ZUS rozpoczął wypłatę pierwszych zasiłków opiekuńczych osobom pozostającym w jednopłciowych „małżeństwach” zawartych za granicą. Informację tę z dumą potwierdziła minister rodziny, pracy i polityki społecznej, skrajnie lewicowa aktywistka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Chodzi o sytuacje, w których zagraniczny akt małżeństwa został wcześniej nielegalnie, wbrew prawu transkrybowany do rejestru stanu cywilnego przez lewicowych urzędników.
ZUS zaczął wypłacać zasiłki „małżeństwom” dewiacyjnym. To kolejny etap zmian, które w praktyce rozszerzają skutki prawne nielegalnej transkrypcji zagranicznych małżeństw sodomickich. Polskie prawo przez cały czas nie ustanawia bowiem małżeństwa osób tej samej płci jako instytucji prawa rodzinnego. Zgodnie z art. 1 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego małżeństwo zostaje zawarte, gdy mężczyzna i kobieta złożą przed kierownikiem USC odpowiednie oświadczenia. Ta definicja przez cały czas obowiązuje, jednak lewica Tuska kpi z krajowych przepisów.
Rząd warszawski powołuje się w tym na orzecznictwo unijne. W listopadzie 2025 roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, iż państwo członkowskie nie może odmówić uznania — dla celów korzystania z praw wynikających z prawa UE — małżeństwa osób tej samej płci zawartego legalnie w innym państwie członkowskim. TSUE zaznaczył przy tym istotną rzecz: nie oznacza to obowiązku wprowadzenia przez państwo członkowskie „małżeństwa” jednopłciowego do własnego prawa.
W marcu 2026 roku NSA, stosując wątpliwą wykładnię TSUE, nakazał dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa dwóch mężczyzn zawartego w Niemczech. W maju NSA w kolejnych sprawach potwierdził tę linię orzeczniczą. Jednocześnie sąd podkreślił, iż transkrypcja nie oznacza ustanowienia w Polsce instytucji małżeństwa osób tej samej płci.
Sam fakt, iż określony zagraniczny dokument musi być uznany dla wykonania praw wynikających z prawa UE, nie oznacza automatycznie, iż wszystkie możliwe uprawnienia przysługujące polskim małżonkom muszą być rozszerzone na osoby pozostające w zagranicznych związkach dewiacyjnych. Co więcej, sam NSA zwrócił uwagę, iż zakres skutków prawnych transkrypcji w Polsce — między innymi w prawie podatkowym, cywilnym, rodzinnym, pracy oraz ubezpieczeń społecznych — jest odrębnym zagadnieniem.
To bardzo istotne zastrzeżenie. Transkrypcja aktu stanu cywilnego nie powinna być traktowana jako blankietowa podstawa do tworzenia kolejnych uprawnień finansowych bez wyraźnej analizy adekwatnych ustaw. Tymczasem minister Dziemianowicz-Bąk informuje już o wypłacie zasiłków opiekuńczych, a rząd prowadzi dodatkowo rozmowy dotyczące wspólnego rozliczania PIT oraz zwolnień podatkowych związanych m.in. z dziedziczeniem.
Nie chodzi tu o to, czy konkretne osoby pozostające w takich związkach mają być traktowane z szacunkiem. Chodzi o znacznie bardziej podstawowe pytanie: czy organ administracji może rozszerzać katalog osób uprawnionych do określonych świadczeń publicznych poprzez wykładnię i transkrypcję dokumentu zagranicznego, skoro polski ustawodawca nie zdecydował się na ustanowienie małżeństwa sodomickiego?
Zasiłek opiekuńczy nie jest przecież prywatnym świadczeniem pomiędzy dwiema osobami. Jest elementem publicznego systemu ubezpieczeń społecznych. ZUS wskazuje, iż świadczenie to wypłacane jest na podstawie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Dlatego każda zmiana kręgu osób uprawnionych do świadczeń powinna mieć jednoznaczną podstawę ustawową i być transparentna dla wszystkich ubezpieczonych.
Nie można sprowadzać tej sprawy wyłącznie do hasełek o „równości”. o ile państwo wypłaca świadczenie z publicznego systemu ubezpieczeń, musi wskazać konkretną podstawę prawną, z której wynika prawo do pieniędzy. Co więcej, sam NSA pozostawił otwartą kwestię skutków transkrypcji w poszczególnych dziedzinach prawa. Nie można więc automatycznie utożsamiać transkrypcji zagranicznego dokumentu z pełnym zrównaniem wszystkich konsekwencji prawnych z małżeństwem zawartym według polskiego prawa.
Jeżeli rząd uważa, iż osoby pozostające w zagranicznych małżeństwach dewiacyjnych powinny korzystać z dokładnie takich samych świadczeń jak małżeństwa zawarte zgodnie z polskim Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, najbardziej przejrzystym rozwiązaniem byłoby uchwalenie odpowiednich przepisów przez parlament. W przeciwnym razie powstaje sytuacja, w której zasadnicza zmiana zakresu praw i obowiązków obywateli dokonuje się nie poprzez ustawę, ale poprzez administracyjną praktykę i orzecznictwo. To oczywiste łamanie prawa, w celu realizacji agendy ideologicznej, w dodatku bardzo szkodliwej społecznie.
NASZ KOMENTARZ: Tak się kończy głupie małpowanie wszystkich aberracji płynących z Zachodu. Niestety, jeżeli zalegalizują tam „małżeństwa” ze zwierzętami oraz pedofilię, polscy lewacy błyskawicznie będą chcieli to samo wprowadzić w Polsce.
Polecamy również: Polacy znów sługami narodu ukraińskiego

2 godzin temu














