Ziobro zostanie bez pieniędzy? Ale będzie krzyk!

16 godzin temu

W polskiej polityce rzadko zdarza się moment tak symboliczny, jak ten, w którym były minister sprawiedliwości ucieka przed własnym państwem, a potem zaczyna się nerwowo rozglądać za przelewem z Sejmu. Zbigniew Ziobro, dziś polityczny uchodźca w Budapeszcie, stał się figurą paradoksu: człowiek, który przez lata mówił o suwerenności i twardej ręce państwa, sam chowa się pod skrzydłami Viktora Orbána.

Węgierskie władze uznały, iż Ziobrze w Polsce grożą „prześladowania polityczne”. To stwierdzenie brzmi jak ironia losu, jeżeli przypomnieć, iż chodzi o polityka, wobec którego polska prokuratura prowadzi postępowanie dotyczące m.in. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą w resorcie sprawiedliwości i manualnego sterowania konkursami na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości. Według śledczych – aż 26 przestępstw. Nie opinie, nie publicystyka, ale zarzuty zapisane w aktach.

Ucieczka do Budapesztu nie kończy jednak sprawy. Zaczyna się bowiem wątek, który jest równie istotny jak sam azyl: pieniądze. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, iż zajmie się wynagrodzeniem Ziobry. I zrobił to językiem pozbawionym dyplomatycznych ozdobników. „Dietę poselską pobiera się wtedy, gdy wykonuje się pracę na terenie kraju. Więc z dietą pan Ziobro się pożegna, albo już się pożegnał” – stwierdził w Berlinie. Trudno o bardziej klarowny komunikat.

Czarzasty zapowiedział też procedury i ekspertyzy, bo w tej sprawie liczy się formalizm. Ale sens polityczny jest jasny: nie da się jednocześnie być uchodźcą politycznym i pełnoprawnym beneficjentem systemu, przed którym rzekomo się ucieka. jeżeli ktoś twierdzi, iż Polska go prześladuje, to trudno oczekiwać, iż Polska będzie mu regularnie wypłacać dietę i uposażenie.

Jak informuje Kancelaria Sejmu, decyzje mają zapaść po kolejnym posiedzeniu Sejmu. Regulamin mówi wprost: 18 nieusprawiedliwionych nieobecności może oznaczać obcięcie uposażenia o 90 proc. Ziobro był już nieobecny 17 dni sejmowych. To matematyka, nie polityczna zemsta. Mówimy o realnych kwotach: około 13,5 tys. zł brutto uposażenia i 4,2 tys. zł diety. Razem suma, która w Budapeszcie mogłaby znacząco poprawić komfort życia uchodźcy.

I tu pojawia się pytanie, które coraz częściej pada w kuluarach: czy Ziobro będzie siedział w Budapeszcie bez pieniędzy? Oczywiście, nie da się odebrać mu ryczałtu na biuro poselskie ani dodatków funkcyjnych. Ale symbolika odcięcia od diety i zasadniczego uposażenia byłaby druzgocąca. Oto polityk, który przez lata rozdawał moralne certyfikaty, nagle sam musi liczyć, czy starczy mu na czynsz nad Dunajem.

Cała ta historia pokazuje coś jeszcze: ucieczka nie rozwiązuje problemów, a azyl nie jest magiczną gumką do wymazywania odpowiedzialności. Budapeszt może dać Ziobrze dach nad głową, ale nie zdejmie z niego ciężaru zarzutów ani politycznej kompromitacji. A jeżeli rzeczywiście okaże się, iż wraz z azylem straci także sejmowe pieniądze, to będzie to lekcja, którą polska opinia publiczna zapamięta na długo. Bo w demokracji choćby najgłośniejsi prokuratorzy nie są ponad regułami.

Idź do oryginalnego materiału