900 „kopciuchów” w zasobach miasta. Świdnica wciąż dusi się w dymie z komunalnych pieców

32 minut temu
Zdjęcie: fot. nadesłane przez lokatora


Mimo szumnych zapowiedzi o walce ze smogiem i kolejnych programach dotacji, rzeczywistość w świdnickich kamienicach maluje się w ciemnych barwach. W zasobach Gminy Miasto Świdnica wciąż funkcjonuje blisko 900 lokali (to połowa zasobów miejskich), w których jedynym źródłem ciepła są trujące, bezklasowe piece na paliwo stałe. Dlaczego miasto nie potrafi poradzić sobie z tym problemem? Wyjaśnienia Miejskiego Zarządu Nieruchomości (MZN) budzą kontrowersje, zwłaszcza w kontekście najnowszych programów dotacji.


​Uchwała antysmogowa to fakt, odpowiedzialność – zdaniem MZN – po stronie lokatorów

​Zgodnie z zapisami dolnośląskiej uchwały antysmogowej (nr XLI/1407/17), czas na likwidację najbardziej emisyjnych źródeł ciepła upłynął 1 lipca 2024 roku. Tymczasem w Świdnicy „źródła ciepła stanowią bezklasowe źródła grzewcze na opał stały” w niemal tysiącu mieszkań.

​Postawa Miejskiego Zarządu Nieruchomości w tej kwestii jest zdumiewająca. Choć to miasto jest właścicielem lokali, dyrekcja MZN przerzuca odpowiedzialność na mieszkańców. Jak czytamy w oficjalnych wyjaśnieniach: „Ryzyko dalszego użytkowania źródeł ciepła niespełniających wymagań przewidzianych ww. uchwałą spoczywa na tych osobach”. Co więcej, administrator twierdzi, iż „zmiana sposobu ogrzewania lokali komunalnych jest w pierwszej kolejności uzależniona od woli samych użytkowników tych lokali”. Jest to sprzeczne z zapisami Ustawy o ochronie lokatorów, która w art. 6a pkt 1 wskazuje wprost na obowiązki wynajmującego, czyli w tym przypadku miasta:

„Wynajmujący jest obowiązany do zapewnienia sprawnego działania istniejących instalacji i urządzeń związanych z budynkiem umożliwiających najemcy korzystanie z wody, paliw gazowych i ciekłych, ciepła, energii elektrycznej, dźwigów osobowych oraz innych instalacji i urządzeń stanowiących wyposażenie lokalu i budynku określone odrębnymi przepisami.” Jest także zobowiązany do ich wymiany oraz napraw bez obciążania najemcy. To nie lokator ma zgłaszać chęć wymiany kopciucha, a właściciel mieszkania, czyli miasto, ma obowiązek realizować uchwałę antysmogową. Kuriozalne w tej sytuacji jest i to, iż strażnicy miejscy, podlegający miastu, mają prawo swojego pracodawcę ukarać mandatem za łamanie zapisów uchwały sejmiku.

Gazowa sprzeczność: Miasto dotuje, MZN zakazuje

​W ostatnich dniach Urząd Miejski w Świdnicy ogłosił kolejny nabór wniosków na dofinansowanie wymiany ogrzewania, w którym dopuszczone są m.in. kotły gazowe. Tymczasem najemcy komunalni mogą o takim rozwiązaniu zapomnieć. MZN stoi na stanowisku, iż inwestowanie w gaz jest nieopłacalne. Jak czytamy w odpowiedzi na pytania Swidnica24.pl, „Z uwagi na przewidziany w nieodległym czasie zakaz montowania, a następnie wykorzystywania gazowych instalacji grzewczych, MZN nie oferuje swoim najemcom wykonywania tego rodzaju gazowych systemów ogrzewania”. Administrator argumentuje, iż byłoby to działanie „ekonomicznie nieuzasadnione z punktu widzenia konieczności angażowania w nie środków publicznych”.

​To rażąca niekonsekwencja: z jednej strony magistrat promuje gaz jako proekologiczną alternatywę dla prywatnych właścicieli, z drugiej – odmawia jej własnym najemcom, powołując się na przyszłe unijne zakazy. Zamiast tego, MZN oferuje „niemal natychmiastową zmianę (…) na w pełni ekologiczne i bezemisyjne ogrzewanie wykorzystujące promienniki na podczerwień”. Problem w tym, iż dla wielu uboższych mieszkańców prąd pozostaje najdroższym medium, a „ogrzewanie węglowe jest wciąż najtańszym źródłem ciepła”.

​Termomodernizacja zamiast konkretów

​MZN przyznaje, iż nie jest w stanie rozwiązać problemu „kopciuchów” w sposób całościowy „bez dodatkowych, znacznych środków”. Strategia miasta na lata 2025-2026 zakłada termomodernizację zaledwie 23 budynków komunalnych. Dopiero po dociepleniu ścian miasto zamierza „zmierzać do rozwiązania problemu samych źródeł ciepła”. Dla setek mieszkańców oznacza to kolejne zimy z dymem i brudem w mieszkaniach.
​Warto przypomnieć, iż obecny nabór wniosków o dofinansowanie, który ruszył 27 kwietnia 2026 r., omija MZN szerokim łukiem – administrator z mocy przepisów nie może z niego korzystać.

​Kuriozalna sytuacja przy Placu Ludowym 6

fot. nadesłane przez lokatora

Najlepiej bezsilność i biurokratyczny impas obrazuje historia z Placu Ludowego 6. W jednym z lokali znajduje się niesprawny, bezklasowy piec, którego stan techniczny groził katastrofą. Mimo wydanego przez specjalistów zakazu eksploatacji, najemca – obawiając się kosztów prądu – przez cały czas w nim palił.

Sytuacja stała się absurdalna: lokator domagał się ogrzewania gazowego, na co MZN się nie zgodził, oferując w zamian system na podczerwień. Najemca odmówił jednak udostępnienia lokalu i korzystania z paneli elektrycznych ze względu na wysokie koszty energii elektrycznej. Finał jest taki, iż administrator wciąż „kontynuuje działania w celu nakłonienia najemcy do dobrowolnego udostępnienia lokalu na potrzeby ostatecznego wyłączenia niesprawnego pieca”, a straż miejska podczas kontroli potwierdziła, iż trujący dym przez cały czas wydobywa się z komina.

​Czy 900 świdnickich „kopciuchów” zniknie dopiero wtedy, gdy posypią się wysokie kary z urzędu marszałkowskiego? Na razie miasto prosi o cierpliwość. Przypomnijmy, iż w tym roku według władz Świdnicy miasto było stać na zakup jednorocznych kwiatów do ozdoby ulic i skwerów za 400 tysięcy złotych.

Agnieszka Szymkiewicz
TUTAJ pełna odpowiedź MZN.

Idź do oryginalnego materiału