Waldemar Żurek 24 sierpnia na Placu Zamkowym w Warszawie życzył Ukrainie wejścia do NATO i Unii Europejskiej oraz zwycięstwa nad Rosją. W obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy wzięło udział 29 przedstawicieli placówek dyplomatycznych i setki Polaków oraz Ukraińców. Dla Polski stawką jest bezpieczeństwo wschodniej granicy i trzeźwa polityka wobec Kijowa.
Deklaracja na Placu Zamkowym
Waldemar Żurek 24 sierpnia na Placu Zamkowym w Warszawie życzył Ukrainie wejścia do NATO i Unii Europejskiej oraz zwycięstwa nad Rosją. W obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy wzięło udział 29 przedstawicieli placówek dyplomatycznych i setki Polaków oraz Ukraińców. Dla Polski stawką jest bezpieczeństwo wschodniej granicy i trzeźwa polityka wobec Kijowa.
Uroczystość odbyła się pod hasłem „Niepodległość. Nasza wspólna”. Jak wynika z relacji PAP opublikowanej przez Onet, uczestnicy uczcili minutą ciszy ofiary rosyjskiej agresji, a na placu pojawiły się transparenty z imionami części zabitych. To istotny element tej sprawy: wojna Rosji przeciw Ukrainie nie jest odległym obrazkiem z telewizji, ale konfliktem toczącym się tuż za polską granicą.
Żurek mówił do Ukraińców o zwycięstwie, NATO i Unii Europejskiej. Według depeszy PAP przywołanej przez serwis Twoje Miasto, szef resortu sprawiedliwości dziękował też ukraińskim żołnierzom za walkę oraz zapewniał, iż Polacy i Ukraińcy nie powinni dać się podzielić. W tym zdaniu jest polityczna prawda, ale tylko wtedy, gdy nie zamienia się jej w sentymentalny slogan.
Sojusz przeciw Rosji, nie czek in blanco
Polska ma oczywisty interes w tym, aby rosyjski imperializm został zatrzymany jak najdalej od Przemyśla, Lublina i Warszawy. Ukraina walcząca z Moskwą osłania także polską przestrzeń bezpieczeństwa. Dlatego pomoc wojskowa, sankcje wobec Rosji i wzmacnianie wschodniej flanki NATO pozostają racjonalne z punktu widzenia polskiej racji stanu.
Ale realizm narodowy wymaga drugiej części tego zdania. Poparcie dla Ukrainy nie może oznaczać automatycznej zgody na każdy postulat Kijowa, każdą unijną konstrukcję finansową i każde rozwiązanie gospodarcze uderzające w polskich rolników, przewoźników czy podatników. DN pisał już przy zapowiedziach obchodów, iż polska solidarność nie może być ślepa. To samo dotyczy polityki państwa.
Wejście Ukrainy do NATO byłoby decyzją o ogromnych konsekwencjach militarnych. Wejście do Unii Europejskiej oznaczałoby zmianę budżetu, rynku rolnego, zasad konkurencji i układu sił w instytucjach. Polak ma prawo pytać: kto zapłaci, jakie gwarancje otrzyma Polska i czy Bruksela nie wykorzysta Ukrainy jako kolejnego argumentu za centralizacją Unii.
Pamięć i interes narodowy
Ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Bodnar dziękował Polakom za wsparcie walczącego kraju. Te podziękowania są potrzebne. Polska przyjęła wielką falę uchodźców po rosyjskiej agresji z 24 lutego 2022 r., poniosła koszty organizacyjne i społeczne, a polskie państwo przez lata było jednym z najgłośniejszych rzeczników sprawy ukraińskiej na Zachodzie.
Właśnie dlatego Warszawa nie powinna zachowywać się jak petent we własnym regionie. Przyjaźń między narodami nie polega na przemilczaniu trudnych spraw. Sprawa Wołynia, ekshumacji ofiar, praw polskiej mniejszości, konkurencji gospodarczej i bezpieczeństwa granicy musi być stawiana jasno. Bez tego relacje polsko-ukraińskie staną się kruche, bo będą oparte na emocji, a nie na uczciwym rachunku interesów.
Żurek życzył Ukrainie także rakiet Patriot. To zrozumiałe w kontekście rosyjskich ataków na miasta i infrastrukturę. Problem polega na tym, iż Zachód od dawna obiecuje więcej, niż potrafi gwałtownie dostarczyć, a zima sprawdzi realną gotowość Zachodu do obrony ukraińskiego nieba. Polska musi tu pilnować dwóch spraw naraz: pomocy dla napadniętego sąsiada i własnych zapasów obronnych.
Warszawa musi mówić własnym głosem
W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele 29 placówek dyplomatycznych, w tym dyplomaci z Holandii, Niemiec, Japonii, Litwy i Albanii. To pokazuje, iż sprawa ukraińska pozostaje elementem szerszej gry międzynarodowej. Polska nie może jednak ograniczyć się do roli gospodarza cudzych deklaracji.
Warszawa powinna mówić jasno: tak dla zatrzymania Rosji, tak dla bezpieczeństwa regionu, tak dla pomocy wojskowej tam, gdzie wzmacnia ona polską granicę. Równocześnie: nie dla dyktatu Brukseli, nie dla pomijania polskich kosztów, nie dla zamiatania historii pod dywan. Narody mogą współpracować trwale tylko wtedy, gdy szanują prawdę.
Źródło: PAP za Onet, PAP za Twoje Miasto, Bankier.pl.
Źródło: Bankier.pl













