Bosak: „proces islamizacji ruszył”. Spór o salę modlitw w Katowicach

dzienniknarodowy.pl 1 tydzień temu
Zdjęcie: Bosak: „proces islamizacji ruszył”. Spór o salę modlitw w Katowicach


Rozbudowa muzułmańskiej sali modlitw na katowickim Zawodziu stała się przedmiotem ostrego sporu politycznego. Krzysztof Bosak przekonuje, iż „proces islamizacji ruszył", a państwo polskie jest wobec niego bezradne. Miasto odpowiada, iż nie miało podstaw, by odmówić pozwolenia zgodnego z prawem.

Co powstaje na katowickim Zawodziu

Przy ulicy 1 Maja 130 w Katowicach, w dzielnicy Zawodzie, trwa rozbudowa obiektu przeznaczonego na muzułmańską salę modlitw i spotkań. Inwestorem jest stowarzyszenie muzułmańskie powiązane z Ligą Muzułmańską w RP. Dobudowywana część to parterowa bryła o wysokości do pięciu metrów, z powierzchnią użytkową przekraczającą 440 metrów kwadratowych.

W dokumentach pojawia się liczba 45 osób. Tyle ma pomieścić sala. Jak podaje „Do Rzeczy", ten limit wynika jednak z braku uzgodnienia z rzeczoznawcą do spraw ochrony przeciwpożarowej, a nie z faktycznej pojemności budynku. Pozwolenie na inwestycję magistrat wydał na początku 2025 roku. Okoliczni mieszkańcy nie zostali o tym wcześniej poinformowani ani zapytani o zdanie.

Alarm polityków Konfederacji

Sprawę nagłośnił najpierw poseł Konfederacji Krzysztof Mulawa. W jego relacji przy ulicy 1 Maja „bez wiedzy i zgody mieszkańców" powstaje sala kultury muzułmańskiej.

Wątek podchwycił Krzysztof Bosak. Wicemarszałek Sejmu ocenił w mediach społecznościowych, iż w praktyce „wygląda to raczej jak nieoficjalny meczet na kilkaset osób, a nie sala na 45 osób". Poszedł dalej i postawił tezę ogólną. Jego zdaniem „po obrazach i doniesieniach z największych miast Polski widać, iż proces islamizacji ruszył". Bosak dodał, iż Polska „po ośmiu latach rządów »prawicy« staje wobec tego procesu bezbronna jak dziecko". Polityk domaga się przepisów, które ukróciłyby zagraniczne finansowanie islamskich placówek oraz radykalne nauczanie. Związany z Konfederacją przedsiębiorca Rafał Mekler porównał zaś powstające obiekty do wyznaczania „granic zasięgu imperium".

Miasto: prawo nie dało nam wyboru

Katowicki urząd przedstawia sprawę inaczej. Wskazuje, iż do miasta nie wpłynęły formalne skargi mieszkańców. Gdy inwestycja spełnia wymogi prawa budowlanego, samorząd ma obowiązek wydać pozwolenie niezależnie od charakteru planowanej działalności i bez osobnego zawiadamiania sąsiadów. To odsłania sedno sporu, które ma kilka wspólnego z samą modlitwą, a dużo z tym, kto realnie decyduje o przestrzeni wokół polskich domów.

Skala zjawiska i pytanie o suwerenność

Te emocje trzeba zestawić z liczbami. Społeczność muzułmańska w Polsce należy do najmniejszych w Europie. Szacunki mówią o 15 do 25 tysiącach wyznawców, według ostrożniejszych rachub choćby o 45 tysiącach, a dokładnej liczby nie zna nikt, bo część imigrantów wymyka się statystykom. Liga Muzułmańska w RP prowadzi jedenaście oddziałów, w tym śląski, a w jej nabożeństwach uczestniczy około 15,5 tysiąca osób. Samo Centrum Kultury Islamu działa w Katowicach od lat, przy ulicy Warszawskiej.

Realny problem nie leży więc w liczbie wiernych, ale w procedurze. Chodzi o to, kto kontroluje źródła finansowania takich inwestycji i czy mieszkańcy mają jakiekolwiek narzędzia, by współdecydować o tym, co powstaje w ich sąsiedztwie. To są pytania o przejrzystość i suwerenność lokalnych decyzji, a nie o prawo do modlitwy. Czy hasło o „islamizacji" pomaga je postawić, czy raczej je zagłusza?

Źródło: Do Rzeczy

Idź do oryginalnego materiału