Zełenski mówi o zgodzie Trumpa. Patrioty mają być produkowane na Ukrainie

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Zełenski mówi o zgodzie Trumpa. Patrioty mają być produkowane na Ukrainie


Według Wołodymyra Zełenskiego Waszyngton ma otworzyć Ukrainie drogę do licencyjnego wytwarzania pocisków Patriot. To ważna deklaracja, ale nie gotowa tarcza nad ukraińskimi miastami. Dla Polski stawka jest oczywista: im mocniejsza obrona powietrzna na wschodzie, tym większa presja na Rosję i mniejsze ryzyko przenoszenia wojny bliżej naszych granic.

Licencja zamiast samego oczekiwania na dostawy

W rozmowie z amerykańską telewizją Fox News prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, iż po stronie Donalda Trumpa jest zgoda na licencyjną produkcję pocisków Patriot przez Ukrainę. Informację tę podał także serwis Money.pl, zaznaczając, iż Biały Dom nie odniósł się jeszcze do najnowszej deklaracji ukraińskiego przywódcy.

Według agencji Anadolu Zełenski mówił o tej sprawie po wtorkowym spotkaniu z Trumpem w Waszyngtonie, 28 lipca 2026 roku. Ukraiński prezydent wskazywał, iż rozmowa dotyczyła rozbudowy współpracy obronnej. To wpisuje się w wcześniejszą zapowiedź Trumpa z 8 lipca 2026 roku, relacjonowaną między innymi przez PAP i polskie media, iż Stany Zjednoczone mają umożliwić Ukrainie produkcję rakiet do systemów Patriot.

Zmiana jest politycznie istotna. Ukraina nie chce być wyłącznie państwem stojącym w kolejce po kolejne dostawy. Chce przejść do modelu, w którym część uzbrojenia powstaje bliżej frontu, w oparciu o amerykańską technologię i własne zdolności przemysłowe. To jest myślenie państwowe. W wojnie na wyniszczenie przewagę ma ten, kto potrafi odtwarzać zapasy szybciej niż przeciwnik je niszczy.

Technologia nie rusza od samej deklaracji

Tu jednak trzeba zachować trzeźwość. Licencja nie oznacza, iż za kilka tygodni z ukraińskich zakładów zaczną wyjeżdżać gotowe pociski Patriot. Associated Press zwracała wcześniej uwagę, iż taki proces może być trudny i czasochłonny, bo system Patriot należy do najbardziej zaawansowanych zachodnich technologii obrony powietrznej. Potrzebne są uzgodnienia techniczne, ochrona know-how, komponenty, kontrola jakości, zabezpieczenie zakładów i stabilny łańcuch dostaw.

To nie jest zwykłe przeniesienie linii montażowej. Chodzi o broń, która ma zwalczać pociski balistyczne, rakiety manewrujące i inne środki napadu powietrznego. Każdy błąd w produkcji może kosztować życie ludzi pod ostrzałem. Dlatego Ukraińcy potrzebują politycznej zgody Waszyngtonu oraz realnego wsparcia przemysłowego i wojskowego.

Z polskiej perspektywy ta ostrożność jest konieczna. Polska sama wie, jak długo buduje się zdolności obrony powietrznej i jak kosztowna jest zależność od zagranicznego dostawcy. Deklaracje brzmią dobrze na konferencjach, ale bezpieczeństwo mierzy się liczbą gotowych baterii, zapasem pocisków, wyszkoleniem obsług i odpornością logistyki.

Rosja rozumie tylko koszt

Rosyjskie ataki rakietowe i dronowe pokazały, iż Moskwa uderza w wojsko, energetykę, miasta i infrastrukturę cywilną. Dlatego obrona powietrzna stała się dla Ukrainy sprawą przetrwania państwa. Każdy dodatkowy pocisk przechwytujący może oznaczać uratowany blok mieszkalny, elektrownię, szpital albo węzeł kolejowy.

Dla Polski wniosek jest szerszy. Rosję powstrzymuje nie apel o rozsądek, ale koszt agresji. Im trudniej Kremlowi przełamać obronę Ukrainy, tym mniej przestrzeni ma do testowania Zachodu, NATO i naszej wschodniej flanki. To zimna kalkulacja, nie sentyment.

Dlatego wsparcie dla ukraińskiej obrony powietrznej leży w polskim interesie, pod warunkiem iż idzie równolegle z twardą troską o własne zdolności. Warszawa nie może myśleć za Kijów ani oddawać komuś własnego bezpieczeństwa. Ma wzmacniać własną armię, własny przemysł, własne zapasy i własną pozycję negocjacyjną. Pomoc sojusznikowi nie może zastępować polskiej strategii.

Lekcja dla Warszawy

Sprawa Patriotów pokazuje jeszcze jedną rzecz: w dzisiejszej wojnie liczy się przemysł. Nie same deklaracje, nie same wizyty, nie puste komunikaty o solidarności. Liczy się produkcja amunicji, rakiet, radarów, dronów, części zamiennych i systemów dowodzenia.

Jeżeli Ukraina dostanie realną możliwość produkowania pocisków Patriot, będzie to sygnał, iż Amerykanie chcą częściowo przenieść ciężar wojny z rytmu dostaw na rytm wytwarzania. To rozsądne. Dostawy można zatrzymać polityczną decyzją, fabrykę trudniej zastąpić z dnia na dzień, ale daje ona państwu większą odporność.

Polska powinna patrzeć na to bez złudzeń. Nasza suwerenność zaczyna się od umiejętności obrony własnego nieba, granic i infrastruktury. Kto nie ma przemysłu obronnego, ten w chwili próby czeka na cudzą zgodę. A naród poważny nie buduje bezpieczeństwa na cudzej łasce.

Źródło: Money.pl

Idź do oryginalnego materiału