Coraz więcej Polek i Polaków nie ma wątpliwości, skąd bierze się zimowy smog. Badania pokazują, iż problem coraz częściej łączony jest ze spalaniem węgla i drewna w przestarzałych piecach oraz z brakiem skutecznego wsparcia dla ich wymiany. Rośnie też przekonanie, iż bez powszechnych dotacji jakość powietrza w Polsce się nie poprawi.
Podczas styczniowej fali mrozów nad Polską zawisł smog o gęstości niewidzianej od miesięcy. W wielu regionach kraju mieszkańcy otrzymali Alerty RCB z apelem o pozostanie w domach z powodu wyjątkowo złej jakości powietrza. Coraz więcej Polek i Polaków ma jednak świadomość, skąd bierze się problem.
- Czytaj także: „Smog nie tylko w dużych miastach”. Sprawdzili każde województwo [MAPA]
Rozpoznajemy przyczyny smogu
Jak wynika z badania Pełną piersią? Polki i Polacy o smogu i jakości powietrza przygotowanego przez Fundację More in Common Polska we współpracy z Polskim Alarmem Smogowym i agencją Profeina, aż 41 proc. respondentów wskazuje spalanie węgla i drewna w przestarzałych piecach jako główne źródło zanieczyszczeń powietrza w Polsce. Jednocześnie 45 proc. badanych uważa, iż wymiana urządzeń grzewczych powinna być wspierana przez państwo poprzez powszechne dotacje. Ich zdaniem powinny one być dostępne niezależnie od dochodów.
– Najciekawszy w tej części wyników badania jest dla mnie fakt, iż więcej osób zdaje sobie sprawę, iż to ogrzewanie domów węglem i drewnem w największym stopniu powoduje smog – mówi Grzegorz Dzięgielewski z agencji Profeina pytany przez SmogLab.
Potwierdza to Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego i dodaje: – Mieszkańcy i mieszkanki Polski słusznie łączą poprawę jakości powietrza w kraju z likwidacją najbardziej emisyjnych kotłów na węgiel i drewno, tzw. „kopciuchów”, doceniając rolę dotychczasowego wsparcia państwa dla osób decydujących się na taką zmianę. W tym kontekście niezmiernie ważne jest to, co w najbliższym czasie stanie się z programem „Czyste Powietrze”, który znalazł się ostatnio w bardzo głębokim kryzysie. Czy zostanie uproszczony, czy stanie się dostępniejszy dla osób najuboższych, czy odzyska zaufanie mieszkańców – wylicza możliwe scenariusze.
Wymiana starych urządzeń to nie tylko kwestia jakości powietrza, ale i szerzej: poziomu życia. – Taki piec to niewygoda, bo trzeba węgiel przywieźć, wnieść, zapalić, wyrzucić popiół. Także ja się troszkę dziwię ludziom, którzy optują za węglem, bo całą młodość moją, natargałem się tego węgla cztery piętra do góry, a teraz mi kręgosłup wysiada – mówi 70-letni Robert z Krakowa (miasta, które pierwsze w Polsce wprowadziło zakaz spalania paliw stałych i którego mieszkańcy wymienili ok. 40 tys. kopciuchów).

„Nasze pieniądze uciekają”
Niemal połowa badanych uważa, iż dotacje powinny być dostępne dla wszystkich, niezależnie od dochodów, a nie tylko najuboższych. Takie podejście cieszy się poparciem 45 proc. respondentów. Kolejne 34 proc. badanych uważa, iż wsparcie należy skierować wyłącznie do osób w trudnej sytuacji materialnej.
– Przy całym indywidualizmie Polaków jesteśmy też dosyć praktyczni. Doskonale zdajemy sobie sprawę, iż wystarczą trzy kopcące wieczorem domowe kominy, by cała ulica zasnuta była dymem. Uznajemy, iż lepiej, by te trzy ostatnie gospodarstwa domowe dostały ze wspólnych publicznych pieniędzy dofinansowanie do wymiany pieca. Bez wnikania, komu brakowało na to środków, a komu chęci do takiej inwestycji – wyjaśnia Zuzanna Szybisty z Profeiny.
Drugą kwestią jest odpowiednia efektywność energetyczna.
– Myślę, iż [termomodernizacja] jest podstawowa, ponieważ korzystając z ogrzewania gazowego czy też pompy ciepła bez odpowiedniej izolacji domu, ocieplenia, odpowiednich szyb, to ciepło wtedy ucieka. To pieniądze nasze uciekają – powiedziała badaczom 40-letnia Agata ze Skały.
Najważniejsze wnioski z badań?
- 41 proc. Polek i Polaków wskazuje ogrzewanie domów węglem i drewnem w tzw. kopciuchach za główną przyczynę zanieczyszczeń powietrza w ich okolicy
- 57 proc. zgadza się, iż palenie węglem ma najgorszy wpływ na powietrze spośród wszystkich sposobów ogrzewania
- Jako metoda ogrzewania przyszłości wygrywają urządzenia na prąd, a zwłaszcza pompy ciepła. Zdaniem niemal połowy badanych wsparcie dla ich zakupu powinno być niezależne od dochodów. Jednak niemal co piąty badany nie jest w stanie wskazać, jaka jest przyszłość ogrzewania w Polsce
Miliony kopciuchów do wymiany
Choć świadomość szkodliwości spalania węgla i drewna systematycznie rośnie, wielu Polaków wciąż ogrzewa domy przestarzałymi urządzeniami. Główną barierą pozostają wysokie koszty modernizacji. Wymiana starego pieca na nowoczesne, bardziej przyjazne zdrowiu i środowisku źródło ciepła to wydatek rzędu kilkunastu – kilkudziesięciu tysięcy złotych. Eksperci szacują, iż w całym kraju działają ponad 2 mln starych pieców, które wymagają pilnej wymiany.

Z czego wynika chwiejna wizja przyszłości? Mówi o tym Maria Wittels, badaczka More in Common Polska, współautorka raportu. – Jedną z przyczyn jest brak spójnej, długofalowej wizji ze strony państwa. Dopóki nie zostanie ona jasno przedstawiona i konsekwentnie realizowana, trudno się dziwić, iż społeczeństwo pozostaje niepewne co do kierunku zmian.
- Czytaj także: Prezydent Rybnika: Kopcenie stało się obciachem. Niezwykła historia górniczego miasta
–
Zdjęcie tytułowe: Joanna Urbaniec

2 godzin temu















