Ziobro nastukał kilometrów swoją furą, teraz gęsto się tłumaczy. „Pojedyncze dojazdy oznaczają 160 km dziennie”

1 dzień temu
Zbigniew Ziobro był tylko na 17 posiedzeniach Sejmu w 2025 r., a na dojazdy wydał ponad 45 tys. złotych. Gdzie tak jeździł PiS-owski uciekinier? Polityk gęsto tłumaczy się z kilometrówek we wpisie na X. Dużo wyjazdów, duże wydatki „Gazeta Wyborcza” poinformowała, iż Zbigniew Ziobro, pomimo ucieczki za granicę, wydał sporo naszych pieniędzy. Po pierwsze: biuro poselskie. W wykazie zakupionych środków majątkowych znalazł się sprzęt o łącznej wartości przekraczającej 20 tys. zł. Po drugie: kilometrówki. Z sejmowych rozliczeń wynika, iż utrzymanie jego biura poselskiego kosztowało podatników w zeszłym roku prawie 46 tys. zł. To o tyle ciekawe, iż PiS-owski uciekinier był w zeszłym roku na zaledwie 17 posiedzeniach Sejmu. Co na to wszystko Zbigniew Ziobro? Polityk odpiera zarzuty, jakoby nastukał kilometrów podczas wyjazdów za granicę. – To nieprawda, iż rozliczam kilometrówkę za korzystanie z prywatnego samochodu w czasie, kiedy przebywam za granicą. Każdy kilometr jest rozliczony wyłącznie za okres, w którym poruszałem się autem po Polsce. Mieszkam 80 km od Warszawy, więc już same pojedyncze dojazdy oznaczają 160 km dziennie. Miałem też spotkania w całej Polsce, które uwzględniałem w rozliczeniach – pisze Zbigniew Ziobro. – Nie mam też żadnego 'plecaka ewakuacyjnego’, tylko plecak-teczkę dostosowaną do przewożenia większej liczby dokumentów, laptopa czy
Idź do oryginalnego materiału