Zełenski gratuluje Polsce. Pamięć 1920 roku wymaga twardej polityki

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Zełenski gratuluje Polsce. Pamięć 1920 roku wymaga twardej polityki


Wołodymyr Zełenski 15 sierpnia pogratulował Polsce rocznicy Bitwy Warszawskiej i Święta Wojska Polskiego, podkreślając udział ukraińskich żołnierzy w obronie Warszawy. Gest jest ważny, ale dla Polski oznacza jedno: kooperacja z Kijowem musi iść razem z prawdą historyczną i polskim interesem.

Gest wobec Polski i polskiej armii

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski złożył Polsce gratulacje z okazji rocznicy Bitwy Warszawskiej oraz Święta Wojska Polskiego. Jak podał Polsat News, ukraiński przywódca przypomniał, iż w 1920 roku rozstrzygał się los narodu i państwa polskiego, a bolszewicka ofensywa została zatrzymana także wysiłkiem ukraińskich żołnierzy.

To słowa, które warto odnotować. Bitwa Warszawska nie jest zwykłą datą z podręcznika. To moment, w którym Polska zatrzymała czerwony marsz na Zachód i pokazała, iż naród po 123 latach niewoli potrafi obronić własne państwo. Gdy prezydent Ukrainy odwołuje się do tej pamięci, wchodzi w przestrzeń dla Polaków świętą politycznie i historycznie.

Jednocześnie nie wolno tracić miary. Dyplomatyczny gest jest gestem. Nie zastąpi twardych ustaleń o bezpieczeństwie, polityce historycznej, ekshumacjach i polskich warunkach wobec Kijowa.

Sojusz 1920 roku był realizmem

Historyczny kontekst jest jasny. Jak przypomina rządowy portal Gov.pl, 20 tys. ukraińskich żołnierzy walczyło razem z Polską po sojuszu Józefa Piłsudskiego i Symona Petlury przeciw bolszewikom. W sierpniu 1920 roku płk Marko Bezruczko dowodził obroną Zamościa, a żołnierze Ukraińskiej Republiki Ludowej brali udział w walkach z Armią Czerwoną.

To była polityka interesu, nie sentymentalna legenda. Polska chciała odepchnąć Rosję od swoich granic i stworzyć bufor na wschodzie. Petlura szukał szansy dla niepodległej Ukrainy. Obie strony miały własne cele. W tym właśnie tkwi lekcja dla współczesności: sojusze mają sens wtedy, gdy służą bezpieczeństwu państwa, a nie gdy stają się moralnym szantażem albo pustym rytuałem.

W podobnym duchu DN pisał, iż pamięć 1920 roku nie może przykrywać polskiej suwerenności. Święto Wojska Polskiego jest świętem polskiej siły, polskiej ofiary i polskiego prawa do własnej polityki. Zagraniczne gratulacje są dodatkiem, nie osią tej opowieści.

Kijów zna wagę polskiej pamięci

Zełenski dobrze rozumie, iż odwołanie do 1920 roku ma w Polsce polityczną wagę. W czasie wojny z Rosją Ukraina potrzebuje polskiego zaplecza, polskiej opinii publicznej i polskiej cierpliwości. Dlatego tak często wraca język wspólnej walki z Moskwą.

Nie ma w tym nic dziwnego. Rosja jest zagrożeniem dla całego regionu, a klęska rosyjskiego imperializmu leży w interesie Polski. Problem zaczyna się wtedy, gdy słuszne wskazanie wspólnego przeciwnika ma zamknąć usta w sprawach trudnych. Polska pamięć nie działa wybiórczo. Jest w niej Bitwa Warszawska, ale jest też Wołyń, OUN-UPA i obowiązek godnego pochówku polskich ofiar.

Dlatego w relacjach z Kijowem potrzebny jest twardy realizm. Możemy wspierać Ukrainę przeciw Rosji, bo wymaga tego bezpieczeństwo Polski. Możemy jednocześnie domagać się prawdy historycznej, poszanowania polskiej wrażliwości i końca gestów, które ranią rodziny ofiar. Jedno nie znosi drugiego.

Polskie warunki zamiast wdzięczności bez końca

W ostatnich dniach portal przypominał, iż Zełenski i Kijów muszą usłyszeć polskie warunki. To nie jest antyukraińskość. To normalna postawa państwa, które zna własne interesy i nie oddaje polityki historycznej w cudze ręce.

Polska zapłaciła wysoką cenę za wolność. W 1920 roku obroniła siebie i dużą część Europy przed bolszewizmem. Dziś ma prawo oczekiwać od sąsiada pamięci pełnej, a nie wygodnej. Życzenia Zełenskiego są krokiem dyplomatycznie rozsądnym. Prawdziwy test przychodzi później: w decyzjach o ekshumacjach, w nazwach jednostek, w podręcznikach, w traktowaniu polskich ofiar.

Jeśli Kijów chce trwałego partnerstwa z Warszawą, musi zrozumieć prostą rzecz. Polska nie jest zapleczem bez własnej pamięci. Jest państwem z własną racją stanu. I właśnie z tej pozycji powinna odpowiadać na każde gratulacje, każde podziękowanie i każdą prośbę o wsparcie.

Źródło: Polsat News, Gov.pl.

Źródło: Polsat News

Idź do oryginalnego materiału