Zondacrypto: KO składa zawiadomienie na Michała Moskala

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Zondacrypto: KO składa zawiadomienie na Michała Moskala


Politycy KO Borys Budka i Jacek Karnowski zapowiedzieli 26 sierpnia zawiadomienie do prokuratury dotyczące posła PiS Michała Moskala. Chodzi o ustalenia WP i TVN24 po spotkaniu z szefem Zondacrypto na Ibizie oraz późniejsze prace nad ustawą krypto. Stawką jest jawność prawa i zaufanie Polaków do państwa.

Zawiadomienie po publikacji WP i TVN24

Borys Budka i Jacek Karnowski ogłosili w środę przed siedzibą PiS przy Nowogrodzkiej, iż Koalicja Obywatelska składa zawiadomienie do prokuratury w sprawie Michała Moskala. Jak relacjonuje TVN24, politycy KO mówią o podejrzeniu nielegalnego wpływania na proces legislacyjny, nadużycia uprawnień oraz możliwych korzyści związanych z pełnieniem funkcji publicznej.

To są zarzuty polityczne i zapowiedź działań prawnych, nie wyrok. Moskal ma prawo do obrony, a prokuratura ma obowiązek sprawdzić fakty, dokumenty i kalendarz zdarzeń. Dla państwa polskiego najgorszy byłby odruch plemienny: jedni krzyczą o aferze, drudzy udają, iż sprawy nie ma. Państwo musi działać chłodno.

Ibiza, Zondacrypto i kalendarz zdarzeń

Według ustaleń Wirtualnej Polski i TVN24 Moskal spotkał się w sierpniu 2025 r. na Ibizie z Przemysławem Kralem, ówczesnym szefem Zondacrypto. WP podała, iż przy rezerwacji wyjazd i nocleg opłacił Artur Chodziński, były funkcjonariusz CBA współpracujący z Kralem. Moskal twierdzi, iż po powrocie zwrócił pieniądze z prywatnych środków.

Niedługo później poseł PiS miał zaangażować się w sprawy rynku kryptowalut. Według Wirtualnej Polski chodziło między innymi o wystąpienie w obronie branży przed szefem KNF oraz o późniejsze poprawki łagodzące projekt przepisów o kryptoaktywach. DN opisywał już wcześniej, iż Ibiza, Zondacrypto i poseł PiS stały się testem przejrzystości po stronie prawicy.

Co chce sprawdzić KO

Budka zapowiedział żądanie zabezpieczenia nośników danych, sprawdzenia źródeł finansowania wyjazdu, rejestru korzyści oraz wpłat na fundację powiązaną z Moskalem. Karnowski mówił zaś o możliwym wpływie na proces legislacyjny. To klasyczna ofensywa polityczna KO, ale sam fakt, iż wykorzystuje ją obóz Tuska, nie unieważnia pytania o standardy.

Rynek kryptowalut dotyczy realnych pieniędzy obywateli. Polacy mają prawo wiedzieć, kto rozmawia z posłami, gdzie realizowane są te rozmowy i czy ślad po nich zostaje w dokumentach. Wolność gospodarcza nie oznacza mgły wokół tworzenia prawa. Szczególnie wtedy, gdy ustawa dotyka rynku pełnego ryzyka, reklam szybkiego zysku i słabiej chronionych drobnych inwestorów.

Prawica musi bronić państwa, nie wygody partyjnej

KO będzie używać tej sprawy jako pałki przeciw PiS. To jasne. Tusk i jego ludzie chętnie moralizują cudzym kosztem, choć sami nieraz traktowali państwo jak narzędzie partyjnego interesu. Ale prawica nie może odpowiadać na to automatycznym zaciskaniem szyków.

Jeżeli ktoś mówi o suwerenności, silnym państwie i interesie narodowym, musi zaczynać od przejrzystości we własnym obozie. Nie po to, by karmić przeciwnika, ale po to, by nie oddać mu monopolu na słowo "rozliczenie". W tej sprawie chodzi o więcej niż jednego posła i jedną firmę. Chodzi o to, czy prawo w Polsce powstaje przy otwartych drzwiach, czy w cieniu prywatnych kontaktów.

Prokuratura musi sprawdzić fakty

Najuczciwsza odpowiedź jest prosta: dokumenty na stół, kalendarz na stół, przepływy pieniędzy na stół. o ile sprawa jest polityczną konstrukcją, wyjaśnienie faktów utnie spekulacje. o ile nie, państwo powinno działać bez oglądania się na partyjne barwy.

Dla Polaków stawką są pieniądze, bezpieczeństwo obrotu gospodarczego i zaufanie do ustaw. Prawica powinna to rozumieć szczególnie dobrze. Naród nie potrzebuje kolejnego teatru oskarżeń. Potrzebuje państwa, które potrafi sprawdzić wpływ biznesu na prawo i nie myli lojalności partyjnej z lojalnością wobec Polski.

Źródło: WP Wiadomości, TVN24, TVN24/WP.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału