Jakie są popularne metody przyswajania wiedzy? Szkolne to wykucie na blachę, czytanie ze zrozumieniem, mniej ambitne ściąganie i najbardziej nowoczesne, a zrazem toksyczne korzystanie ze sztucznej inteligencji. Wiedzę życiową zdobywamy głównie przez doświadczenie, bolesne lub bezbolesne. W wersji bolesnej uczymy się na własnych błędach, w wersji bezbolesnej wyciągamy wnioski z cudzych błędów. Patrząc na dzisiejsze wystąpienie Donalda Tuska i całą strategię, jaką przyjął w dwóch ważnych głosowaniach sejmowych, trudno się oprzeć wrażeniu, iż mamy do czynienia z człowiekiem opornym na wszelką wiedzę.
Z kuciem na blachę, jak z każdym innym wysiłkiem, u Donalda Tuska zawsze było kiepsko, ale mógł skorzystać ze ściągi albo w najgorszym razie ze sztucznej inteligencji, jednak tego nie zrobił. Nie wyciągnął też żadnych wniosków z politycznych błędów śmiertelnego wroga, za to powtórzył własne. W 2025 roku, w finale kampanii prezydenckiej, Donald Tusk postanowił pomóc Rafałowi Trzaskowskiemu i w tym celu udał się na wywiad w programie Bogdana Rymanowskiego. Ciekawostką jest to, iż przyszedł ze ściągą, ale nie treść ze ściągi stała się jednym z gwoździ do trumny kampanii Trzaskowskiego, tylko autorska wypowiedź przewodniczącego Koalicji Obywatelskiej:
Jacek Murański. Postać znana, także panu Nawrockiemu. Znana między innymi z walk MMA, także aktor w niedużych rolach. Murański pod nazwiskiem: “wiem o tzw. kompromatach, hakach, którymi chwalił się Patryk Masiak – Wielki Bu, i o przełożeniu, które ma na Karola Nawrockiego”.
„Postać znana” weszła do języka powszechnego, ale przyczyny tego wejścia i dalsze wykorzystywanie frazy bynajmniej nie przynoszą chwały Tuskowi, wręcz przeciwnie, są jedną wielką kpiną z samobójczej akcji propagandowej. Gdyby nie wystąpienie samego Rafała Trzaskowskiego w czasie wieczoru wyborczego, to wywiad u Romanowskiego byłby absolutnym numerem jeden w kategorii: „kompromitacja kampanijna”. Niemniej jednak występ Trzaskowskiego miał miejsce po zamknięciu lokali i nie miał żadnego wpływu na wyniki wyborów, natomiast Donalda Tusk swoim prymitywnym atakiem z pewnością pomógł, ale Karolowi Nawrockiemu. Powoływanie się na autorytet „postaci znanej”, w przypadku osobnika, który powszechnie uważany jest za przedstawiciela marginesu społecznego musiało przynieść odwrotny skutek do zamierzonego.
Człowiek inteligentny przewidziałby konsekwencje podobnego zabiegu i odpuściłby tę zgubną myśl sekundę po tym, jak się pojawiła w głowie. Donald Tusk testu na inteligencję nie zdał, ale wpadka każdemu się kiedyś przytrafi, choćby nie wiem jak się bronił i to jeszcze nie świadczy o niskim poziomie inteligencji. Nie da się jednak wpadką, czy innym zbiegiem okoliczności, wytłumaczyć powtórnie oblanego testu na inteligencję, czego w sposób spektakularny na dzisiejszym posiedzeniu Sejmu dokonał Donald Tusk. Oprócz zawalenia kolejnego egzaminu, równie kompromitujące są okoliczności, bo Tusk ponownie korzystał ze ściągi, przygotowanej przez Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka i ponownie powołał się na „postać znaną”, tym razem „skruszonego” przestępcę Przemysława Krala.
Odczytany z mównicy sejmowej fragment protokołu z wyjaśnieniami Krala, jako żywo przypominał wynurzenia Jacka Murańskiego, co natychmiast zauważyli posłowie opozycji skandując nazwisko patocelbryty i nie inaczej zagregowały portale społecznościowe. Jest to ostateczna diagnoza niskiego potencjału intelektualnego Donalda Tuska, bo jak zauważyli autorzy broszury wydanej przez amerykańską organizację Anonimowych Narkomanów (Narcotics Anonymous): „Szaleństwem jest stosować te same metody i oczekiwać odmiennych rezultatów”.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

7 godzin temu








