67,2 proc. Polaków za deportacją Ukraińców bez legalnej pracy

dzienniknarodowy.pl 4 godzin temu
Zdjęcie: 67,2 proc. Polaków za deportacją Ukraińców bez legalnej pracy


67,2 proc. badanych w sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” popiera propozycję PiS, by deportować z Polski ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie; przeciw jest 23,4 proc. To sygnał, iż Polacy coraz mocniej łączą gościnność z wymogiem porządku, pracy i bezpieczeństwa państwa.

Sondaż pokazuje twardy społeczny warunek

Według sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” 67,2 proc. respondentów popiera propozycję Prawa i Sprawiedliwości dotyczącą deportacji ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce. Przeciw takiemu rozwiązaniu jest 23,4 proc. badanych. To nie jest drobna różnica w sondażu. To wyraźny komunikat społeczny: pomoc i pobyt w Polsce nie mogą być oderwane od odpowiedzialności wobec państwa, które tę pomoc organizuje.

Sprawa dotyczy mężczyzn, obywateli Ukrainy, pozostających w wieku poborowym. „Rzeczpospolita” przypomina, iż na Ukrainie zasadniczo chodzi o osoby od 25 do 60 lat zdolne do służby wojskowej, choć z wyjątkami. Polacy nie odwracają się od realiów wojny. Widzą jednak, iż Polska nie może być miękką strefą bez obowiązków dla tych, którzy nie podejmują legalnej pracy, a jednocześnie korzystają z pobytu w naszym państwie.

Propozycja PiS i pytanie o państwowy porządek

Postulat został przedstawiony przez PiS podczas konwencji programowej „Ku nowemu rządowi”. Jak relacjonowała Interia, wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński mówił o deportacji mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują legalnie w Polsce, oraz o tworzeniu centrów deportacji. Wcześniej opisywaliśmy zapowiedź PiS i odpowiedź MSWiA opartą na danych, bo właśnie w danych, procedurach i egzekwowaniu prawa rozstrzyga się powaga państwa.

Tu nie chodzi o wrogość wobec Ukraińców jako ludzi. Polska przez lata poniosła ogromny ciężar pomocy po rosyjskiej agresji i zrobiła to w imię elementarnej solidarności oraz własnego bezpieczeństwa. Ale solidarność nie oznacza abdykacji państwa. Legalny pobyt, legalna praca, jasne świadczenia, kontrola i możliwość wydalenia osób łamiących warunki to minimum normalnej polityki migracyjnej.

Młodzi bardziej sceptyczni, większość przez cały czas wyraźna

Onet, omawiając badanie, podał także, iż w grupie 18-29 lat poparcie dla propozycji wyniosło 43 proc. To pokazuje różnicę pokoleniową, ale nie zmienia głównego obrazu. Cała próba daje wynik ponad dwóch trzecich za rozwiązaniem, które jeszcze niedawno elity liberalne próbowałyby przedstawiać jako radykalne samo w sobie.

Spór już wszedł także do samej prawicy. Marcin Horała krytykował pomysł, wskazując na paradoks polegający na tym, iż jego realizacja mogłaby oznaczać wypychanie części osób do armii państwa walczącego z Rosją, ale jednocześnie uderzać w ludzi pracujących lub próbujących ułożyć życie w Polsce. Pisaliśmy o tym przy okazji głosu Marcina Horały w sprawie propozycji PiS. To ważna uwaga proceduralna, ale nie unieważnia zasadniczego problemu: państwo musi wiedzieć, kto przebywa na jego terytorium i na jakich warunkach.

Gościnność nie może oznaczać bezwarunkowości

Polska prawica powinna mówić jasno. Kto pracuje legalnie, płaci składki, przestrzega prawa i szanuje polski porządek, funkcjonuje w innym wymiarze niż ktoś, kto pozostaje poza legalnym rynkiem pracy. Państwo ma obowiązek rozróżniać te sytuacje. Bez tego uczciwi płacą za nieuczciwych, a podatnik zostaje z rachunkiem wystawionym przez politykę dobrych intencji.

To jest stawka dla Polaków: bezpieczeństwo, porządek publiczny, rynek pracy i kontrola nad własnym terytorium. Liberalne elity przez lata udawały, iż sama procedura wjazdu rozwiązuje temat migracji. Nie rozwiązuje. Narodowe państwo musi pilnować granic, warunków pobytu i zasad dostępu do świadczeń.

Nie wolno też mieszać dwóch porządków. Polska ma interes w tym, by Rosja została powstrzymana na Ukrainie. Polska ma również interes w tym, by na jej terytorium obowiązywało polskie prawo, a nie chaos pod przykrywką humanitarnego języka. Sondaż IBRiS pokazuje, iż większość Polaków tę różnicę rozumie.

Źródło: WP Wiadomości, „Rzeczpospolita”, Onet, Interia, DoRzeczy.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału