Motto: „Znaj proporcją, mocium panie” (cześnik Raptusiewicz w rozmowie z Dyndalskim w I akcie komedii Zemsta Aleksandra Fredry).
Procesy sądowe, zwane w czasach PRL-u „pyskówkami”, w tej chwili zyskały nową nazwę i opisywane są przez współczesną nowomowę jako procesy sądowe związane z „mową nienawiści”.
Przęstepstwo nieistniejące
Czym jest „mowa nienawiści” i na jakiej podstawie jest ścigana – tłumaczy Policja: „Mimo iż w polskim prawie nie stworzono osobnej regulacji dotyczącej mowy nienawiści i zbrodni nienawiści, to oba te zjawiska są uznawane za niezgodne z istniejącym polskim prawem (przepisy Kodeksu karnego oraz Kodeksu cywilnego). Dla przykładu znieważanie, pomawianie, grożenie czy nawoływanie do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość jest zabronione i podlega karze na podstawie kodeksu karnego (art. 212, 216, 256, 257)”. Przywołane przepisy kodeksu karnego (art. 212, 216, 256, 257), miały swoje odpowiedniki w Kodeksie karnym z 1969 roku (prawie PRL-owskim). Natomiast w pierwszej połowie PRL (do 1969 roku) obowiązywał jeszcze przedwojenny Kodeks karny z 1932 roku (tak zwany Kodeks Makarewicza), który w PRL został jedynie unowocześniony. Innymi słowy, od kilkudziesięciu lat praźródłem polskich kodeksów karnych jest Kodeks Makarewicza z 1932 roku.
Pieniactwo
Chociaż w mozolnie budowanej współcześnie, pookrągłostołowej historii PRL-u, ówczesna socjalistyczna Polska celowo, propagandowo kojarzona jest głównie z procesami politycznymi oraz aferami gospodarczymi, to właśnie drobne „pyskówki” sąsiedzkie i pracownicze masowo zalewały ówczesne sądy powiatowe. Polacy niezwykle chętnie szukali sprawiedliwości na drodze formalnej za potoczne „nazywanie złodziejem” czy „lżenie” na klatce schodowej. Z czasem, aby odciążyć sądy powszechne od nawału spraw o błahe utarczki słowne, część tego typu konfliktów (zakwalifikowanych jako wybryki chuligańskie lub zakłócanie spokoju) zaczęły rozstrzygać Kolegia ds. Wykroczeń. PRL-owska władza i podległe jej sądownictwo traktowały te procesy jako przejaw „niskiej kultury osobistej” oraz pieniactwa.
W co gra amerykańska propaganda?
Od 2024 roku, dostrzegam niepokojącą asymetrię w stosunkach ukraińsko-polskich. Dałem temu wyraz w moim felietonie z 30 lipca 2024 roku. Wykazałem w nim dziwną nadwrażliwość zamieszkałych Ukraińców w Polsce, którzy pomimo wszczęcia wszelkich procedur polskim prawem przewidzianym, zwrócili się o „pomoc” do amerykańskiej rozgłośni (Radio Wolna Ukraina), finansowanej przez rząd USA, która opublikowała film: Насилля над українськими дітьми у Польщі: матері розповідають деталі (Przemoc wobec ukraińskich dzieci w Polsce: matki opowiadają szczegóły). Ten film wywołał sporo negatywnych emocji wobec Polski i Polaków w ukraińskich środowiskach, o czym świadczy ponad tysiąc czterysta agresywnych komentarzy. Podkreślam, iż zadziwiającym jest to, iż przedstawianej w tym filmie sprawie nadano już stosowny bieg prawny przewidziany w polskim prawie. Sprawa się toczy! W tym stanie rzeczy, eksploatowanie tego tematu, w ten sposób jak to zrobiono w Radio Liberty o zasięgu międzynarodowym, rodzi pytanie: czemu to ma służyć? W co gra amerykańska propaganda?
Sybiha reaguje
W zaistniałej sytuacji w polskiej przestrzeni publicznej nie spotkałem się z ani jednym głosem sprzeciwu. Nie spotkałem się też z protestem polskich czynników rządowych. Nie zażądano wyjaśnień i sprostowania od amerykańskiej rozgłośni Радіо Свобода Україна (Radio Wolna Ukraina), finansowanej przez rząd USA! W grudniu, za sytuację „absolutnie nie do przyjęcia” uznał szef MSZ Ukrainy Andrij Sybiha przypadki nękania Ukraińców. Sybiha zaapelował do Polski o ukaranie osób przejawiających agresywną postawę wobec jego rodaków. „W naszym wspólnym interesie leży zapobieganie takiej niechęci i reagowanie na nią. Jako minister spraw zagranicznych Ukrainy nalegam na sprawiedliwą karę dla tych, którzy pozwalają sobie na ksenofobiczne postawy przeciwko Ukraińcom zarówno w Polsce, jak i w innych państwach. Ukraińcy zdecydowanie na to nie zasłużyli” – czytamy w oświadczeniu. Ukraiński minister wyraził nadzieję, iż „kilka demonstracyjnych przypadków odpowiedzialności za takie działania” będzie wystarczającym sygnałem, iż nie ma miejsca na takie zachowania w europejskim społeczeństwie. Dodał, iż ukraiński pion konsularny będzie śledzić wszystkie takie przypadki i reagować „szybko i zasadniczo”. „Nie będziemy tego tolerować” – podkreślił.
Żurek odpowiada
Na powyższe, odpowiedział ze sceny podczas obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2026 roku na Placu Zamkowym w Warszawie minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Wygłosił przemówienie, w trakcie którego ogłosił mobilizację śledczych. Minister oświadczył, iż powołał ponad 100 prokuratorów w całej Polsce, których zadaniem jest ściganie każdego przejawu nienawiści. Zapewnił o zdecydowanej i systemowej reakcji państwa na przestępstwa motywowane uprzedzeniami narodowościowymi i wezwał obywateli RP, aby pamiętali o ofierze ukraińskich żołnierzy broniących Europy przed agresją ze Wschodu.
Nadal słudzy
Po wystąpieniu ministra Waldemara Żurka na scenie teatrum imprezy: Dnia Niepodległości Ukrainy 24 sierpnia 2026 roku na Placu Zamkowym w Warszawie, prześledziłem uważnie ukraińskie media. W ukraińskich mediach odtrąbiono je jako znaczący sukces ukraińskiej polityki zagranicznej i dyplomacji. Jako zasługę ministra Andrija Sybihy, systematycznie naciskającego na polskie władze. Odmiennego zdania były rosyjskie media. Nawiązano w nich do słów, które padły 29 marca 2022 roku z ust ówczesnego rzecznika Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Łukasza Jasiny: „jesteśmy sługami narodu ukraińskiego”. Następnie pokazano wypowiedź ministra Żurka. Przedstawiono ją jako dowód na kontynuację polskiej – służalczej polityki wobec banderowskiej Ukrainy.
Cios w powagę państwa polskiego
Z szacunkiem odnoszę się do działań polskich prokuratorów ścigających autentycznych przestępców. Przykładem tego jest sprawa opisana przez Natalię Grzybowską w artykule z 13 sierpnia Kokaina nabijana na kasę jako owoce. Ruszył proces w sprawie gdańskiego klubu nocnego: „W gdańskim klubie nocnym ’Rozi’ miało dochodzić do organizowania prostytucji, handlu kokainą i prania pieniędzy. W czwartek przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się proces 32 oskarżonych”. Mój osobisty stosunek do wypowiedzi ministra Żurka, ma inny, nie polityczny charakter, ale formalnoprawny. W Ustawie z dnia 28 stycznia 2016 roku Prawo o prokuraturze, w art.2, opisano czym powinna się zajmować prokuratura: „Prokuratura wykonuje zadania w zakresie ścigania przestępstw oraz stoi na straży praworządności”. Nie ma w tej Ustawie mowy o tym, iż prokurator ma prawo wygłaszać oświadczenia polityczne. Ponadto zastanawia mnie ile trzeba wykonać ekwilibrystyki prawnej, aby do czynów, które kwalifikują się jako „pyskówki” czy też najzwyklejsze wybryki chuligańskie, koniecznym było powołanie aż ponad 100 prokuratorów w całej Polsce do ścigania wykroczeń w postaci pyskówek i drobnych przestępstw? Żeby nadać tym pospolitym, patologicznym zachowaniom wymiaru politycznego… Żeby do much strzelać ze 100 prokuratorskich armat! Podziwiam ekwilibrystykę ministra polegającą na robieniu z igły wideł. W mojej subiektywnej ocenie, tego typu działania godzą w powagę państwa polskiego.
Eugeniusz Zinkiewicz














