
Polska "bez Tuska i Kaczyńskiego", ale za to z dobrze funkcjonującą służbą zdrowia, czy dużą liczbą elektrowni jądrowych. Adrian Zandberg, poseł Razem i kandydat na prezydenta RP, odwiedził w sobotę Kalisz. "Nie przyjeżdżam z dobrą nowiną" takimi słowami powitał wyborców zgromadzonych na kaliskim Głównym Rynku.
"Nie przyjeżdżam z dobrą nowiną, bo, a mówię to z pełną odpowiedzialnością, dziś Polsce grozi prywatyzacja ochrony zdrowia. To głosowanie, które miało miejsce w tym tygodniu w parlamencie, ono jest znaczące. Już w grudniu zeszłego roku rząd przyjął budżet, w którym brakuje 20 miliardów złotych na normalne funkcjonowanie szpitali. To był budżet zaprogramowanego kryzysu i śmierci publicznej ochrony zdrowia, z którego już wtedy wynikało, iż m.in. tysiące osób nie doczeka zabiegów, które potrzebują".
na fot. w środku: Adrian Zandberg
Zandberg w swoim wystąpieniu kilka mniej uwagi poświęcił kwestii bezpieczeństwa energetycznego w Polsce. Jego zdaniem remedium na te kłopoty mają być elektrownie jądrowe. Ponadto Zandberg zarzucił PO i PiSowi, iż przez ostatnie 20 lat te dwie partie, gdy były u władzy, bardziej skupiały się na kłótniach między sobą niż poprawie stanu energetyki w Polsce.
"Nigdy nie było czasu w to, żeby myśleć o inwestycjach za 5 czy 10 lat. Zawsze był tylko czas na to, by się poprzepychać w studiu telewizyjnym i odgrażać się kto kogo wsadzi do więzienia. Zmarnowaliśmy te 20 lat i dzisiaj mamy ostatnie 10 lat na to, żeby budować na dużą skalę elektrownie jądrowe. jeżeli tego nie zrobimy i nie ruszymy z budową tego typu elektrowni już teraz, to za 10 lat nasz system elektroenergetyczny się posypie".
Wybory prezydencie już 18 maja.
Autor:


