Zdegenerowani plutokraci rządzą światem

myslpolska.info 2 godzin temu

Afera z aktami Epsteina szokuje oczywiście swoim przekazem, ale dobrze, iż ujrzała światło dzienne, ponieważ nie tylko otwiera oczy niedowiarkom, niewierzącym w istnienie podobnych praktyk, ale jest również jeszcze jednym dowodem na stan kondycji ludzkości.

Pierwsze skojarzenie, które nam się nasuwa, to oczywiście odniesienie do kryzysu elit Świata Zachodu, ale czy rzeczywiście problem jest tylko po naszej stronie barykady? Według mnie problem należy bowiem diagnozować nie tyle na poziomie cywilizacyjnym, co materialnym. W sukurs zdegenerowanym zachodnim miliarderom otaczającym się wianuszkiem wpływowych polityków, gwiazd kina czy sportu, idą bowiem miliarderzy wywodzący się z Zatoki Perskiej głęboko umocowani cywilizacyjnie w islamie (przynajmniej w teorii). Orgie seksualne z udziałem europejskich modelek organizowane przez szejków arabskich są równie obrzydliwe w swojej treści, co te organizowane na Zachodzie. W Izraelu mieliśmy afery seksualne z udziałem Prezydenta Izraela Mosze Kacawa, premiera Benjamina Netanjahu czy ministra obrony Izraela Icchaka Mordechaja. Zjawisko ma więc charakter ponadcywilizacyjny czy religijny i dotyczy określonej grupy ludzi. Ci ludzie to grupa plutokratów zarządzających światem dzięki gigantycznych pieniędzy, za które kupuje się ludzi i upadla ich dla rozrywki, dla zachcianki, z nudów dla realizacji perwersyjnych upodobań seksualnych. Krzywda wyrządzana kobietom, dzieciom, mężczyznom jest świadoma i stanowi o głębokiej dehumanizacji plutokratycznych elit tak świata Zachodu, jak i Wschodu.

Żyjemy bowiem w czasach, w których 1% najbogatszych ludzi na świecie posiada więcej majątku niż pozostałe 99% ludzkości razem wzięta. Żyjemy bowiem w czasach, w których jedna trzecia najbiedniejszej części ludzkości posiada tylko 2% światowych dóbr. Te porażające dysproporcje, które z każdym rokiem jeszcze bardziej się pogłębiają czynią z wąskiej grupy ludzi kastę ludzi wybranych. Ludzi, których nie ograniczają normy etyczne, religijne czy ograniczenia prawne.

W 1999 roku cztery dni po premierze filmu „Oczy szeroko zamknięte” umiera jego reżyser Stanley Kubrick. Można oczywiście uznać, iż śmierć reżysera była naturalna, byli jednak tacy, którzy uznali, iż wybitnemu reżyserowi, ktoś pomógł zejść z tego świata za to, iż w filmie przybliżył świat wyuzdanych praktyk seksualnych wpływowych notabli. Otoczka przedstawionej w filmie orgii nawiązywała na poły do praktyk masońskich i sekciarskich. Akta Epsteina ujawnione ćwierć wieku później pozwalają nam spojrzeć na film Kubricka jako na formę przestrogi kierowanej w kierunku widza. Czy świat wyciągnie z tego wnioski, szczerze wątpię. Przecież podobnym praktykom z wykorzystywaniem seksualnym dzieci, kobiet i mężczyzn oddawali się przecież cesarze rzymscy, a działo się to w okresie schyłkowym świetności starożytnego Rzymu. Czy ktoś dziś wyciąga z tego wnioski? Wnioski są takie, iż ludzie którzy publicznie walczą o feminatywy w przestrzeni Publicznej, w trosce o los kobiet, promują wartości demokratyczne, tolerancję itd. jednocześnie potrafią te kobiety bez skrupułów krzywdzić dla zabawy. Ludzie, którzy organizują publiczne zbiórki na leczenie dzieci, ze wzruszeniem opowiadający do kamer jak cierpienie dzieci ich rozczula nie mają oporów przed krzywdzeniem nastoletnich dziewcząt.

Arkadiusz Miksa

fot. wikipedia

Idź do oryginalnego materiału