Published 18 Sep, 2026 11:22

Fabryka w Bangladeszu produkująca odzież dla firmy amerykańskiego projektanta Tommy'ego Hilfigera. © ANDREW HOLBROOKE/Corbis via Getty Images
Fabryki eksportowe w Bangladeszu ograniczają produkcję, a Pakistan wprowadził dopłaty do paliwa, ponieważ zakłócenia w dostawach energii z regionu Zatoki Perskiej powodują niedobory i wzrost kosztów w całej Azji Południowej.
Sytuacja ta jest następstwem zakłóceń w transporcie ropy i gazu przez cieśninę Ormuz po atakach USA i Izraela na Iran.
Walki między Arabią Saudyjską a wspieranymi przez Iran rebeliantami Huti zagroziły również handlowi na Morzu Czerwonym, będącym kolejnym kluczowym szlakiem dostaw energii z Zatoki.
Bangladesz jest szczególnie narażony na te skutki. Kraj ten jest w dużej mierze uzależniony od importu LNG wykorzystywanego do produkcji energii elektrycznej, a zakłócenia w dostawach z Kataru zmusiły władze w Dhace do poszukiwania droższych dostaw na rynku spot.
Niedobory gazu i energii doprowadziły do przerw w dostawie prądu oraz przestojów w fabrykach.
Azjatyckie ceny spotowe skroplonego gazu ziemnego (LNG) wzrosły do poziomu bliskiego 30 dolarów za milion brytyjskich jednostek cieplnych (MMBtu) z około 10 dolarów przed wybuchem konfliktu.
Presja ta dotyka w tej chwili przemysł odzieżowy Bangladeszu, będący największym sektorem eksportowym tego kraju.
Z badania przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Producentów i Eksporterów Dzianin Bangladeszu (BKMEA) wynika, iż 55% fabryk odnotowało anulowanie lub ograniczenie zamówień przez kontrahentów z powodu niedoborów gazu i energii występujących od końca sierpnia, a 78% zakładów częściowo wstrzymało produkcję.
Opóźnienia w produkcji również generują dodatkowe koszty.
Jak informuje agencja Reuters, jeden z producentów odzieży wydał 50 tys. dolarów na transport lotniczy kurtek do francuskiego odbiorcy po wystąpieniu opóźnień.
Minister energetyki Iqbal Hasan Mahmud poinformował w tym tygodniu, iż fabryki zaczęły korzystać z oleju napędowego, aby utrzymać ciągłość pracy, a tempo wzrostu przemysłu i produkcji spada.
Pakistan również walczy z rosnącą presją wynikającą z wysokich cen paliw.
Tamtejszy sektor energetyczny może potrzebować w okresie zimowym choćby 400 milionów stóp sześciennych gazu dziennie, podczas gdy na wrzesień potwierdzono dostawę zaledwie dwóch ładunków LNG.
Władze w Islamabadzie wprowadziły w tym tygodniu ogólnokrajowy program wsparcia, oferujący uprawnionym właścicielom motocykli, riksz i małych samochodów osobowych dopłatę w wysokości około 0,36 dolara do litra paliwa (w ramach określonych limitów).
Powrócono również do ograniczeń wprowadzonych w kwietniu:
sklepy muszą być teraz zamykane do godziny 21:00, sale weselne do 22:00, a restauracje do 23:00 czasu lokalnego.
Islamabad zakazał także organizowania oficjalnych przyjęć (z wyjątkiem spotkań dla zagranicznych gości i delegacji) oraz zakupu nowych pojazdów rządowych.
Ryzyko związane z dostawami pozostaje podwyższone.
W czwartek przez cieśninę Ormuz przepłynęły tylko cztery statki przewożące surowce – wobec średniej z dziesięciu dni wynoszącej około 16 – choć w pobliżu cieśniny ponownie pojawiły się trzy jednostki przewożące LNG.
Przetlumaczono przez translator Google
zrodlo:https://www.rt.com/news/645945-bangladesh-pakistan-fuel-crisis/









-9b20a7a2-1200x675-777285f6.jpg)






