Krzysztof Żochowski, radny Sejmiku Województwa Mazowieckiego i dyrektor SP ZOZ w Garwolinie, 25 sierpnia ogłosił odejście z PiS. Wskazał na lokalne konflikty, wypalenie programowe i brak reakcji władz partii. Dla prawicy to sygnał ostrzegawczy: bez programu i dyscypliny lokalnej nie da się odzyskać zaufania.
Odejście z mocnym uzasadnieniem
Krzysztof Żochowski poinformował we wtorek o rezygnacji z członkostwa w Prawie i Sprawiedliwości. Jak podało RMF24, samorządowiec przedstawił decyzję w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych, odczytując przygotowane oświadczenie z kartki.
To nie jest odejście anonimowego działacza. Żochowski od lat działa w Sejmiku Województwa Mazowieckiego, kieruje SP ZOZ w Garwolinie i przez cztery kadencje pełnił mandat radnego sejmiku związanego z PiS. Właśnie dlatego jego słowa bolą partię bardziej niż zwykły komentarz w studiu telewizyjnym.
Lokalny spór i zarzut braku reakcji
Żochowski wskazał dwa główne powody decyzji. Pierwszy dotyczy sytuacji w lokalnych strukturach PiS. Według relacji Wirtualnej Polski skrytykował działania posła Grzegorza Woźniaka przy układaniu list do Rady Powiatu Garwolińskiego oraz sposób sprawowania władzy w powiecie przez starostę Iwonę Kurowską.
Najważniejszy jest jednak zarzut bezskutecznych protestów. o ile lokalny działacz przez dłuższy czas zgłasza zastrzeżenia i nie widzi reakcji władz partyjnych, problem przestaje być prywatnym sporem. Staje się pytaniem o mechanizm kontroli wewnątrz partii. Dla obozu, który chce rządzić państwem, lokalna odpowiedzialność nie jest dodatkiem. Jest próbą generalną.
Wypalenie programowe uderza w całą prawicę
Drugi powód ma wymiar ogólnopolski. Żochowski mówił o wypaleniu programowym PiS, braku odpowiedzi na współczesne wyzwania oraz atmosferze konfliktów. Ten zarzut pada w momencie, gdy na prawicy rośnie presja konkurencji, a wyborcy coraz wyraźniej pytają o konkret: gospodarkę, bezpieczeństwo, rodzinę, szkołę i suwerenność.
Dziennik Narodowy pisał niedawno, iż Konfederacja zaczyna deptać PiS po piętach w sondażach. To dla Nowogrodzkiej kłopot nie tylko arytmetyczny. o ile większa partia prawicy nie umie przedstawić świeżej, państwowej oferty, oddaje pole emocji, buntowi albo personalnym projektom.
PiS nie może żyć samą pamięcią dawnych zwycięstw
PiS ma za sobą lata realnych dokonań, od polityki społecznej po twarde starcie z liberalnym salonem. Tego nie wolno wymazywać, choćby gdy dzisiejsza krytyka jest ostra. Ale polityka narodowa nie polega na pilnowaniu muzeum własnych sukcesów. Ma odpowiadać na aktualne interesy Polaków: ceny energii, presję Brukseli, bezpieczeństwo granic, demografię i stan państwowych instytucji.
Odejścia samorządowców oraz powroty innych działaczy pokazują ruch w strukturach po prawej stronie. W tym samym dniu DN opisywał, jak Grzegorz Lorek wrócił do PiS po samorządowym rozbracie. To pokazuje, iż partia wciąż przyciąga część środowisk, ale nie zatrzymuje wszystkich. Sama legenda formacji nie wystarczy.
Deklaruje dalszą aktywność publiczną
Żochowski podkreślił, iż opuszczenie PiS nie oznacza wycofania się z życia publicznego. Zapowiedział, iż jako osoba niezależna będzie wspierał dobre inicjatywy służące małej i wielkiej ojczyźnie, ale chce też swobodniej krytykować rozwiązania, które uważa za szkodliwe.
To istotny fragment. Polska prawica potrzebuje ludzi zdolnych do lojalności wobec sprawy, a nie wyłącznie wobec szyldu. Partia jest narzędziem. Naród, państwo i dobro wspólne stoją wyżej. Gdy narzędzie tępieje, trzeba je ostrzyć, a nie udawać, iż przez cały czas tnie jak dawniej.
Stawką jest wiarygodność przed wyborcami
PiS może zlekceważyć odejście Żochowskiego jako lokalny konflikt. Może też potraktować je poważnie, jako ostrzeżenie z terenu. Druga droga jest trudniejsza, ale uczciwsza. Bez uporządkowania struktur, jasnej oferty programowej i elementarnej pokory wobec własnych wyborców prawica będzie tracić energię w sporach wewnętrznych.
Dla Polaków stawką nie jest samopoczucie partyjnych władz. Stawką jest to, czy po stronie narodowo-konserwatywnej powstanie siła zdolna skutecznie bronić rodziny, suwerenności i portfeli obywateli. Żochowski swoim odejściem przypomniał rzecz prostą: wyborcy nie żyją wspomnieniami. Chcą sprawnego państwa i prawicy, która wie, po co istnieje.
Źródło: RMF24, Wirtualna Polska, Do Rzeczy.
Źródło: RMF24














