Zełenski konsoliduje władzę. Eksperci: „To są czasy dla solisty

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Zełenski konsoliduje władzę. Eksperci: „To są czasy dla solisty


Wołodymyr Zełenski przebudowuje swoje najbliższe otoczenie i skupia władzę we własnych rękach. Zdaniem ekspertów, na których powołuje się PAP, ukraiński prezydent robi to w cieniu przedłużającej się wojny, afer korupcyjnych i widma wyborów. Analitycy podsumowują ten kierunek krótko: nadeszły czasy dla solisty. Jednym z narzędzi umacniania jego pozycji mógł być również spór z Polską.

Przebudowa zaplecza

Ostatnie miesiące przyniosły w Kijowie serię zmian kadrowych w otoczeniu prezydenta. Jak tłumaczą PAP analitycy zajmujący się Ukrainą, nie chodzi o przypadkowe przetasowania, ale o świadome porządkowanie władzy wokół jednego ośrodka. najważniejsze decyzje coraz wyraźniej zapadają w kancelarii prezydenckiej, a rola innych instytucji słabnie.

Zełenski działa pod presją. Wojna nie kończy się szybko, kolejne afery korupcyjne uderzają w wiarygodność państwa, a w tle majaczy pytanie o wybory. W takich warunkach prezydent stawia na ludzi lojalnych i na maksymalne skrócenie łańcucha decyzyjnego. To ma zapewnić sprawność, ale rodzi też ryzyko nadmiernej centralizacji.

Czasy dla solisty

Określenie użyte przez ekspertów oddaje istotę zmian. W państwie prowadzącym wojnę na przetrwanie władza naturalnie koncentruje się wokół przywódcy. Wybory prezydenckie, które miały odbyć się w 2024 roku, zawieszono z powodu stanu wojennego, więc Zełenski rządzi bez odświeżenia mandatu w urnach. Dla części obserwatorów to zrozumiała konieczność, dla innych sygnał ostrzegawczy.

Solista ma jedną zaletę i jedną wadę. Zaletą jest szybkość i jednolitość decyzji w kryzysie. Wadą, iż system zależny od jednego człowieka staje się kruchy, a brak kontroli sprzyja właśnie tym nadużyciom, z którymi Kijów oficjalnie walczy. Koncentracja władzy i seria afer korupcyjnych to zestaw, który rzadko idzie w parze przez przypadek.

Zachód patrzy na ten proces z niepokojem. Partnerzy finansujący ukraińską obronę raz po raz przypominają Kijowowi, iż choćby w czasie wojny warto utrzymać kontrolę parlamentu, wolność mediów i niezależność instytucji antykorupcyjnych. To nie jest kaprys biurokratów. Od kondycji ukraińskiej demokracji zależy, czy pomoc trafia tam, gdzie powinna, i czy po wojnie kraj nie osunie się w rządy silnej ręki.

Polska jako karta w wewnętrznej grze

Dla polskiego czytelnika najważniejszy jest jeden wątek. Zdaniem ekspertów wzmocnieniu pozycji Zełenskiego mógł posłużyć także konflikt z Warszawą. Twardy ton wobec Polski, odwołania do trudnej historii i licytacja na patriotyczne emocje to sprawdzone narzędzia mobilizowania wyborców wokół przywódcy.

Jeśli ta interpretacja jest trafna, spór polsko-ukraiński przestaje być tylko efektem realnych rozbieżności interesów. Staje się częściowo elementem wewnętrznej gry w Kijowie, w której Polska pełni rolę wygodnego przeciwnika. To gorzka lekcja dla tych, którzy relacje z Ukrainą opierali wyłącznie na sentymencie.

Sojusznik, któremu trzeba patrzeć na ręce

Ukraina pozostaje państwem, którego przetrwanie leży w polskim interesie. To jednak nie znaczy, iż jej prezydent działa zawsze w zgodzie z polskimi oczekiwaniami. Zełenski jako solista będzie podejmował decyzje szybko, samodzielnie i pod kątem własnej pozycji. Pytanie dla Warszawy brzmi, jak układać relacje z partnerem, który potrafi rozgrywać Polskę na użytek własnej publiczności.

Źródło: Bankier.pl

Idź do oryginalnego materiału