Zbigniew Bogucki stawił się w prokuraturze, by zeznawać w charakterze świadka. Grzmiał, iż chodzi o „polityczna hucpę” i „absurdalną sprawę”. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki stawił się w Prokuraturze Krajowej. Został wezwany do złożenia zeznań w charakterze świadka w sprawie dotyczącej nieodebrania przez prezydenta Karola Nawrockiego ślubowania od trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm. Przypomnijmy, iż Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów TK. Karol Nawrocki uznał jednak, iż przyjmie ślubowanie tylko od dwojga z nich. Problem w tym, iż żaden przepis nie mówi o tym, iż prezydent ma prawo wybierać sobie sędziów, od których przyjmie ślubowanie. Pod koniec kwietnia w Prokuraturze Krajowej ruszyło śledztwo w sprawie dotyczącej ułatwienia prezydentowi nieodebrania ślubowania od czworga sędziów Trybunału Konstytucyjnego i niedopuszczenia ich do orzekania w TK. Zbigniew Bogucki dostał wówczas wezwanie do Prokuratury w charakterze świadka, podobne wezwania mieli dostać też inni urzędnicy Kancelarii Prezydenta. W piątek Bogucki stawił się więc, by złożyć zeznania. Znalazł też chwilę na rozmowę z dziennikarzami i wyrzucenie swojej frustracji. – Wiem, iż niektórym jak np. panu Żurkowi i prokuraturze, zależy na tym, iż skoro szef kancelarii jest przesłuchiwany, to znaczy, iż jest przestępcą. Ja na razie jestem w charakterze świadka i chciałbym, żeby to bardzo jasno wybrzmiało