Związek Polaków na Białorusi przełożył zjazd z 13 września 2026 roku na marzec 2027 roku ze względów bezpieczeństwa i problemów logistycznych. Andrzej Poczobut nie zmienił planu: chce wrócić do Grodna już w następnym tygodniu. Dla Polski stawką jest ochrona rodaków działających pod presją reżimu Alaksandra Łukaszenki.
Zjazd przesunięty o pół roku
Rada Naczelna Związku Polaków na Białorusi zebrała się w sobotę w Białymstoku w poszerzonym składzie. W obradach uczestniczyło ponad 50 osób, wśród nich prezesi oddziałów, dyrektorzy polskich szkół na Białorusi oraz przedstawiciele władz Rzeczypospolitej. Planowany na 13 września zjazd organizacji został przesunięty na marzec 2027 roku.
Prezes ZPB Andżelika Borys wskazała na względy bezpieczeństwa. W komunikacie organizacji pojawiły się także problemy logistyczne. Borys zastrzegła, iż sytuacja będzie dalej oceniana, a jeżeli przeprowadzenie zjazdu na Białorusi przez cały czas będzie zagrażało działaczom, Związek poszuka innego rozwiązania.
Decyzja pokazuje realia pracy polskiej organizacji pod rządami Łukaszenki. Ostrożność służy ochronie ludzi, którzy prowadzą szkoły, dbają o polskie miejsca pamięci i podtrzymują narodową tożsamość tam, gdzie państwo białoruskie od lat próbuje ją spychać na margines.
Poczobut podtrzymuje decyzję o powrocie
Andrzej Poczobut uczestniczył w białostockich obradach i oznajmił, iż przełożenie zjazdu nie zmienia jego planów. Zamierza pojechać na Białoruś w następnym tygodniu. Wyjaśnił, iż wraca dla sprawy Związku, której poświęcił znaczną część życia, a nie z pobudek osobistych.
To konsekwencja wcześniejszej deklaracji, którą opisywaliśmy w materiale o powrocie Poczobuta bez gwarancji bezpieczeństwa. Polski działacz nie ukrywa ryzyka. Państwo polskie również nie może go ignorować. Powinno mieć gotowy plan reakcji dyplomatycznej i konsularnej, jeżeli aparat Łukaszenki ponownie zastosuje represje.
Polska wspólnota trwa mimo represji
Rada Naczelna upoważniła Andżelikę Borys do przygotowania działań zmierzających do legalizacji ZPB. Organizacja pozostaje nieuznawana przez władze białoruskie od ponad 20 lat. Jak podało Polskie Radio, za działalność w zdelegalizowanej organizacji może grozić na Białorusi choćby osiem lat więzienia.
ZPB opiekuje się ponad 50 punktami nauki, w których języka polskiego uczy się przeszło 3 tys. dzieci. W jego strukturach działa około 60 oddziałów i stowarzyszeń. Spór o legalizację bezpośrednio dotyczy rozległej sieci polskiego życia społecznego, a nie samego szyldu czy urzędowej pieczątki.
Warszawa musi zachować twardy realizm. Łagodniejszy ton Mińska nie pozostało zmianą systemu, o czym pisaliśmy przy okazji sygnałów wysyłanych przez białoruskie władze. Miarą każdej odwilży pozostaje bezpieczeństwo Polaków, swoboda nauczania języka i legalna działalność ich organizacji. Bez tego polityczne gesty są puste.
Źródło: Polskie Radio dla Zagranicy










![Obcokrajowiec bił Polkę na ulicy. Policja go nie zatrzymała, bo była to „prywatna sprzeczka” [+VIDEO]](https://kresy.pl/wp-content/uploads/2026/09/Po-dwoch-stronach-barykady-47.jpg)





