Zełenski ostrzega przed mobilizacją Rosji. Polska musi czytać sygnały

dzienniknarodowy.pl 8 godzin temu
Zdjęcie: Zełenski ostrzega przed mobilizacją Rosji. Polska musi czytać sygnały


Wołodymyr Zełenski przekonuje, iż Władimir Putin szuka sposobu na masową mobilizację bez formalnego jej ogłoszenia. To ostrzeżenie nie dotyczy wyłącznie Kijowa. Dla Polski oznacza konieczność zimnej kalkulacji, bo rosyjska presja zawsze prędzej czy później uderza w nasz region.

Putin szuka zwycięstwa, którego nie ma

Wołodymyr Zełenski w rozmowie z ukraińskimi mediami ostrzegł, iż Rosja może przygotowywać masową mobilizację prowadzoną bez otwartego, formalnego komunikatu. Według relacji Polsat News ukraiński prezydent mówił o tajnych kontraktach, zamykaniu granic i próbach przykrycia skali strat polityczną manipulacją (relacja Polsat News).

W tym sensie Kreml gra dobrze znaną melodię: więcej ludzi, więcej zastraszania, więcej presji rakietowej i cybernetycznej. Rosja nie potrafi wygrać wojny szybkim uderzeniem, więc próbuje zmęczyć przeciwnika masą, strachem i czasem. Polska musi patrzeć na to bez złudzeń.

Ukryta mobilizacja jako broń polityczna

Zełenski ocenił, iż Putin potrzebuje opowieści o zwycięstwie. o ile nie może jej uzyskać na froncie, będzie próbował sprzedać ją własnemu społeczeństwu przez kolejne fale ludzi wysyłanych na wojnę. RMF24 przytacza wypowiedź ukraińskiego przywódcy o mobilizacji „bez faktycznego jej ogłoszenia” oraz o „cieniowych kontraktach” (opracowanie RMF24).

To ważne także dla Warszawy. Rosja od dawna testuje odporność NATO, a każda fala mobilizacyjna zwiększa presję na wschodnią flankę. choćby jeżeli Moskwa uderza dziś przede wszystkim na Ukrainę, jej cele strategiczne są szersze: zastraszyć Europę, rozbić solidarność Zachodu i wymusić uznanie stref wpływów.

Patrioty, PURL i twarda arytmetyka obrony

Ukraiński prezydent mówił również o programie PURL, czyli mechanizmie, w którym państwa NATO finansują zakupy amerykańskiej broni dla Ukrainy. Według RMF24 Zełenski potwierdził porozumienie ze Stanami Zjednoczonymi w sprawie comiesięcznych dostaw pocisków do systemów Patriot, ale uznał, iż skala dostaw nie wystarcza wobec rosyjskich ataków.

W tle pojawia się również Polska. Zełenski wskazał, iż pociski do Patriotów mają między innymi Niemcy i Polacy, dodając, iż oba państwa pomagają Ukrainie. Dla nas wniosek jest oczywisty: pomoc wojskowa nie może osłabiać własnej obrony powietrznej. Spór o zapasy pocisków Patriot pokazuje, iż solidarność bez zaplecza przemysłowego gwałtownie staje się rachunkiem bez pokrycia.

Ameryka, Donbas i rosyjska manipulacja

Zełenski ostrzegł też, iż Putin może manipulować ustaleniami omawianymi z amerykańską stroną. Celem Kremla miałoby być wymuszenie zgody na zajęcie większej części Ukrainy, szczególnie Donbasu. Ukraiński prezydent podkreślił, iż Kijów nie zamierza samodzielnie wycofywać się z własnego terytorium.

Tu polska racja stanu wymaga jasności. Pokój kupiony cudzym terytorium nie byłby pokojem, tylko zachętą do kolejnej wojny. o ile Rosja dostanie nagrodę za agresję, następnym razem podniesie cenę. Polska historia zna ten mechanizm aż za dobrze.

Polska nie może spać spokojnie

Dla Polski ostrzeżenie Zełenskiego jest kolejnym sygnałem, iż wojna na wschodzie nie jest odległym konfliktem do komentowania z kanapy. To konflikt o architekturę bezpieczeństwa, w której żyjemy. Każda rozmowa z Kijowem musi więc łączyć wsparcie dla obrony Ukrainy z pilnowaniem polskich interesów: naszej armii, naszych magazynów, naszej granicy, naszej polityki historycznej i naszego portfela.

Rosja rozumie siłę, a słabość traktuje jak zaproszenie. o ile Kreml rzeczywiście szykuje nową formę mobilizacji, Polska powinna przyspieszać własne zdolności obronne, produkcję amunicji i ochronę infrastruktury krytycznej. Twardy realizm narodowy polega na tym, by pomagać sojusznikowi, ale nigdy nie zapominać, iż pierwszym obowiązkiem państwa polskiego jest bezpieczeństwo Polaków.

Źródło: Polsat News, RMF24.

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału