Czy to jakaś klątwa? Eurowizja 2026 to dla Polski to znowu wielkie rozczarowanie. Choć Alicja Szemplińska zaprezentowała się naprawdę świetnie i długo była w czołówce, ostatecznie zajęła 12. miejsce. Eurowizja znowu przyciągnęła miliony widzów Z czym nam się kojarzy maj? Odpowiedź jest prosta – po pierwsze z maturami, po drugie z komuniami, po trzecie… z Eurowizją! Tak, od lat lubimy oglądać ten przaśny konkurs piosenki. Wiecie, o co chodzi – jesteśmy trochę jak fani filmów kategorii B – wiemy, iż będziemy momentami czuć na plecach ciarki żenady, wiemy, iż nie będzie to przeżycie, które utkwi w pamięci na dłużej niż pięć minut, ale… cholera, mamy sentyment do tej imprezy. Przyznamy bez bicia – im bardziej zagłębiamy się w edycje Eurowizji sprzed lat, tym bardziej nam się to podoba. Lata 90. czy choćby 00. były dużo lepsze artystycznie, bo jeszcze wtedy bardziej liczyła się sama piosenka niż – wybaczcie brutalność – fikanie koziołków na scenie i kręcenie tyłkiem. No i wtedy reprezentanci państw śpiewali w ojczystych językach – czyż nie miało to większego sensu? Tak czy siak zasiedliśmy dziś przed telewizorem i trzymaliście kciuki za Alicję Szemplińską. Raz, iż dziewczyna przygotowała niezły utwór, dwa, iż spodobały nam się jej luzackie wywiady