Związek Żołnierzy NSZ żąda reakcji minister Cieńkowskiej po słowach Stoli

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Związek Żołnierzy NSZ żąda reakcji minister Cieńkowskiej po słowach Stoli


Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych wezwał 25 sierpnia minister kultury Martę Cieńkowską do potępienia słów prof. Dariusza Stoli i rozważenia odwołania go z funkcji dyrektora POLIN. Organizacja uznała jego porównanie NSZ i ONR do UPA za historycznie niesprawiedliwe. Stawką jest prawda o polskim podziemiu i państwowa ochrona pamięci.

Trzy żądania wobec minister kultury

Związek Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych skierował list otwarty do minister kultury i dziedzictwa narodowego Marty Cieńkowskiej. Dokument podpisał prezes organizacji Mariusz Charubin. Autorzy żądają oficjalnego potępienia wypowiedzi prof. Dariusza Stoli, rozważenia jego odwołania z funkcji dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN oraz wsparcia działań chroniących dobre imię NSZ i innych formacji polskiego podziemia.

Bezpośrednim powodem apelu była wypowiedź, w której Stola zestawił ideologicznie Narodowe Siły Zbrojne i Obóz Narodowo-Radykalny z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią. Jak wynika z relacji prasowych, historyk zastrzegł zarazem, iż NSZ i UPA nie były tym samym oraz iż NSZ nie odpowiadały za masowe zbrodnie wołyńskie. Ta różnica ma zasadnicze znaczenie. Organizacja żołnierzy uznała jednak samo porównanie za krzywdzące i obraźliwe dla pamięci ludzi walczących o niepodległość Polski.

Spór nie pojawił się w próżni. Wcześniejsza wypowiedź dyrektora POLIN o NSZ i UPA wywołała ostrą debatę o granicach historycznych analogii. Wolność badań i debaty nie zwalnia z obowiązku precyzji, szczególnie gdy mowa o formacjach obciążonych skrajnie różną skalą i charakterem czynów.

Sejm uznał zasługi Narodowych Sił Zbrojnych

Narodowe Siły Zbrojne powstały 20 września 1942 roku. W uchwale z 15 września 2017 roku Sejm wskazał, iż formacja liczyła od 80 do 100 tysięcy żołnierzy i była drugą po Armii Krajowej ściśle wojskową organizacją polskiego podziemia niepodległościowego. Parlament przypomniał walkę NSZ z okupantem niemieckim i sowieckim, udział oddziałów w akcji „Burza” oraz w Powstaniu Warszawskim. Uznał też, iż formacja dobrze zasłużyła się Ojczyźnie.

Ten państwowy akt pamięci nie zamyka badań nad historią NSZ ani dyskusji o czynach poszczególnych oddziałów i ludzi. Wyznacza jednak uczciwy punkt odniesienia. Nie wolno sprowadzać wielkiej organizacji konspiracyjnej do jednej etykiety, odrywając ją od walki o suwerenną Rzeczpospolitą i późniejszych represji komunistycznych. Historia powstania Narodowych Sił Zbrojnych pokazuje skalę ich miejsca w polskim podziemiu.

Fałszywa symetria uderza w polską pamięć

UPA ponosi odpowiedzialność za zorganizowaną czystkę etniczną na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Zestawianie jej z NSZ bez jasnego, natychmiastowego wyłożenia różnic zaciera odpowiedzialność i tworzy fałszywą symetrię. Właśnie przeciw temu protestuje Związek. Nie chodzi o zakaz debaty, ale o elementarną miarę historyczną.

Polska polityka pamięci nie może zależeć od doraźnej mody ani od tego, które porównanie łatwiej przyjmie zagraniczny odbiorca. Instytucja współprowadzona przez państwo ma szczególny obowiązek rzetelności wobec polskiego doświadczenia okupacji niemieckiej i sowieckiej. Minister Cieńkowska powinna więc odpowiedzieć publicznie na apel, odnosząc się do konkretnych słów i żądań. Milczenie w takiej sprawie też byłoby decyzją.

Dla Polaków stawką jest coś więcej niż personalny spór o dyrektorskie stanowisko. Chodzi o prawo narodu do własnej, uczciwie opisanej pamięci. Badania muszą pozostać wolne, ale państwo nie powinno biernie przyglądać się analogiom, które rozmywają różnicę między polskim podziemiem niepodległościowym a formacją odpowiedzialną za masowe mordy na polskich cywilach.

Źródła: Prawy.pl, uchwała Sejmu RP z 15 września 2017 r., Radio Wnet.

Źródło: Prawy.pl

Idź do oryginalnego materiału