Faktura przyszła pod koniec roku. „Z reguły nie odnoszę się publicznie do tematów koszenia czy odśnieżania, bo zawsze, pomimo najszczerszych chęci, wykonawcy da się znaleźć uchybienia. Niniejszy post nie dotyczy jakości wykonanej pracy, bo do tej nie mam żadnych zastrzeżeń” – napisał w mediach społecznościowych Piotr Błażewicz, dyrektor Samodzielnej Publicznej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Zamościu oraz przewodniczący Rady Miasta Zamość, a swój post zatytułował „Czy nas stać na ZUK???”.PRZECZYTAJ: Czy Zamościanin, czy zamościanin? Rewolucja w polskiej ortografii [LISTA NOWYCH ZASAD]Koszty budzą wątpliwościChodzi o usługę, którą ZUK wykonał na terenie pogotowia przy ul. Starowiejskiej podczas gołoledzi w dniu 27 grudnia. „Był to dzień świąteczny, a warunki zagrażały bezpieczeństwu. Na prośbę dyspozytorni (numer alarmowy 112), kierując się wyłącznie bezpieczeństwem pacjentów i ratowników, podjęto decyzję o pilnym posypaniu solą wyjazdu dla karetek pogotowia oraz parkingu przy stacji pogotowia” – czytamy w poście Błażewicza.Dalej wymienia, iż zakres prac obejmował około 15 arów, użyto tylko sól, a czas pracy solarki – na podstawie monitoringu – to 8 minut. Koszt – 1 596,56 zł, co daje około 12 tys. zł za godzinę pracy pojazdu (200 zł za minutę). Według dyrektora Błażewicza to stawka całkowicie oderwana od realiów rynkowych. „Chcę jasno podkreślić: doceniam ciężką pracę pracowników spółki miejskiej, ich gotowość do działania w święta i w godzinach nocnych, i nie kwestionuję samej interwencji – bezpieczeństwo było priorytetem. Jednocześnie, jako radny i osoba zarządzająca odpowiedzialna za środki publiczne, mam obowiązek wskazywać na problemy systemowe, gdy koszty budzą uzasadnione wątpliwości” – napisał Piotr Błażewicz.Według niego, przy takiej polityce cenowej spółka nie jest konkurencyjna na wolnym rynku, funkcjonuje w praktyce głównie dzięki zleceniom in-house, a koszty jej działalności są przenoszone na miasto i jego jednostki. To prowadzi do stagnacji.„W efekcie, przy obecnych stawkach, żaden racjonalnie zarządzany podmiot nie wybierze takiej spółki w otwartym postępowaniu, co zamyka jej drogę do rozwoju poza systemem in-house” – czytamy dalej.Za, a choćby przeciwBłażewicz podkreśla, iż spółki miejskie są potrzebne, ale „muszą działać efektywnie, racjonalnie kosztowo i w sposób, który daje im realną przyszłość, a nie tylko bieżące przetrwanie”. Jego zdaniem to dobry moment na „spokojną, merytoryczną analizę modelu funkcjonowania i polityki cenowej spółki – z korzyścią dla miasta, pracowników i mieszkańców”.Na ten wpis zareagował Tadeusz Lizut (Klub Radnych PiS): „Nie za wszelką cenę należy taki podmiot utrzymywać. O zarządzaniu, jakości świadczonych usług, terminowości nie będę się wypowiadał. Wiem i jestem przekonany, iż prywatni przedsiębiorcy zrobiliby to taniej i nie gorzej. Czas się zastanowić nad dalszą działalnością tej spółki. Oczywiście, z myślą o pracownikach i zgromadzonym majątku”.PRZECZYTAJ TEŻ: Budżet Zamościa przyjęty. Radny: "Dajmy szansę prezydentowi wykazać się w 2026 roku"Innego zdania był Wiesław Nowakowski, wiceprzewodniczący RM Zamość (Klub Radnych Prezydenta Rafała Zwolaka): „Pracownicy ZUK są na etatach, mają całodobową gotowość do pracy, ekspresowe wykonanie zlecenia, brak uwag do wykonanej pracy. Według mnie robota wykonana po kosztach” – skomentował sytuację Nowakowski.Wszystkich komentarzy pojawiło się ponad 80.Gdzie zajedzie ZUK?Skontaktowaliśmy się z prezesem ZUK, Tomaszem Figlem. Według niego firma wykonała usługę interwencyjną, ponieważ chodziło o zdrowie i życie mieszkańców (przyznaje, iż o pomoc nie poprosił go szef pogotowia, tylko – po telefonie z dyspozytorni 112 – dyrektor Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu). Cała operacja nie trwała 8 minut, ale około pół godziny, bo liczyła się nie tylko praca operatora, ale też dojazd oraz uzupełnienie środka (solanki), którego użyto łącznie ponad 1000 kg. Przypomina, iż usługa była droższa, ponieważ wykonano ją w dzień ustawowo wolny od pracy. – o ile cena była za wysoka, istniała możliwość jej renegocjacji, zresztą informację o wystawieniu faktury przekazałem dyrektorowi SMS-em – mówi Tomasz Figiel. – Gdybym wycenił usługę poniżej kosztów, byłbym posądzony o działanie na niekorzyść spółki.PRZECZYTAJ: Zamość: Spłonęło mieszkanie w bloku. Policjant ewakuował kobietę i sam trafił do szpitalaPiotr Błażewicz ripostuje: – Mam podpisaną umowę na zimowe utrzymanie z prywatną firmą i jakieś pół godziny później przyjechali jej pracownicy i wysypali piachem plac – mówi dyrektor. – W 2023 r., pomimo zapytania o utrzymanie zimowe przed sezonem, ZUK choćby nie odpowiedział na maila z prośbą o ofertę cenową, dlatego w zeszłym roku nie było sensu się dopytywać. Podtrzymuję, iż przy tak wysokich stawkach za usługi spółka daleko nie zajedzie.Przypomnijmy, iż na sierpniowej sesji przewodniczący RM Zamość, Piotr Błażewicz, pytał prezesa Figla, czy ZUK działa według jakiegoś planu, czy „na telefon prezydenta albo radnego”. W ocenie Błażewicza, Tomasz Figiel nie radzi sobie z zarządzaniem 30-osobową spółką. Prezes ZUK odpowiedział, iż spółka oczekuje wzmocnienia finansowego i kadrowego.A Państwo co sądzicie o całej tej sytuacji?