Snucie analogii pomiędzy kryzysem małżeńskim i partyjnym jest bardzo popularne, podobnie jak porównywanie partii do rodziny, ale w jednym i drugim przypadku więcej w tym publicystycznych fantazji niż rzeczywistości. Politycy i media chętnie sięgają po takie zabiegi, żeby podkreślić napiętą atmosferę i nie inaczej to wygląda przy aktualnym kryzysie, który z całą pewnością w PiS istnieje i niekoniecznie po wczorajszym nocnym spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim się zakończył.
Bywa też, iż skłóconych małżonków próbuje pogodzić powierniczka lub powiernik i w tej roli wystąpił Adam Bielan, co o tyle dziwi, iż Bielan w przeciwieństwie do Morawieckiego PiS zdradził z nieistniejącą już PJN. Adam Bielan na portalu X opublikował partyjną ewangelię, wszystko ma być w najlepszym porządku, porozumienie jest pełne i w ogóle nie ma sprawy, bo kto się lubi ten się czubi:
Są pomysły, jest porozumienie i wspólny kierunek. A iż czasem iskrzy? Kto się lubi, ten się czubi. @OficjalnyJK i @MorawieckiM dziękuję! pic.twitter.com/1sP6xb4eTu
— Adam Bielan (@AdamBielan) April 21, 2026
Ile w tym krótkim komunikacie jest prawdy? Trudno stwierdzić, w każdym razie jest to całkowicie sprzeczny komunikat z tym, który prezes Jarosława Kaczyński wydał w piątek. Podczas konferencji prasowej prezes PiS próbował wrócić do starych dobrych czasów, kiedy rzeczywiście słowo prezesa było święte. Usłyszeliśmy, iż żarty się skończyły, a założone przez Mateusza Morawieckiego stowarzyszenie „Rozwój plus”, to ewidentna zdrada i działanie sprzeczne ze statusem PiS. Jarosław Kaczyński zapowiedział też wyciągnięcie surowych konsekwencji, wszyscy członkowie stowarzyszenia mieli wylecieć z partyjnej listy wyborczej i dodatkowo musieli się meldować na dywaniku prezesa. Po tych groźbach nie został choćby cień, głównie z tego powodu, iż stare dobre czasy i stary dobry prezes, to bezpowrotna przeszłość.
Oficjalnego stanowiska Jarosława Kaczyńskiego nie poznaliśmy, ale nieoficjalnie wypowiedział się Piotr Müller, były rzecznik rządu Mateusza Morawieckiego i stwierdził, iż po spotkaniu na Nowogrodzkiej doszło do porozumienia, co oznacza, iż stowarzyszenie „Rozwój plus” może działać. W ciągu zaledwie trzech dni Jarosław Kaczyński całkowicie się wycofał ze swoich stanowczych zapowiedzi i to nie jedyny dowód na to, iż autorytet prezesa gaśnie z każdym dniem. Obecność Adama Biela w roli powiernika jest drugim dobitnym potwierdzeniem, iż prezes po prostu nie jest w stanie zapanować nad tym, co się w PiS dzieje i oczywiście nie przestanie się dziać. Kolejny konflikt, który w PiS wybuchnie na pewno, to kwestia czasu. Ostatnie ogłaszanie pokoju miało miejsce pod koniec ubiegłego roku, w okresie świątecznym i przetrwało do Świąt Wielkanocnych.
Napięcia w PiS nie znikną i to z wielu powodów. Po pierwsze frakcje „maślarzy” i „harcerzy” szczerze się nienawidzą i to w całym pakiecie interpersonalnych animozji. Po drugie Jarosław Kaczyński nie tylko stracił autorytet, ale też intuicję polityczną, co się przekłada na chaotyczne i sprzeczne ze sobą decyzje. Po trzecie w takiej atmosferze nie może być mowy o wzajemnym zaufaniu i wspólnej pracy na rzecz wspólnego celu. Jest to niemożliwe również dlatego, iż cel Mateusza Morawieckiego to przejęcie władzy w PiS i powrót na stanowiska premiera, a celem Jarosława Kaczyńskiego jest utrzymanie władzy w partii, co może osiągnąć tylko poprzez osłabienie frakcji „harcerzy” i jej lidera. Wybór Przemysława Czarnka na „premiera” był pomysłem ściśle podporządkowanym tej partyjnej rozgrywce, podobnie jak wiele innych żenujących scen, które widzą wyborcy PiS i dlatego jest ich coraz mniej. W tej formule i strukturze PiS nie ma najmniejszych szans na wygranie wyborów, co najwyżej może powalczyć o utrzymanie poparcia na poziomie 20%.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

6 godzin temu











