"Pokonamy tyranię i absolutyzm! Przeszliśmy do drugiej tury dzięki ponad 10 milionom Kolumbijczyków" - napisał na platformie X de la Espriella.
Polityczny outsider, który sam siebie nazywa "tygrysem", zapowiada twardą rozprawę z przestępczością i nie kryje sympatii do prezydenta USA Donalda Trumpa.
ZOBACZ: Kolumbijski muzyk "przewidział" własną śmierć. "Śniło mi się, iż lecieliśmy samolotem"
Tymczasem Gustavo Petro, pierwszy lewicowy prezydent Kolumbii, ogłosił, iż nie uznaje wyniku wstępnego liczenia głosów i poczeka na wyniki oficjalne, zatwierdzone przez sądy. Podkreślił przy tym, iż wstępne rezultaty nie mają mocy prawnej i zarzucił nieprawidłowości firmie odpowiedzialnej za te obliczenia.
Podobne oświadczenie wydał Ivan Cepeda, zapowiadając przy tym, iż "bez żadnych wątpliwości" pokona de la Espriellę w drugiej turze. Zarzucił swojemu przeciwnikowi ksenofobię, mizoginizm i faszyzm, a gdy przemawiał, setki jego zwolenników skandowały: "Prawa - tak, prawica - nie!".
Kandydat prawicy przemawiał z kuloodpornej klatki
De la Espriella w ostrych słowach skomentował wypowiedzi Petro i Cepedy. - Nie ważcie się obstawać przy nieuznawaniu wyników, bo naród powstanie i was ukarze. Jesteście parą bandytów, których wyślemy na emeryturę - powiedział do tłumu swoich zwolenników w mieście Barranquilla, przemawiając z kuloodpornej klatki, by podkreślić swoje przesłanie w kwestii bezpieczeństwa.
- Będziemy bronić demokracji rozsądkiem albo siłą - zapowiedział. Zwrócił się też z apelem "do Stanów Zjednoczonych i państw demokratycznych, aby czuwały nad drugą turą" wyborów.
Poparcie dla de la Esprielli zadeklarowali tymczasem przedstawiciele tradycyjnej prawicy, w tym senatorka Paloma Valencia, która w pierwszej turze znalazła się na trzecim miejscu, a także wpływowy były prezydent Alvaro Uribe. Gratulacje złożyli mu między innymi prawicowi przywódcy Ekwadoru - Daniel Noboa, i Argentyny - Javier Milei.
ZOBACZ: Tak złych wyników jeszcze nie było. Trump ma powody do obaw
Zwycięstwo de la Esprielli w drugiej turze oznaczałoby polityczny zwrot w prawo w kolejnym państwie Ameryki Łacińskiej. Kolumbia dołączyłaby do rosnącego grona państw rządzonych przez prawicowych lub skrajnie prawicowych sojuszników Trumpa.
Wybory w Kolumbii realizowane są w czasie, gdy administracja USA stara się powiększać swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej. W ramach kampanii antynarkotykowej amerykańskie wojsko atakuje łodzie przemytnicze, między innymi na Morzu Karaibskim. Kolumbia jest największym producentem kokainy na świecie, a Trump zarzucał Petro, iż pomaga przemytnikom narkotyków.

1 godzina temu















