Ambasador Niemiec poucza Polaków. Poszło o 18 nauczycieli

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: Ambasador Niemiec poucza Polaków. Poszło o 18 nauczycieli


Ambasador Niemiec w Polsce Miguel Berger 5 września pouczył Polaków, by byli zadowoleni z przyjazdu grupy nauczycieli historii. W zakończonym dzień wcześniej warszawskim seminarium uczestniczyło 20 Niemców, w tym 18 nauczycieli. Stawką tej wymiany zdań jest szacunek dla polskiej pamięci i odpowiedzialność Berlina za własną edukację historyczną.

Ambasador wszedł w polską dyskusję

Seminarium „Okupacja, terror, opór” odbyło się w Warszawie od 31 sierpnia do 4 września. Jak podał serwis Kresy.pl, przyjechało na nie 20 osób z Niemiec, w tym 18 nauczycieli. Wcześniejsza zapowiedź Muzeum Powstania Warszawskiego mówiła o 22 niemieckich edukatorach. Program obejmował wykłady, warsztaty, pracę ze źródłami oraz wizyty w miejscach pamięci.

Gdy w mediach społecznościowych pojawiły się krytyczne komentarze dotyczące liczebności grupy, głos zabrał Miguel Berger. Ambasador Niemiec w Polsce napisał po niemiecku: „Bądźcie raz zadowoleni, iż grupa nauczycieli historii specjalnie przyjeżdża z Niemiec, żeby dowiedzieć się więcej o Powstaniu Warszawskim”. Wpis opublikował 5 września.

Właśnie ton tej wypowiedzi stał się sednem sporu. Polski odbiorca nie ma obowiązku okazywać wdzięczności za to, iż niemieccy nauczyciele poznają historię niemieckiej okupacji Polski. Ma natomiast pełne prawo oczekiwać, iż wiedza o 63 dniach walki o stolicę oraz terrorze wobec ludności cywilnej będzie obecna w niemieckiej edukacji szeroko i trwale.

Organizatorzy wyjaśniają limit miejsc

Sprawę liczby uczestników trzeba przedstawić uczciwie. Instytut Pileckiego w Berlinie wyjaśnił, iż seminarium w formule przyjazdu niemieckich nauczycieli do Polski odbyło się już po raz piąty, choć po raz pierwszy we współpracy z Muzeum Powstania Warszawskiego. Zainteresowanie miało rosnąć, a większa grupa utrudniłaby realizację intensywnego programu warsztatowego.

Dr Hanna Radziejowska, kierująca berlińskim oddziałem Instytutu Pileckiego, zaznaczyła, iż chętnych było wielu, ale liczba miejsc została z góry ograniczona. To istotny kontekst. Osiemnastu nauczycieli nie było więc miarą całego zainteresowania w Niemczech, ale rozmiarem grupy przyjętej do pięciodniowej pracy.

Ta okoliczność broni organizatorów seminarium. Nie usprawiedliwia jednak ambasadorskiego pouczenia. Dyplomata powinien rozumieć szczególną wrażliwość narodu, który poniósł skutki niemieckiej agresji i okupacji, a później przez dekady zabiegał o należne miejsce własnego doświadczenia w europejskiej pamięci.

Polska perspektywa nie jest uprzejmym dodatkiem

Celem projektu jest przygotowanie niemieckojęzycznych materiałów edukacyjnych o Powstaniu Warszawskim i okupacji Polski. To praca potrzebna. Podobnie potrzebna jest konsekwentna rozmowa o polskich stratach wojennych i zrabowanych dobrach kultury, bo pamięć bez odpowiedzialności łatwo zamienia się w rytuał pozbawiony treści.

Inicjatywa zasługuje na uznanie, a nauczyciele, którzy poświęcili pięć dni na poznanie polskiego doświadczenia, na szacunek. Krytyka powinna więc dotyczyć skali niemieckiej edukacji i tonu ambasadora, nie uczestników. To rozróżnienie chroni prawdę i powagę sprawy.

Berger mógł podziękować organizatorom, wyjaśnić limit miejsc i zapowiedzieć rozszerzanie programu. Wybrał pouczenie Polaków, jak mają reagować. W relacjach polsko-niemieckich taki ton jest szczególnie niefortunny. Berlin nie robi Polsce łaski, ucząc własnych obywateli o zbrodniach niemieckiego państwa. Wypełnia elementarny obowiązek wobec historii.

Źródło: Kresy.pl, Muzeum Powstania Warszawskiego

Źródło: Kresy.pl

Idź do oryginalnego materiału