4,5 mln zł pomocy powodziowej z Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego trafiło do trzech firm z jednej wsi. Właśnie tam mieszka wiceprezes instytucji i zawieszona już polityk KO, Anna Konieczyńska. Jedno z przedsiębiorstw należy do jej męża, drugie do sąsiada, a kolejne - do właściciela lokalnej telewizji - ustaliła Wirtualna Polska. Do skandalu odnieśli się politycy opozycji oraz sama KARR.
Afera z milionami dla powodzian. Polityk KO zawieszona

Wirtualna Polska przyjrzała się nieprawidłowościom w rozdzielaniu przedsiębiorcom pożyczek na usuwanie szkód po powodzi, jaka dotknęła nasz kraj dwa lata temu. Jak ustalono, pożyczki w łącznej kwocie 4,5 mln złotych przyznano trzem podmiotom, których właściciele to mieszkańcy Dziwiszowa w gminie Jeżów Sudecki.
ZOBACZ: Powódź błyskawiczna w Białym Dunajcu. Ulice zmieniły się w rwące rzeki
W tej samej miejscowości mieszka też Anna Konieczyńska - działaczka Koalicji Obywatelskiej, która od lutego ubiegłego roku jest wiceprezeską Karkonoskiej Agencji Rozwoju Regionalnego (KARR). To właśnie ta instytucja zajmuje się rozdzielaniem przedsiębiorcom rządowych pożyczek na usuwanie szkód po powodzi.
Pieniądze miały pomóc powodzianom. Setki tysięcy złotych trafiły do męża polityk KO
Firma Amarcord, prowadząca pensjonat w Dziwiszowie i należąca do męża Konieczyńskiej, dostała z KARR maksymalną pożyczkę z funduszu ministerialnego, opiewającą na 200 tysięcy złotych. Z ustaleń WP wynika, iż wniosek o zaświadczenie o szkodzie złożono dopiero dziewięć miesięcy po powodzi i pięć miesięcy po objęciu przez Konieczyńską zarządczej funkcji w KARR.
Pod koniec czerwca 2025 roku Piotr Konieczyński miał złożyć w gminie Jeżów Sudecki wniosek o następującej treści: "Proszę o wydanie zaświadczenia, iż moja firma poniosła szkodę w trakcie powodzi, która nastąpiła na terenie naszej Gminy we wrześniu 2024 roku". We wniosku nie uwzględniono opisu szkody ani daty jej powstania.
ZOBACZ: Afera w Szpitalu Południowym, Trzaskowski przekazał nowe informacje. "Pokazuję jasno"
Następnie w lipcu - wiele miesięcy po wystąpieniu powodzi - odbyły się oględziny. Uczestniczyli w nich dwaj pracownicy urzędu gminy i sam Konieczyński, natomiast na liście uszkodzeń znalazły się pęknięcia i odspojenia kafli na schodach, wymyte fugi, "liczne pęknięcia tynków" na balkonach, pęknięte płytki posadzkowe na tarasie.
Do kogo trafiło wsparcie dla powodzian? Niepokojące doniesienia mediów
WP przyjrzała się dokumentacji fotograficznej szkód. "Na żadnym z kadrów nie widać linii zalania na ścianach. Nie dopatrzyliśmy się namułów, osadów, podmytych fundamentów - niczego, co odróżniałoby szkodę powodziową od zwykłego zużycia budynku" - czytamy w artykule.
Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod tym adresem interwencji związanej z powodzią, a Wody Polskie oraz dane satelitarne nie potwierdziły zalania nieruchomości. Mimo to pod koniec lipca ubiegłego roku Konieczyński odebrał zaświadczenie podpisane przez wójta, w którym potwierdzono, iż jego pensjonat odniósł szkodę w wyniku powodzi. "Gmina Jeżów Sudecki przyznaje dziś na piśmie, iż nie miała niezależnego dowodu, by szkoda w ogóle powstała wskutek powodzi" - twierdzi WP.
ZOBACZ: Afera węglowa z czasów Morawieckiego. Kierwiński: My tych odpowiedzialnych znajdziemy
Poważne zarzuty o pożyczki powodziowe. Z "pomocy" skorzystali sąsiedzi wiceprezes KARR?
200 tys. zł z programu ministerialnego i trzy mln zł z funduszu BGK miała otrzymać również spółka Kadalore, należąca do sąsiadów Konieczyńskich. W tym przypadku wątpliwości budzą rozbieżności między rejestrowym profilem spółki a tym, na co dostała pieniądze.
Jak wynika z oficjalnej dokumentacji, prowadzona przez Jacka K. firma zajmuje się usługami leśnymi. W zakresie działalności znajdują się również m.in. roboty drogowe, rozbiórki czy hurt drewna. Przyznane pieniądze miały być natomiast przeznaczone na usuwanie skutków powodzi w lokalu przy ul. Ogińskiego w Jeleniej Górze, gdzie miała powstać sala zabaw dla dzieci.
ZOBACZ: Afera wokół młodego lekarza-milionera. Wójcik nawiązał do słynnych "ośmiorniczek"
WP twierdzi, iż wspomniana sala zabaw nie przyjmowała dzieci ani przed powodzią, ani po powodzi. "Nie znaleźliśmy śladów, iż kiedykolwiek została otwarta. Mieszkańcy na lokalnych forach dopytują, kiedy ruszy. Odpowiedzi brak" - wskazano, dodając, iż umowa na pierwsze 200 tys. zł dla "Kadalore" została zawarta przed wejściem Konieczyńskiej do zarządu KARR. Do tej pory agencja umorzyła tę pożyczkę w 75 proc.
Współpracowali z samorządem. Dostali milionowe wsparcie z budżetu dla powodzian
Podejrzane pożyczki zostały udzielone także Agencji Reklamy i Promocji "Dami" Sp. z o.o., która otrzymała łącznie 1,123 mln zł – 123 tys. zł z programu ministerialnego i 1 mln zł z funduszu BGK. Prezes firmy - jak pisze WP - mieszka w Dziwiszowie kilkaset metrów od polityczki KO.
Jego firma od lat współpracuje z samorządami, realizując produkcję i emisję audycji telewizyjnych. Jednocześnie regulamin funduszu pożyczkowego BGK wymienia wśród zagrożeń dla bezstronności programu "interes gospodarczy" i "związki z osobą lub podmiotem", którym wsparcie ma zostać udzielone.
ZOBACZ: "Niech nie robi szopki". Polityk KO apeluje do prezydenta
BGK, pytany przez dziennikarzy o wymaganą regulaminem deklarację bezstronności, miał odpowiedzieć, iż nie posiada choćby jej kopii.
Nie ma dowodów, iż doszło do uszkodzeń. Pieniądze i tak popłynęły
Pożyczki dla "Dami" nie miały dotyczyć obecnej siedziby firmy. Szkoda - jak twierdzi spółka - powstała w dawnej siedzibie przy ul. Kilińskiego 4 w Jeleniej Górze. Jak ustaliła WP, Państwowa Straż Pożarna nie odnotowała pod tym adresem żadnego zgłoszenia powodziowego. To samo wynika ze zdjęć satelitarnych firmy ICEYE.
Również na zdjęciu z facebookowego profilu "Jelenia Góra z lotu ptaka", na które w korespondencji z WP miała powoływać się "Dami", widać wyraźnie, iż woda zatrzymała się przed budynkiem lokalnej telewizji. "Dami" twierdzi przy tym, iż brak interwencji straży "nie jest równoznaczny z tym, iż szkoda nie wystąpiła".
Zaświadczenie potwierdzające wystąpienie szkody spółka dostała od prezydenta Jeleniej Góry 28 marca 2025 roku. Rzeczoznawca szkodę oceniali dopiero w czerwcu i październiku 2025 roku. "Miasto wydało więc zaświadczenie, zanim szkody ocenili profesjonaliści. Pierwszą pożyczkę KARR wypłacił 8 lipca 2025" - twierdzi portal.
"Idą do polityki, żeby kraść". Opozycja uderza w Koalicję Obywatelską
Sprawa wywołała liczne komentarze ze strony polityków opozycji. Serię wpisów w tej sprawie opublikował w mediach społecznościowych m.in. lider Konfederacji Sławomir Mentzen, który napisał, iż "politycy KO kradli pieniądze przeznaczane dla powodzian".
"Idą do polityki dla pieniędzy, żeby kraść, zatrudniać znajomych i rodzinę. KO to obrzydliwa hydra, która oplotła całą Polskę" - napisał, przywołując przy okazji ubiegłoroczne zamieszanie wokół dofinansowania firm pieniędzmi z Krajowego Planu Odbudowy.
ZOBACZ: "Skończy na Białorusi". Polityk KO wprost o Zbigniewie Ziobrze
Inny polityk, Mariusz Błaszczak z PiS określił sprawę mianem "absolutnego skandalu". "Trzeba sprawdzić każdą złotówkę i każdą decyzję. Kto przyznawał te pieniądze? Na podstawie jakich dokumentów? Kto weryfikował szkody? Czy dochowano zasad bezstronności? Czy polityczne i rodzinne powiązania miały jakikolwiek wpływ na przyznanie milionowego wsparcia?" - napisał były szef MON.
- jeżeli chodzi o panią wiceprezes, to już jakiś czas temu została zawieszona w partii, czeka ją sprawa w sądzie koleżeńskim, to jest kwestia dni, jak będzie jakiekolwiek rozstrzygnięcie - powiedział w poniedziałek na temat wiceprezeski KARR wiceminister rozwoju i technologii oraz szef dolnośląskich struktur Koalicji Obywatelskiej Michał Jaros.
Głos zabrał również rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, który oznajmił, iż od kwietnia bieżącego roku "CBA prowadzi kontrolę przestrzegania procedur podejmowania i realizacji decyzji dotyczących wsparcia przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku powodzi w 2024 roku".
"Decyzje o wsparciu udzielała i rozliczała Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego SA. W ramach kontroli szczegółowo analizowane i weryfikowane są wszystkie dokumenty i okoliczności podejmowanych wówczas decyzji" - dodał, zapewniając, iż "w przypadku stwierdzenia podejrzenia popełnienia przestępstwa CBA złoży stosowne zawiadomienie do prokuratury".
Czarne chmury nad agencją z Dolnego Śląska. Jest oświadczenie
Oświadczenie w sprawie wydała także sama KARR. "W związku z opublikowanymi w mediach informacjami dotyczącymi pomocy udzielonej firmom poszkodowanym w wyniku powodzi, Karkonoska Agencja Rozwoju Regionalnego S.A. informuje, iż przyjęto około 1000 wniosków, podpisanych zostało blisko 800 umów, a działalność Spółki była kontrolowana przez Bank Gospodarstwa Krajowego, Ministerstwo Rozwoju i Technologii oraz Radę Nadzorczą" - przekazano.
ZOBACZ: Prawomocny wyrok ws. syna posłanki PiS. "Nauczka na przyszłość"
Jak twierdzi KARR, proces przyznawania pożyczek "odbywał się w oparciu o złożone wnioski obowiązkowo zawierające zaświadczenia wydane przez adekwatnego wójta gminy, burmistrza lub prezydenta miasta potwierdzające poniesioną szkodę oraz szacunki szkód dokonane przez biegłych sądowych lub rzeczoznawców majątkowych".
"Od kilku miesięcy trwają czynności kontrolno-sprawdzające innych instytucji, do czasu ich zakończenia Spółka nie będzie zajmowała stanowiska w sprawie" - podkreślono.


1 godzina temu









