Tego jeszcze chyba na sesji Sejmiku Województwa Dolnośląskiego nie było. Wulgarne słowo na „k” to raczej poziom ulicznej awantury niż publicznej debaty, a jednak padło. Autorem wulgaryzmu był były radny klubu PiS, dziś niezrzeszony Krzysztof Mróz. Tak „ubarwił” swoją wypowiedź podczas debaty nad raportem o stanie województwa.
– Jak ktoś chce merytorycznie odnieść się do dokumentu 257, siedmiostronicowego, to nagle panu radnemu przeszkadza. Trzeba było, k…, miesiąc temu – przepraszam za określenie – panie radny, nie robić szopek – mówił podczas sesji Krzysztof Mróz. Chwilę później przewodniczący sejmiku Jerzy Pokój odebrał mu głos.
Kontrowersje wywołała również wypowiedź radnej Magdaleny Brodowskiej (była radna klubu PiS, w tej chwili niezrzeszona), która nazwała osoby korzystające z metody in vitro „słabymi”. Radna nie przeprosiła choćby po dwukrotnym przywołaniu do porządku przez prowadzącego obrady wiceprzewodniczącego Marka Łapińskiego.
Mimo wielu ostrych słów, przerwana 29 kwietnia absolutoryjna sesja Sejmiku Dolnośląskiego, będąca serią wielogodzinnych przerw, dobiegła końca około północy 20 maja. Zarząd Koalicji Obywatelskiej oraz PSL i Bezpartyjnych Samorządowców został skwitowany. Za votum zaufania głosowało 23 radnych, 12 było przeciw, jedna osoba nie oddała głosu. Uchwałę w sprawie absolutorium dla zarządu za wykonanie ubiegłorocznego budżetu poparło 23 radnych, 11 było przeciw, a dwóch radnych nie zagłosowało.
Zarząd województwa pozostał w niezmienionym składzie, choć personalna rewolucja wisiała w powietrzu. Sprawa trzeciego członka zarządu dla Kolacji Obywatelskiej, największego klubu w Sejmiku oraz inne ewentualne „roszady” – przynajmniej na razie – pozostają w zawieszeniu.











