Dobra decyzja Donalda Tuska. Reforma Państwowej Inspekcji Pracy trafia do kosza. I bardzo dobrze. To jedna z tych decyzji rządu, które zasługują nie tylko na odnotowanie, ale na wyraźne uznanie. Brawo, Panie Premierze. Wstrzymanie tego projektu to ulga dla przedsiębiorców, pracowników i całej gospodarki. A być może – patrząc na skutki, jakie mogłyby się zmaterializować – najlepsza wiadomość dla polskiej gospodarki w 2026 roku.
Projekt reformy PIP był od początku zły w założeniach. Opierał się na błędnej koncepcji, która próbowała z administracyjnego organu nadzoru uczynić quasi-sąd, wyposażony w kompetencje ingerujące w stosunki cywilnoprawne. Inspektor pracy miałby w praktyce rozstrzygać, czy dana umowa cywilna „jest naprawdę” umową o pracę, z pominięciem drogi sądowej. To nie była kosmetyczna korekta systemu – to była fundamentalna zmiana ustrojowa, przeprowadzana bocznymi drzwiami. Najpoważniejszym zarzutem wobec tej reformy było godzenie w konstytucyjny trójpodział władzy. Ocena charakteru stosunku prawnego między stronami – zwłaszcza w sporze – należy do sądów, a nie do organów administracji. Próba przeniesienia tej kompetencji do PIP oznaczałaby faktyczne obejście władzy sądowniczej i osłabienie gwarancji procesowych obywateli. Państwo prawa nie może działać w ten sposób, choćby jeżeli intencją jest ochrona pracownika.
Równie destrukcyjny byłby wpływ reformy na fundamenty prawa cywilnego. Swoboda umów, równość stron i pewność obrotu prawnego zostałyby poważnie naruszone. Przedsiębiorcy – zwłaszcza mali i średni – znaleźliby się w stanie permanentnej niepewności, nie wiedząc, czy legalnie zawarta umowa nie zostanie zakwestionowana administracyjną decyzją, często uznaniową, bez realnej kontroli sądowej na pierwszym etapie. To byłby prosty przepis na chaos, wzrost kosztów i zamrożenie inwestycji.
Nie bez znaczenia jest też aspekt gospodarczy. Polska w 2026 roku potrzebuje stabilności, przewidywalności prawa i jasnych reguł gry. Potrzebuje zachęt do legalnej działalności, a nie kolejnych narzędzi represyjnych, które zwiększają ryzyko prowadzenia biznesu.
Reforma PIP w proponowanym kształcie działała w dokładnie przeciwnym kierunku: odstraszała, zamiast porządkować; komplikowała, zamiast upraszczać.

1 dzień temu





