W ostatnich tygodniach największą kompromitację polityczną zaliczała Polska 2050 i ostatecznie rozpadła się na dwie części, ale żadna z nich nie ma najmniejszej szansy na przetrwanie. Rozpad konkurencyjnej partii połączony z blamażem, to jedyne, ale też bardzo marne pocieszenie dla PiS. Konflikty personalne w największej partii opozycyjnej po pierwsze są niepodważalnym faktem, po drugie politycy PiS przenoszoną konflikty na forum publiczne w ciężkostrawnej formie i treści. Taki stan rzeczy to rzecz jasna prawdziwe dary niebios dla nieudolnych rządów Donalda Tuska i prawicowych rywali.
Nic też nie wskazuje, iż w najbliższym czasie atmosfera może się poprawić, tym bardziej, iż nad partią zupełnie nie panuje odwieczny hegemon Jarosław Kaczyński, a jego kolejne apele i pogróżki nie przynoszą najmniejszych rezultatów. Taka sytuacja jest wynikiem kilku czynników, ale dwa najważniejsze z nich to poziom wzajemnej nieufności pomiędzy frakcjami i utrata autorytetu przez prezesa partii. Skalę problemu oddaje też fakt, iż choćby śmiertelny wróg Donald Tusk i widmo procesów sądowych, nie są w stanie obudzić w partyjnych szeregach ani zdrowego rozsądku, ani instynktu samozachowawczego. W przerwie świątecznej nastąpiło chwilowe zawieszenie broni, jednak po tym czasie konflikt eksplodował ponownie i to ze zdwojoną siłą. Ostatni apel Jarosława Kaczyńskiego dotyczący zakazu wzajemnych ataków w mediach i na forach internetowych, został do tego stopnia zignorowany, iż w końcu musiała nastąpić reakcja.
Wszystko zaczęło się dość niewinnie, Patryk Jaki podczas spotkania ze studentami, w ramach akcji „Zmień nasze zdanie”, przemycił między wierszami, iż PiS w końcu zaczął słuchać frakcji „maślarzy” i odszedł od błędnej polityki „harcerzy”. Na takie dictum odpowiedział Mateusz Morawiecki, ale w przeciwieństwie do Patryka Jakiego nie bawił się w półsłówka:
Patryku,
Skoro w tej chwili jesteś ekspertem i znasz remedium na każdy problem, to powiedz: jak poszła sztandarowa reforma sądownictwa? No i jak przysłużyła się Polsce Twoja ustawa o IPN?
W naszej polityce wobec UE wszystkie istotne decyzje były akceptowane przez kierownictwo…
— Mateusz Morawiecki (@MorawieckiM) February 26, 2026
Mateusza Morawieckiego, wsparł Ireneusz Zyska i Mirosława Stachowiak-Różecka i wobec tej całej trójki prezes Jarosław Kaczyński zastosował najłagodniejszy z możliwych środków dyscyplinujących. Wcześniej była mowa o zawieszeniu w prawach członka partii, ale ostatecznie sprawę skierowano do komisji etyki. Postępowanie przed komisją etyki dotyczy wyłącznie jednej frakcji i to dość wyraźnie pokazuje, iż Jarosław Kaczyński uznał „harcerzy” za główny problem, ale i tutaj brak zdecydowania, co można wywnioskować z oświadczenia rzecznika PiS Rafała Bochenka:
Wypowiedzi i wpisy innych członków partii, w tym sprawa p. Patryka Jakiego, są wciąż analizowane ze względu na złożony kontekst. Do komisji etyki trafiła już wcześniej sprawa p. Jacka Kurskiego w związku z jego wypowiedzią w jednym z programów telewizyjnych.
Jacek Kurski i Patryk Jaki to „maślarze”, którym Jarosław Kaczyński bardzo delikatnie pogroził palcem, co nie znaczy, iż „harcerzom” wyrządził wielką krzywdę. Zastosowane środki jednoznacznie „dyscyplinujące” wskazują, iż to kolejna i niepoliczalna już próba studzenia gorących głów, która najprawdopodobniej nie przyniesie żadnych rezultatów. Każdy trzeźwo patrzący na to co się dzieje w PiS, musi dojść do wniosku, iż bez gruntownej zmiany w kierownictwie PiS, uwzględniającej wybór nowego prezesa, ta partia po prostu się rozsypie.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

1 godzina temu






