Sytuacje, takie jak pożar budynku wielorodzinnego w centrum miasta, wymagają zaangażowania znacznych środków. Nie inaczej było podczas interwencji w Żychlinie, gdzie pożar gasiło jedenaście zastępów straży pożarnej. Powołany został również sztab zarządzania kryzysowego, na czele którego stanął burmistrz Żychlina Grzegorz Ambroziak.
Rozmawialiśmy z burmistrzem o jego perspektywie na prowadzone działania. Opowiadał on również o tym, co było priorytetem podczas interwencji. - W sytuacjach kryzysowych standardem jest powołanie sztabu. W jego skład wchodzą burmistrz, zastępca burmistrza, sekretarz gminy, oraz koordynator prac zaopatrzeniowych. Gdy tylko dostajemy sygnał o poważniejszym incydencie, wtedy reagujemy w ramach działań sztabu.
- Kiedy wydarza się taka sytuacja jak miała miejsce na Narutowicza, w której mamy do czynienia z dużym zbiorowiskiem ludzkim, wówczas bezpośrednio, jako sztab, uczestniczymy w koordynowaniu działań. Zapewniamy służbom odpowiednie zaplecze i wsparcie. W tym przypadku nie ma znaczenia czy mówimy o straży pożarnej z Żychlina czy innej. W takim momencie nie istnieją podobne rozróżnienia. Wtedy zbieramy informacje, które są potrzebne do wsparcia technicznego bądź zabezpieczenia prowiantu dla osób poszkodowanych.
Należało ustalić potrzeby i priorytety
- Druga część interwencji, która dotyczy osób poszkodowanych, jest zapewnienie i dachu nad głową - kontynuował burmistrz Ambroziak. - Wówczas interwencji dokonuje się oceny potrzeb i priorytetów. Przykładem podczas działań przy ul. Narutowicza była sytuacja, w której w budynku znajdowała się osoba leżąca, nieporuszająca się samodzielnie.
Burmistrz Żychlina przyznaje, iż kolejnym istotnym elementem interwencji była koordynacja mieszkańców płonącego budynku. Jak przyznaje Grzegorz Ambroziak mieszkańcy ci oddalili się w różnego stronie, a w tłumie osób znajdowało się sporo gapiów. W związku z tym jednym z działań służb było zgromadzenie w jedno miejsce mieszkańców budynków, w celu zebrania od nich niezbędnych informacji. - Po wstępnej diagnozie wszyscy mieszkańcy mieli zgłosić się do mnie w celu podania danych identyfikacyjnych tj. imię i nazwisko czy numer kontaktowy. Pomocą służyła tutaj policja. Przez megafon ogłosiłem, by mieszkańcy podchodzili do radiowozu i określili jakiego rodzaju pomoc jest im potrzebna.
Jak dodaje burmistrz Żychlina część mieszkańców kamienicy znalazła dach nad głową w Domu Pomocy Społecznej w Pniewie oraz w hostelu przy cukrowni w Dobrzelinie. Zauważa jednak, iż pomoc ta była ściśle skoordynowana i nie stanowiła oddolnych inicjatyw tych instytucji. - To nie jest tak, iż w takim momencie, ktoś nagle zgłasza się z pomocą. Wówczas zapanowałby chaos. Zarządzanie kryzysowe polega na tym, iż miejsca, które stanowią naszą bazę, ustalone są odgórnie. Wyznaczamy miejsca, które mogą przygotować prowiant lub stanowić będą miejsca tymczasowego zakwaterowania.
Spółdzielnia czeka na ekspertyzę i kosztorys
Jak przyznał w rozmowie z naszą redakcją burmistrz Ambroziak istotną rolę w całym procesie odegrała także spółdzielnia mieszkaniowa "Wspólny Dom", która zarządza obiektami mieszkalnym m. in. przy ul. Narutowicza. Jak przyznał burmistrz spółdzielnia odpowiada za kwestie techniczne tj. zabezpieczenie i naprawa obiektu. - Spółdzielnia przygotowała listę osób, które zamieszkiwały ten budynek. Służyło to temu, by każdy z mieszkańców mógł zostać zidentyfikowany w celu udzielenia mu koniecznej pomocy.
Pytania skierowaliśmy również do prezesa spółdzielni mieszkaniowej "Wspólny Dom" Jarosława Kamińskiego. Poinformował on w rozmowie z naszą redakcją, iż wszyscy mieszkańcy budynku, a zamieszkuje go 21 osób, powrócili już do swoich mieszkań. - Wszyscy powrócili do swoich mieszkań w piątek 16 października. Tego samego dnia miała miejsce wizytacja z nadzoru budowlanego, która zatwierdziła, iż można bezpiecznie powrócić do tego obiektu.
Jak poinformował prezes Kamiński naprawione zostały instalacje ciepłownicze i wodociągowe, co było jednym z podstawowych warunków powrotu mieszkańców. - Zlecona została ekspertyza, na której wyniki oczekujemy. Określi ona zakres prac, które będziemy zlecać. Na tej podstawie z kolei będziemy mogli opracować kosztorys, a następnie ogłosić przetarg. Na chwilę obecna nie wiemy bowiem czy konieczna będzie wymiana całego dachu czy tylko jego części - odpowiada prezes spółdzielni.
- W dniu pożaru, a także na zdjęciach czy filmach, sytuacja wyglądała naprawdę tragicznie - opisuje Jarosław Kamiński. - PO oględzinach okazało się jednak, iż w trakcie pożaru płonęła papa termozgrzewalna, która pokryty był dach wykonany z blachy. W efekcie ocalała więźba dachowa,a w rezultacie cały budynek.
Prezes spółdzielni składa podziękowania osobom zaangażowanym w niesienie pomocy poszkodowanym: - Chcę serdecznie podziękować za współpracę służbom, Urzędowi Gminy oraz dyrektor DPS. Szczególne podziękowania pragnę złożyć również mieszkańcom przeciwległego bloku, którzy powiadamiali lokatorów zagrożonego budynku o wybuchu pożaru.
Na jakie zagrożenia przygotowuje się gmina?
W odpowiedzi na powyższe pytanie burmistrz odpowiedział następująco: - Punktem wyjścia w takich sytuacjach jest ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej. Jest to względnie nowa ustawa, a poprzednia pochodziła jeszcze z lat 60. Nowa ustawa doprecyzowuje pojęcia ochrony ludności i obrony cywilnej oraz dostosuje przepisy do współczesnych realiów. Model ten opiera się na rozwiązaniach zastosowanych w Finlandii. Założeniem jest jak największy poziom samoświadomości obywateli w sytuacjach kryzysowych. Mamy za sobą pierwsze szkolenia z tego zakresu, jednak na razie zainteresowanie jest bardzo niewielkie. Na takie spotkania przychodzi zaledwie po kilka osób. W tym zakresie przed nami pozostało dużo pracy.
W ramach systemu OLIOC opracowywane są konkretne analizy dla danych terenów. Analizy te dotyczą możliwości występowania na nim potencjalnych zagrożeń - odnotowuje burmistrz Żychlina. - Nie mamy zakładów chemicznych, dlatego ryzyko wystąpienia skażenia chemicznego, występuje nisko w takiej klasyfikacji. Są co prawda zakłady metalowe, w których może dojść do takich zdarzeń, ale miałyby one charakter wewnętrzny, bez groźby skażenia środowiska. Rzeka jest mała i ma wąskie koryto, jej poziom nie jest wysoki. Dlatego nie ma mowy o podtopieniach: ich ryzyko jest niewielkie.
- Nie mamy na naszym terenie węzłów autostradowych, stąd też nie ma dużego zagrożenia katastrof drogowych, ale jest za to linia kolejowa, która przybiega wzdłuż granicy miasta. Dlatego należy brać pod uwagę możliwość wystąpienia katastrofy kolejowej - kontynuował burmistrz. - Miejscowe zagrożenia, z którymi powinniśmy się liczyć to przede wszystkim pożary, czego przykładem jest interwencja przy ul. Narutowicza. Wówczas określa się taki standard postępowania, który umożliwi skuteczną pomoc.
- Należy również patrzeć na sytuację w szkołach, co pokazały niedawne wydarzenia - dodaje Grzegorz Ambroziak. - Jesteśmy w trakcie dodatkowych przygotowań: narad z policją i wewnętrznych przygotowań, które pozwolą lepiej reagować na podobne sytuacje.

1 godzina temu



![Zbigniew Biernat, wójt Gminy Rzezawa: „Jestem bardzo zadowolony ze skali środków pozyskanych dla gminy” [VIDEO]](https://bochniazbliska.pl/wp-content/uploads/2026/10/biernat_pazdziernik-1000x600.jpg)









![Tu w Ostrołęce powstanie miejsce doraźnego schronienia [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/ock4pod.jpg)
