1120 km dróg do odśnieżenia, praca na dwie zmiany, a za niedzielę należne wolne. Powiat hrubieszowski walczy z zimą

2 godzin temu
Wójt gminy Dołhobyczów, Grzegorz Drewnik, uważa, iż pierwszy tegoroczny atak zimy jeszcze jakąś dekadę temu nie byłby niczym zaskakującym. Ale od kiedy zimy stały się w zasadzie bezśnieżne, z temperaturami powyżej zera stopni Celsjusza, te duże opady śniegu i znaczący spadek temperatur znowu stały się sporym wyzwaniem dla gminnych i powiatowych służb drogowych.PRZECZYTAJ TEŻ: Gm. Dołhobyczów: Ewakuacja pracowników w Lipinie. Groźny wyciek gazu w biurowcu [ZDJĘCIA]Powiatowy Zarząd Dróg w Hrubieszowie ma na utrzymaniu łącznie 560 km dróg w całym powiecie hrubieszowskim.– Czyli w sumie to będzie 1 120 km dróg w obie strony – zaznacza dyrektor PZD w Hrubieszowie, Krzysztof Tomasik. – Pracujemy na dwie zmiany: od godziny 4 rano do godz. 20. Ten sam sprzęt pracuje nieprzerwanie w tym czasie. Zmieniają się ludzie, którzy go obsługują. Pracownicy muszą mieć przepisowy czas na odpoczynek, a za pracę w niedziele i święta przysługuje im dzień wolny – podkreśla dyrektor Powiatowego Zarządu Dróg w Hrubieszowie.W niektórych miejscach w powiecie skutki odśnieżania nie dają się utrzymać na dłużej. Niedługo po przejeździe pługa wiatr znowu nawiewa takie ilości śniegu, iż ponownie tworzą się zaspy czyniące drogę nieprzejezdną.Sytuacja zmienia się bardzo dynamicznie– Do 8 stycznia nie musieliśmy nigdzie używać pługa wirnikowego, ale już następnego dnia po tamtej nocy sytuacja pogorszyła się na tyle, iż bez wirnika nie udałoby się usunąć śniegu, a drogi po prostu znowu były nieprzejezdne. Śnieg może nie wszędzie padać równie intensywnie, ale wystarczy, iż wiatry nawiewają go bardzo intensywnie i tworzą się spore zaspy. W miniony weekend było całkiem sporo zgłoszeń o utrudnieniach na drogach powiatowych albo o utrudnionym przejeździe – informuje dyrektor PZD Krzysztof Tomasik.Drogi w powiecie hrubieszowskim podzielono na dwa rejony. Północna część obejmuje gminy Hrubieszów, Horodło, Uchanie i Werbkowice. Tam na pierwszej zmianie pracuje sześć samochodów do odśnieżania dróg, a dwa małe ciągniki odśnieżają chodniki. Kilku pracowników PZD zajmuje się ręcznym odśnieżaniem przejść dla pieszych. Osobny sprzęt służy do załadunku mieszanki piasku i soli. Na drugiej zmianie w teren wyjeżdżają cztery samochody.PRZECZYTAJ: Ewakuacja 200 pasażerów z pociągu do Hrubieszowa. To nie pierwsza awaria „Czerwonej Strzały”W tym samym czasie na południu powiatu działa druga, mniejsza baza w Witkowie (Gmina Dołhobyczów). Jej obszar działania obejmuje także okolice Mircza i Chłopiatyna (Gmina Dołhobyczów). Do utrzymania dróg są trzy ciągniki i dwa samochody.– Od dłuższego czasu mamy wprowadzony dwuzmianowy tryb pracy, pracujemy do godziny 20. No i będziemy chcieli, żeby tam wszystkie drogi praktycznie były przejezdne. Generalnie cały czas przyjmujemy zgłoszenia o utrudnieniach w przejezdności. Ale nie było żadnego uzasadnionego przypadku, iż zasypane śniegiem drogi uniemożliwiły dotarcie karetki pogotowia. Natomiast była próba wymuszenia na dyżurnym PZD. Akurat byłem przy tej rozmowie telefonicznej. Dzwoniła pewna kobieta, która twierdziła, iż jest w ciąży i iż lada moment będzie rodzić, a karetka nie dojedzie do jej domu, bo drogi zasypane. Powiedziałem jej, iż powinna podać imię, nazwisko i dokładne miejsce zamieszkania, a wtedy od razu zadzwonimy po karetkę i ściągamy samochód z pługiem do odśnieżania we wskazanym przez nią miejscu. Dodałem również, iż za nieuzasadnione wyzwanie karetki pogotowia ratunkowego grozi odpowiedzialność karna. I ta pani od razu się rozłączyła. Wszystkich naszych dyżurnych poinstruowałem, iż o ile ktoś dzwoni z taką sytuacją, broń Boże, nie lekceważyć i nie zakładać, iż to próba wymuszenia, ale poprosić o dokładny adres, gdzie trzeba usunąć zaspy, by umożliwić przejazd karetce – wyjaśnia dyrektor Tomasik.Odśnieżanie według wskazań GPS i satelityDyżurny Powiatowego Zarządu Dróg w Hrubieszowie ma stały podgląd na to, w jakim miejscu jest sprzęt odśnieżający.– We wszystkich naszych pojazdach zamontowane są GPS-y i dyżurny ma na bieżąco podgląd, w którym miejscu jest samochód. A gdy pojawia się zgłoszenie o trudnej sytuacji, wtedy po prostu na bieżąco wysyła tam samochód i próbujemy pomóc tamtejszym mieszkańcom – tłumaczy dyrektor Tomasik.Wójt gminy Dołhobyczów, Grzegorz Drewnik, zauważa na swoim profilu na Facebooku: „mamy pierwszy atak zimy w tym roku”.PRZECZYTAJ: Uratował przemarzniętego łabędzia. Wzorowa postawa 32-latka z gminy Trzeszczany– Przez trzy dni, od wczesnych godzin porannych do późnej nocy (a czasem także w nocy), pracuje przy ciągłym odśnieżaniu gminnych dróg sześć sprzętów – udrażniają przejazd na około 70 km dróg gminnych, na blisko 50 odcinkach. Reagowaliśmy na każde racjonalne zgłoszenie utrudnień od mieszkańców – zapewnia wójt Grzegorz Drewnik. – Mamy jednak świadomość, iż z żywiołem nie zawsze da się wygrać. Zimą warunki nigdy nie będą takie jak latem, a zima tak adekwatnie dopiero się zaczyna. Prosimy mieszkańców naszej gminy o zrozumienie trudnej sytuacji i odrobinę cierpliwości. Mimo ciągłej pracy służb nie zawsze jesteśmy w stanie dotrzeć wszędzie jednocześnie – tłumaczy wójt Drewnik i dodaje, iż służby powiatowe również robią co mogą na drogach powiatowych, aby zapewnić ich przejezdność. – W tym roku ich praca zdecydowanie zasługuje na uznanie – podkreśla wójt Gminy Dołhobyczów.W Gminie Uchanie najtrudniej zachować przejezdność gminnych dróg w okolicach Chyżowic.– Cały czas mamy w ruchu nasz sprzęt do odśnieżania. Mimo to przejezdność raz jest, a innym razem jej nie ma. Co odśnieżymy, to praktycznie za 20 minut i znowu jest to samo. Najtrudniejsze w utrzymaniu są gminne drogi w okolicach Chyżowic. Chyżowice w kierunku Zamościa: to będzie Dąbrowa i Dębina. A najtrudniej jest tam, gdzie na końcu drogi są miejscowości, bo przy głównych drogach jest nieco łatwiej – tłumaczy Szymon Patkowski, sekretarz gminy Uchanie.Sekretarz Patkowski dodaje, iż w gminie Uchanie mieszka osoba, która codziennie musi być wożona karetką na dializę. Tam praktycznie cały czas od godz. 4 rano pług odśnieża drogę, aby umożliwić dojazd.– Tego pilnujemy na bieżąco i zawsze przejazd powinien być drożny – przekonuje Szymon Patkowski.Syzyfowa praca– No, wiatry na razie nie ustają, są gorsze niż mróz czy opady śniegu. Opadów śniegu już prawie nie ma, ale stale zawiewa śniegiem, który leży na polach. Tu są głównie otwarte tereny, nie ma wielu zabudowań, nie ma żadnych drzew czy krzewów, a otwarta przestrzeń wszystko puszcza. Gdzie jest najtrudniej? W okolicach Chyżowic, a najczęściej trzeba odśnieżać: Bukinię, Dąbrowę, Dębinę – wymienia sekretarz gminy Uchanie.Wójt gminy Werbkowice nadmienia, iż do sezonu zimowego gmina przygotowywała się od października lub listopada minionego roku.– Wybraliśmy sobie wykonawców, którzy zajmą się odśnieżaniem w poszczególnych sektorach – informuje wójt gminy Werbkowice, Monika Podolak. – W Urzędzie Gminy jest stanowisko, które zajmuje się koordynacją tych zadań. Całodobowo mamy czynny numer telefonu, jest czynny także w weekendy, święta oraz po godzinach pracy urzędu. Osoba obsługująca ten numer zawiadamia służby utrzymania dróg, gdy zgłaszane są jakieś konkretne potrzeby. Czasami odśnieżane są drogi gminne, a czasami gdzieś jest jakiś zaułek, zakątek, gdzieś tam pod lasem, a jakaś osoba akurat potrzebuje jechać do lekarza. Zdarzyło się, iż jakaś pani, mieszkanka Peresołowic, z chorym, bolącym zębem chciała jechać do dentysty. Do odśnieżenia została wysłana koparka i, z tego co wiem, przejazd udrożniono. W ubiegłym tygodniu, w piątek, odwołano zajęcia w szkołach w Werbkowicach i Sahryniu. Skorzystaliśmy z tej opcji, bo dyrektorzy szkół mają do swojej dyspozycji dni wolne dyrektora. Mimo iż mieli zaplanowane wolne gdzieś na maj lub czerwiec, zdecydowali, iż przeniosą je na miniony piątek. Zostały odwołane zajęcia z uwagi na to, iż przewoźnik obawiał się potencjalnych problemów z dowożeniem uczniów, bo bardzo zawiewa śniegiem z pól. Autobusy nie mają napędu na wszystkie cztery koła i mogą utknąć w zaspach. Mamy nadzieję, iż przez weekend ta sytuacja trochę się zmieni – mówi wójt gminy Werbkowice, Monika Podolak.Razem będzie łatwiej przetrwać zimęBardzo wielu rolników w gminie ma ciągniki z łyżkami do załadunku i nimi skutecznie odśnieżają. Mieszkańcy też radzą sobie, zamiast czekać z założonymi rękami. W Urzędzie Gminy tamtejsi pracownicy gospodarczy skupiają się na odśnieżaniu Werbkowic.PRZECZYTAJ: Werbkowice: Już obowiązują nowe stawki opłat za odbiór i zagospodarowanie śmieciGmina Werbkowice ma na utrzymaniu 137 km dróg gminnych.– Jesteśmy gminą rozległą pod względem terytorialnym, powierzchniowo na czwartej pozycji wśród ośmiu gmin w całym powiecie. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej wie, gdzie mieszka jakaś osoba starsza i jakiej pomocy może potrzebować. Tutaj są również pracownicy socjalni, którzy także to sprawdzają. Ale dobrze by było, aby sąsiedzi również się poczuwali... Zawsze mówię, iż jest coś tak ważnego jak budowanie odporności gminy. Nie chodzi o to, by gmina nie chorowała i jadła dużo cebuli, aby nie chorować na gardło. Ważne jest to, aby ludzie tu mieszkający mogli sami sobie radzić w sytuacjach kryzysowych, właśnie poprzez utrzymywanie relacji i kontaktów między ludźmi, bo relacje międzyludzkie są ważne – wtedy ludzie pamiętają o sobie nawzajem i dzwonią do siebie, jeżeli jest taka potrzeba – tłumaczy wójt gminy Werbkowice.O tę wzajemną uważność na siebie apeluje także wójt gminy Dołhobyczów.– Na koniec – zwyczajnie, tak po ludzku – apeluję do wszystkich: dbajmy o siebie nawzajem, zachowujmy ostrożność na drogach. Proszę o trochę wyrozumiałości dla tych, którzy w tych trudnych warunkach pracują od świtu do późnej nocy. Razem będzie nam łatwiej przetrwać zimę! – podsumowuje wójt Grzegorz Drewnik.
Idź do oryginalnego materiału