Ziobro nie może spać spokojnie. Tego się nie spodziewał

16 godzin temu

Sprawa azylu dla Zbigniewa Ziobry na Węgrzech nie jest jedynie kolejnym epizodem politycznej wojny między dawną a obecną władzą w Polsce. W ocenie Waldemara Żurka, to moment graniczny – test wytrzymałości unijnego porządku prawnego. Żurek nie daje za wygraną i coraz wyraźniej sugeruje, iż Zbigniew Ziobro ma się czego obawiać. Bo jeżeli Unia nie zareaguje, prawo stanie się zakładnikiem politycznych sympatii.

W rozmowie z Politico Żurek nie owija w bawełnę. Decyzję Węgry o udzieleniu azylu Ziobrze nazywa „groźnym precedensem dla całej Unii Europejskiej”. W jego ocenie odsłania ona „niebezpieczną lukę” w unijnych mechanizmach prawnych, którą inne rządy mogą niedługo wykorzystać. jeżeli jeden kraj uznaje śledztwo w innym państwie UE za „prześladowanie polityczne”, cały system wzajemnego zaufania przestaje działać.

– „To niebezpieczny precedens dla całej Unii Europejskiej. jeżeli UE to zaakceptuje, wszyscy zaczną się na to powoływać, sprawiedliwość stanie się narzędziem politycznym” – ostrzega Żurek. I dodaje jeszcze mocniej: – „Decyzja o udzieleniu azylu jest decyzją polityczną, a nie orzeczeniem niezależnego sądu”.

To najważniejszy punkt jego argumentacji. Europejski nakaz aresztowania opiera się na założeniu, iż państwa członkowskie ufają swoim systemom prawnym. jeżeli jedno z nich arbitralnie podważa legalność działań prokuratury w innym kraju, cała konstrukcja zaczyna się chwiać. A wraz z nią – sens unijnej współpracy sądowej.

Żurek przypomina, iż to nie pierwszy taki przypadek. W 2024 roku Budapeszt udzielił azylu Marcinowi Romanowskiemu, mimo obowiązującego europejskiego nakazu aresztowania. Dziś ten mechanizm wraca – w jeszcze bardziej spektakularnej odsłonie. – Problem ma charakter systemowy – podkreśla minister. – jeżeli jedno państwo odmawia wykonania orzeczeń, Unia nie ma szybkiego narzędzia przymusu.

Dlatego Żurek domaga się zdecydowanych działań ze strony Komisji Europejskiej i skierowania sprawy do Trybunał Sprawiedliwości UE. – „Tylko wiążące orzeczenie może powstrzymać rządy przed wykorzystywaniem azylu jako tarczy chroniącej przed odpowiedzialnością karną” – przekonuje. W jego narracji to nie zemsta polityczna, ale próba ratowania wspólnych reguł gry.

Minister ostrzega też przed strategią „czekania na zmianę”. Na Węgrzech w kwietniu mają odbyć się wybory, ale – jak podkreśla – opóźnianie reakcji instytucji unijnych może być śmiertelnie niebezpieczne. – „Jeśli struktury UE zareagują zbyt wolno, ta choroba może stać się śmiertelna dla demokracji” – mówi bez ogródek.

Co istotne, Żurek nie ogranicza się do krytyki Budapesztu. Zwraca uwagę na wewnętrzne problemy Polski, w tym konflikt instytucjonalny z prezydentem Karolem Nawrockim, który – jego zdaniem – blokuje część reform. Ten chaos ma realne konsekwencje dla prokuratorów i sędziów. – „Słyszę, jak prokuratorzy mówią prywatnie: Dzisiaj mogę postawić zarzuty, a za kilka lat stać się celem zemsty” – relacjonuje.

– „Nawet prawomocne wyroki skazujące mogą zostać unieważnione przez prezydenckie ułaskawienia. To poczucie bezsensowności jest głęboko destrukcyjne. Ludzie po prostu się boją” – dodaje. W tej atmosferze strachu i niepewności sprawa Ziobry nabiera symbolicznego znaczenia. Dla Żurka to dowód, iż bez twardej reakcji Unii politycy zawsze znajdą bezpieczną przystań. A wtedy to nie oni będą się bać – ale prawo.

Idź do oryginalnego materiału