Zmarł Juergen Habermas, autor koncepcji „wyznaczania prawdy”

9 godzin temu

W Niemczech trwa medialna żałoba po zmarłym w sobotę Juergenie Habermasie, wybitnym neomarksiście, przedstawicielu szkoły frankfurckiej. Kanclerz RFN Friedrich Merz stwierdzając, iż jego głosu będzie brakować, porównał „analityczną przenikliwość” ideologa do „latarni wśród wzburzonego morza”. Tymczasem sam lewicowy myśliciel, według świadków, pod koniec życia „miewał chwile rozpaczy” oraz „wrażenie, iż rozpada się wszystko, o co walczył”. Był współautorem koncepcji „demokracji deliberatywnej” i „wyznaczania prawdy” w oderwaniu od rzeczywistości.

Żegnając Habermasa, prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier napisał o stracie „wielkiego przedstawiciela Oświecenia, analizującego sprzeczności nowoczesności”. „Nauczył nas etosu demokratycznego dyskursu i uzasadnił emancypację człowieka jako cel, z którego nie można zrezygnować” – stwierdził.

Kanclerz Friedrich Merz w oświadczeniu ocenił natomiast, iż „Niemcy i Europa straciły jednego z najwybitniejszych myślicieli naszych czasów”. Jak przekonywał, Habermas „z dalekowzrocznością i historyczną powagą towarzyszył rozwojowi wydarzeń politycznych i społecznych”, a jego „analityczna przenikliwość kształtowała demokratyczną debatę daleko poza granicami naszego kraju i działała niczym latarnia wśród wzburzonego morza”.

Oceniając, iż głosu Habermasa „będzie brakować”, szef rządu w Berlinie zauważył, iż praca filozofa ukształtowała pokolenia myślicieli. „Dla naszej wspólnoty państwowej intelektualna przenikliwość Habermasa oraz jego otwartość były niezastąpione, jego słowo było zarazem punktem odniesienia i wyzwaniem” – uznał Merz.

Gazeta „Der Spiegel” przypomniała, iż Habermas był „najbardziej wpływowym niemieckim myślicielem po drugiej wojnie światowej” i „do samego końca z pasją rzucał się w każdą debatę”.

Magazyn odnotowuje, iż filozof, znany m.in. z udziału w kłótni historyków (Historikerstreit), w ostatnich latach życia „stał się samotny”. Przed dwoma laty zmarła mu córka, a w czerwcu tego roku żona Ute, z którą był w małżeństwie od 1955 roku. „Od pewnego czasu miewał chwile rozpaczy, twierdzili ludzie, którzy mieli z nim kontakt. Miał wrażenie, iż rozpada się wszystko, o co walczył” – pisze „Der Spiegel”, który przyznaje iż bezskutecznie ostatnio ubiegał się o wywiad.

Filozof, socjolog i publicysta Juergen Habermas zmarł w sobotę w wieku 96 lat w bawarskim Starnbergu. Był jednym z najbardziej znanych przedstawiciel teorii krytycznej. Jego poglądy stały u podstaw koncepcji „demokracji deliberatywnej”, zakładającej dochodzenie do obywateli w różnych spornych kwestiach do konsensusu, jednak po uprzednim wyłączeniu określonych „niedopuszczalnych” opinii, form argumentacji czy „stylów kulturowych”.

Agnieszka Stelmach zwróciła uwagę na naszych łamach, w nawiązaniu do opisu autorstwa prof. Jana Nowaka: „(…) w demokracji deliberatywnej nie chodzi o dochodzenie do prawdy, ponieważ prawda nie jest cnotą, gdyż jedynie zawęża spektrum możliwości. istotny jest konsensus, który powstaje w wyniku dialogowania. Habermas, wpływowy przedstawiciel teorii krytycznej wyjaśnia, iż nie ma twierdzeń prawdziwych (co najwyżej może być zgoda co do pewnych kwestii, a wszystko – w tym moralność – podlega konsensusowi). Pewnych tematów nie można poruszać na placu publicznym, bo są irracjonalne, a w dyskusji nie można się odwoływać do argumentów religijnych”.

Z kolei prof. dr hab. Gabriel Łasiński powiedział w wywiadzie dla PCh24.pl:

„(…) Jürgen Habermas, jeden z młodszych przedstawicieli szkoły frankfurckiej, (…) wprowadził pojęcie dyskursu, jako narzędzia uzgadniania i określania prawdy. Według niego, prawda nie odwołuje się do rzeczywistości, do faktów, tylko prawdą będzie to, co określona wpływowa grupa ludzi uzgodni poprzez konsensus jako prawdę. To znaczy: my ustalimy, iż coś jest prawdą i uzgodnimy, iż to będzie obowiązywać jako jedyny byt zwany prawdą.

Mamy więc do czynienia z totalną relatywizacją wszystkiego, odrzuceniem kryterium obiektywizmu. W ten sposób nauki społeczne zawłaszczyły sobie pojęcie prawdy, kierując się wyłączne aspektami ideologicznymi. Abstrahują od faktów empirycznych, wynikających z badanej rzeczywistości. Empiria przestała mieć dla nich znaczenie. Dzisiaj o płci nie może wypowiadać się genetyk, biolog, matematyk. Głos zabiera za to przedstawiciel nauk społecznych, ideolog, który powołuje się na wynik dyskursu: to myśmy ustalili, ile jest płci; to myśmy ustalili co jest normalne, dopuszczalne, szkodliwe. Rzeczywistość biologiczna, fizyczna, społeczna nas nie interesuje, ona nie ma znaczenia, głoszą ci ludzie”.

Źródła: PAP, PCh24.pl

RoM

Marksizm kulturowy i rewolucja cyfrowa – mieszanka wybuchowa, która niszczy cywilizację

Demokracja deliberatywna, czyli… ustawiana. Nowy pomysł na globalny ustrój

Od trans-płci do trans-humanizmu [Dr T. Teluk dla PCh24.pl]

Idź do oryginalnego materiału