić Jurewicza, z którym umówił się na spotkanie na odludziu. Spudłował, został skazany na 10 lat więzienia. Po wojnie złożył zeznanie. (Wiktor Poliszczuk, Nacjonalizm ukraiński w dokumentach część 2)

Bożena Ratter



Idź do oryginalnego materiału