34. Finał WOŚP. Jerzy Owsiak: Polacy są z nami

2 godzin temu
Zdjęcie: 22.01.2026. Warszawa. Prezes Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak podczas konferencji prasowej w studiu WOŚP na błoniach PGE Narodowego w Warszawie / Fot. PAP - Marcin Obara


– Przed nadchodzącym finałem nie potrzeba już próśb do Polaków, żeby grali z nami. Polacy są z nami – powiedział prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak. Podkreślił, iż ataki hejterskie wobec niego i fundacji skonsolidowały ludzi, dla których działalność WOŚP jest ważna.

PAP: Do 34. Finału WOŚP zostało kilkadziesiąt godzin. W fundacji nerwówka?

Jerzy Owsiak, prezes Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy: – Jest spokój. Nie pamiętam takiego momentu od trzech dekad. Wszystko poukładane. Po każdej burzy przychodzi cisza.

W ubiegłym roku o tej porze otrzymywał pan groźby pozbawienia życia, siedzibę Orkiestry pilnowała ochrona.

– Od lat robię notatki podsumowujące każdy dzień. Wróciłem to tych sprzed roku, żeby porównać wtedy i dziś. Rok temu także świeciło słońce, ale to jedyny wspólny punkt. Był to czas spędzony na komisariatach policji i wizyt funkcjonariuszy w fundacji, godziny spędzone na spisywaniu i sprawdzaniu protokołów w związku z groźbami, które otrzymywałem. Wszystko działo się w tym przedfinałowym wirze, nie miałem czasu ani nastroju, by bardziej skupić się na ludziach, którzy odwiedzali wtedy fundację. Teraz mam. Zagaduję naszych gości, robimy sobie zdjęcia, nagrywamy się. Znowu jest fajnie.

Co się zmieniło, iż jest to możliwe?

– Hejt wobec nas skonsolidował przyjaznych nam ludzi. Stali się naszymi adwokatami, stoją za nami murem. Dostajemy mnóstwo wyrazów solidarności, a to jest dla mnie, dla nas, niezmiernie ważne. Poza tym zacząłem inaczej reagować na słowa nienawiści. Nie tykam tego, zrezygnowałem z wpisów na Facebooku. I to mnie uwolniło. Jestem skupiony na tym, co ważne. Wrzucam jedynie filmiki z przygotowań do Finału i widzę, iż one bardzo ludzi cieszą. We wtorek wieczorem nagrałem nas podczas wieczornego spaceru z Dzidzią (Lidia Niedźwiecka-Owsiak, żona J. Owsiaka – PAP) przy Agrykoli. Zdziwiła się, gdy włączyłem telefon i zacząłem kręcić. Wyjaśniłem, iż chcę podzielić się z ludźmi naszym spokojem. Co roku o tej porze było przecież całkiem inaczej. Przed Finałami byłem rozbiegany, ciągle ktoś przychodził z jakimś problemem, a w ostatnich latach dodatkowo mierzyliśmy się z hejterami. Teraz jest cisza. Nic z tych oskarżeń, które w ub. roku rzucano pod naszym adresem, jak brak transparentności, rodzinny biznes, leasingowanie sprzętu szpitalom itd. – nic z tego zostało, nic się nie potwierdziło. Bo nie miało prawa się potwierdzić, to kłamstwa. W efekcie takie bezrybie, iż w sieci powrócił temat sprzed lat – jesteś za WOŚP czy Caritasem? Też wyssane z palca, bo wielokrotnie mówiliśmy – i my, i Caritas, iż nie ma nic na rzeczy, nikt sobie w drogę nie wchodzi. A były też momenty współpracy.

22.01.2026. Warszawa. Prezes Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak podczas konferencji prasowej w studiu WOŚP na błoniach PGE Narodowego w Warszawie / Fot. PAP – Marcin Obara
Mówi pan, iż teraz jest spokojnie, ale jeszcze na miesiąc, dwa przed finałem było sporo ataków na fundację i pana ze strony prawicowych mediów. Premier Donald Tusk napisał 7 stycznia w mediach społecznościowych: „Chcą zniszczyć Jerzego Owsiaka i Orkiestrę, tak jak próbowali zniszczyć Lecha Wałęsę i prawdziwą polską solidarność. Chyba na to nie pozwolicie?”. Jakie to miało dla pana znaczenie?

– Chciałoby się powiedzieć: Panie Premierze, niepotrzebne te zmartwienia, robimy swoje i zapewniam, iż chyba choćby nie potrzeba żadnych próśb do Polaków, żeby grali z nami. Polacy są z nami. Miło, iż Donald Tusk dał do zrozumienia, iż to, co robimy, jest ważne. Ale przyznam, iż byliśmy w fundacji zdziwieni, iż premier to opublikował. Nie widzieliśmy w tamtej chwili uzasadnienia dla takich słów. A były w przeszłości momenty, szczególnie w ubiegłym roku, kiedy taki wpis zrobiłby dla nas o wiele więcej. Wiem, iż premier wystawił w tym roku na aukcję WOŚP swoje korki i przekroczyła już ona 100 tys. zł. Serdecznie dziękujemy.

Celem 34. Finału jest wsparcie gastroenterologii dziecięcej. Skąd ten wybór?

– Zawsze przed podjęciem decyzji konsultujemy się z ekspertami. Tak było i teraz. Zamierzamy kupić sprzęt, który pchnie możliwości leczenia chorób układu pokarmowego dzieci mocno do góry. Nie dla jednej placówki, ale wszystkich wysokospecjalistycznych ośrodków w kraju, które zajmują się tym problemem. To filozofia, która towarzyszy nam od lat – rozwiązujemy problem od A do Z. Dzięki zbiórkom kupujemy najlepszy w danym momencie sprzęt, który podnosi standard diagnostyki i leczenia kolejnych dziedzin polskiej medycyny. Chcemy stwarzać w szpitalach warunki do tego, by innowacyjne leczenie było codziennością, nie wyjątkiem od reguły.

WOŚP gra zimą przez przypadek. Akurat w styczniu było wolne studio w TVP, kiedy przymierzał się pan do pierwszej zbiórki. I tak „letnia zadyma w środku zimy” pozostała. W tym roku mróz nie odpuszcza, to może skomplikować finał?

– Graliśmy w większe mrozy i zawsze dawaliśmy radę. A teraz jest łatwiej, bo korzystamy ze skumulowanego przez lata doświadczenia. To w końcu 34. raz, kiedy zagramy zimą. Wiemy, czego się spodziewać, na co musimy być przygotowani. W tym roku sprowadziliśmy paliwo arktyczne do agregatów wykorzystywanych w studiu na Błoniach PGE Narodowego. Jesteśmy zabezpieczeni.

Dwa miesiące temu powiedział pan w rozmowie z PAP, iż zamierza zmienić swoją rolę w fundacji, zrobić przestrzeń dla innych. Spokój, o którym teraz pan mówi, ma związek z tą decyzją?

– W życiu miałem trzy, może cztery sytuacje, kiedy musiałem podjąć jakąś zawodową decyzję o swojej przyszłości i zrezygnować z czegoś. Gdy to robiłem, to odczuwałem ulgę tak wielką, jakbym ściągnął z siebie ołowiany płaszcz. Kiedy powiedziałem publicznie o tym, iż zamierzam zmienić swoją rolę w fundacji – ale to absolutnie nie jest rezygnacja, poczułem podobną ulgę. Nie dlatego, iż nie chcę już tego robić. Po prostu chcę na spokojnie, bez zaskoczeń przygotować zespół do zmiany. I robię to.

W jaki sposób?

– Rozmawiamy o tym codziennie, ale nowy model jeszcze się klaruje. Wiem na pewno, iż ma to być spokojne przejście i spokojna budowa nowego stylu pracy fundacji, nie rewolucja.

22.01.2026. Warszawa. Prezes Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jerzy Owsiak podczas konferencji prasowej w studiu WOŚP na błoniach PGE Narodowego w Warszawie / Fot. PAP – Marcin Obara
Dla Polaków WOŚP to Jerzy Owsiak.

– WOŚP to licząca 70 pracowników fundacja, w której taką samą siłę decyzji ma każda z czterech osób wchodzący w skład zarządu, czyli Dzidzia, Danek (Bogdan Maruszewski – PAP), Piotrek (Piotr Burczyński – PAP) i ja. Jestem może tą najbardziej znaną twarzą Orkiestry, ale zawsze w kluczowych sprawach liczy się głos każdego z naszej czwórki i decyzje zapadają wspólnie.

Robienie przestrzeni dla innych w fundacji oznacza, iż będzie miał pan więcej czasu dla siebie. Co pan zamierza robić?

– Jest coś, co we mnie mega siedzi i chcę mieć energię, by to zrealizować. By w pewnym momencie nie okazało się, iż jest za późno na to wszystko, o czym marzyłem. Boję się nieaktywności, boję się tej polskiej starości.

Na co więc chce mieć pan czas?

– Mój przyjaciel z Kostrzyna, Zdzisław, były szefem Domu Kultury, przeszedł niedawno na emeryturę. I zaczął malować – wcześniej nigdy tego nie robił. Jestem zachwycony jego malarstwem. Jest trudne, abstrakcyjne, ale doskonałe. Mówię mu, iż to cudownie, iż taka wspaniała rzecz przyszła do niego. I to jest to, co chciałbym złapać dla siebie, bo póki co to mi ucieka.

Malarstwo?

– Malarstwo i muzyka. Mam dwie bardzo dobre perkusje, a cały czas stoją bezużytecznie. Chciałbym usiąść i pograć dla przyjemności. Mam tyle szkiców zrobionych przez lata. Komplety farb, blejtramy, projektor – wszystko czeka. Jest choćby miejsce, w którym mógłbym malować. Tylko gotowość do tego wszystkiego musi się we mnie wślizgnąć. I na to robię miejsce.

Idź do oryginalnego materiału