Anonimowa petycja i publiczna prowokacja? Organizatorzy Marszu Równości odcinają się od dokumentu „Gniezno – Miasto Otwarte i Przyjazne dla Wszystkich”

1 dzień temu

Anonimowa petycja, medialny szum i szybkie próby przypisywania intencji konkretnym środowiskom. Sprawa dokumentu zatytułowanego „Gniezno – Miasto Otwarte i Przyjazne dla Wszystkich”, który trafił do Rady Miasta Gniezna, wywołała reakcję organizatorów Marszu Równości. W opublikowanym oświadczeniu jednoznacznie odcinają się od inicjatywy i ostrzegają przed możliwą próbą manipulacji opinią publiczną, sztucznego wywoływania emocji oraz budowania fałszywej narracji.

Do Rady Miasta Gniezna wpłynęła w ostatnich dniach petycja zatytułowana „Gniezno – Miasto Otwarte i Przyjazne dla Wszystkich”. Dokument, który według doniesień medialnych oraz jednego z radnych ma dotyczyć deklaratywnego wsparcia dla osób LGBTQ+, od początku budzi kontrowersje. Nie tylko ze względu na treść, ale przede wszystkim z powodu anonimowości autora oraz braku jasnego kontekstu społecznego, z którego miałaby wynikać inicjatywa.

W przestrzeni publicznej bardzo gwałtownie pojawiły się sugestie, iż za petycją mogą stać środowiska związane z Marszem Równości w Gnieźnie. Organizatorzy wydarzenia zdecydowali się jednak stanowczo przeciąć te spekulacje i opublikowali obszerne oświadczenie, w którym nie tylko zaprzeczają jakimkolwiek związkom z dokumentem, ale także wskazują na ryzyko prowokacji i instrumentalnego wykorzystywania tematu równości.

Poniżej publikujemy pełną treść oświadczenia organizatorów Marszu Równości w Gnieźnie:

OŚWIADCZENIE – Marsz Równości w Gnieźnie

Drogie Osoby, Mieszkanki i Mieszkańcy Gniezna,
lokalne media informują dziś o tym, iż do Rady Miasta Gniezna wpłynęła petycja pod tytułem „Gniezno – Miasto Otwarte i Przyjazne dla Wszystkich”, która ma być swego rodzaju płaszczykiem ochronnym dla osób LGBTQ+, które mieszkają lub przyjeżdżają do Pierwszej Stolicy Polski. W związku z tym postanowiliśmy zabrać głos w sprawie.

Informujemy, iż to nie osoby związane z Marszem Równości w Gnieźnie są autorami tej petycji. Wierzymy, iż równość wszystkich osób nie zależy od podejmowanych uchwał intencyjnych, symbolicznych dokumentów czy pustych gestów. Tak jak w przypadku petycji o „strefach wolnych od LGBT”, tak i w tym przypadku nie zgadzamy się na tego typu działania. Szczególnie kiedy są one kierowane z zewnątrz i nie są naturalnym działaniem lokalnej społeczności.

Mamy podejrzenia, iż wspomniana petycja jest próbą manipulacji opinią społeczną, wywołaniem niepotrzebnych napięć oraz aktem oczernienia osób LGBTQ+ w oczach osób zamieszkałych w Gnieźnie. Mówiąc wprost, chodzi o prowokację. Jednym z powodów takiej naszej oceny petycji jest fakt, iż składający zastrzegł anonimowość, powołując się na przepisy RODO. Przez to opinia społeczna nie ma informacji o tym, kim jest dana osoba, czy jest to ktoś lokalny i czy faktycznie ktoś taki istnieje, jednocześnie przypisując intencje osobie lub osobom, które nie mają z petycją nic wspólnego.

Prosimy również lokalne media o to, by nie łączyły zdjęć z naszych wydarzeń ze wspomnianą petycją. To też element sugerowania, iż Marsz Równości w Gnieźnie może mieć z nią cokolwiek wspólnego.

Każdego, kto chciałby z nami współpracować i tworzyć przestrzeń prawdziwie przyjazną dla wszystkich w Gnieźnie zapraszamy do kontaktu znani przez ten profil lub bezpośrednio z osobami, które z naszego kolektywu znacie.

Organizatorki, organizatorzy, osoby organizatorskie Marszu Równości w Gnieźnie.

Anonimowość jako narzędzie nacisku?

Wątpliwości budzi przede wszystkim fakt, iż autor lub autorzy petycji zdecydowali się na pełną anonimowość, powołując się na przepisy RODO. W praktyce oznacza to brak jakiejkolwiek weryfikowalności inicjatywy: nie wiadomo, czy stoi za nią mieszkaniec Gniezna, osoba spoza miasta, grupa interesu, czy też indywidualny prowokator. Taki model działania, zdaniem organizatorów Marszu Równości, może służyć nie tyle realnej poprawie sytuacji społecznej, ile wywołaniu medialnego zamieszania, zdobyciu chwilowego poklasku, atencji w sieci oraz spolaryzowaniu lokalnej debaty.

W świecie polityki lokalnej i komunikacji społecznej anonimowe petycje coraz częściej stają się narzędziem nacisku, a nie wyrazem autentycznego dialogu społecznego. Brak podpisu oznacza brak odpowiedzialności za skutki wywołanej dyskusji. Emocje jednak pozostają – i to one często stają się głównym „produktem” takich inicjatyw.

Między realną równością a symboliką

Organizatorzy Marszu Równości jasno podkreślają, iż nie wierzą w skuteczność symbolicznych uchwał i deklaracji bez realnych działań. Ich stanowisko wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy samorządy powinny skupiać się na dokumentach intencyjnych, czy raczej na praktycznych rozwiązaniach: dostępności usług publicznych, edukacji, przeciwdziałaniu dyskryminacji i wsparciu społecznemu.

W tym kontekście anonimowa petycja może być postrzegana nie jako oddolna inicjatywa mieszkańców, ale jako próba narzucenia narracji i wykreowania sztucznego konfliktu. Tym bardziej, iż – jak zaznaczają organizatorzy – działania niepochodzące z lokalnej społeczności często przynoszą więcej szkód niż realnych efektów.

Apel do mediów i mieszkańców

W oświadczeniu pojawia się również apel skierowany do lokalnych mediów, aby nie łączyły wizualnie ani narracyjnie petycji z wydarzeniami organizowanymi przez Marsz Równości. Zdaniem organizatorów takie zestawienia mogą w sposób nieuprawniony sugerować związki, których w rzeczywistości nie ma.

Sprawa petycji „Gniezno – Miasto Otwarte i Przyjazne dla Wszystkich” pokazuje, jak łatwo w przestrzeni publicznej można wywołać silne emocje, choćby bez ujawnienia autorstwa i realnych intencji. W obliczu anonimowości oraz ostrzeżeń ze strony środowisk, które rzekomo miałyby być beneficjentami dokumentu, coraz częściej pojawia się pytanie: czy mamy do czynienia z autentycznym głosem społecznym, czy raczej z próbą manipulacji i medialnej prowokacji.

Idź do oryginalnego materiału