Zauważenie

niepoprawni.pl 1 godzina temu

Z małej i prowincjonalnej perspektywy, to może być wyssane z krzywego i brudnego palca. Natomiast patrząc z dalszej ów problem zaczyna przybierać zupełnie inne wymiary. Nasuwają się skojarzenie, włącza się wiedza historyczna, i w ogóle pojawiają się jakieś światełka.

Na początku lat 90. ówczesny dyrektor Instytutu Śląskiego w Opolu obiecywał mi wgląd do niemieckich planów, które miały połączyć w całość Czechy, Śląsk i NRD. Nie dostałem ich, ale napisałem artykuł na temat innego superregionu, na pograniczu Odry, który w swój obręb włączał mniejszy lub większy pas po obu stronach granicy. Po 1989 r. planów owego „wygryzienia” było kilka, od Koschyka do Stolpego-Villersa. Każdy był większy i bardziej korzystny dla zachodniego sąsiada. Niemcy, w ogóle znani są z układania wszelakich planów na przyszłość, których najczęściej rząd nie zatwierdza, ale gdy nadejdzie odpowiednia pora, chętnie z nich korzysta – zwłaszcza, gdy dotyczy Mitteleurope. W stosunkach polsko-niemieckich nie jest to żadna nowość, tym bardziej, iż za nami lekcja z zaborów i szeroko zakrojona działalność wielu fundacji niemieckich na terenie III RP i niezauważana dotąd niemiecka polityka historyczna wtłaczana Polakom na Ziemiach Odzyskanych.

W tym kontekście interesująca okazuje się wizyta Petera Magyara w Polsce. Bardzo chętnie gościmy węgierskiego premiera, ale zastanowienie musi budzić nadmierna euforia obydwu przywódców, a szczególnie ich podwójne spotkanie najpierw w Warszawie, a potem w Gdańsku. Magyar jest drugim, po Macronie, przywódcą europejskim goszczonym przez Donalda Tuska w Gdańsku. Powoli Gdańsk staje się prywatna posiadłością naszego premiera.

Polityka jest taką dziedziną, w której liczą się gesty, maskowane posunięcia, podprogowe tworzenie faktów dokonanych lub czysta siła fizyczna. W przeciągu kilku ostatnich dni odbyły się spotkania w Pekinie Trumpa z Xi i nieco późniejsze oznajmiające XI z Putinem. Nie wiadomo, co mieli powiedzieć i co powiedzieli sobie przywódcy największych mocarstw, ale zastanawiające są ruchy w trakcie lub po ich spotkaniu. Amerykanie zamiast wycofać obiecane 4000 swoich żołnierzy z Niemiec, wstrzymali zmianę rotacyjną swoich wojsk w Polsce. Wyjaśnienia amerykańskie są mętne i chyba związane z nowymi planami rozmieszczenia armii amerykańskiej w Europie. No cóż, skoro coś uzgodniono, trzeba kuć „żelazo póki gorące” i dokonać przełomowych zmian, zanim czas pokrzyżuje plany. Ogólnie, powszechnie nic nie wiadomo. Nie wiadomo też jaki skutek odniosły umizgi Merza do Trumpa. Nieco wcześniej prezydent USA już chciał oddać przewodnictwo w Europie Niemcom, ale sam Merz błysnął taką inteligencją, iż swoją szansę stracił. Wybory połówkowe w Stanach zbliżają się, a sukcesów nie widać. Trzeba coś zrobić. zwykle do takich celów w Europie nadawał się obszar pomiędzy Niemcami a Rosją. On godził wszystkich. Dziś Ukraina walczy, ale Polska się żre, a więc to ona musi wziąć na siebie rolę kozła ofiarnego. Podział Polski idealnie do tego się nadaje: społeczeństwo jest podzielone w połowie, KO ma poparcie Niemiec, PiS – poza granicami, w zasadzie żadne. Wystarczy wydać Ziobrę i natychmiast zmieni się narracja, wszyscy okażą się durniami a ferment zacznie się od nowa. Bo starzy odejdą w niesławie, a zanim uformuje się klasa nowych, minie kolejnych 35 lat. Po co wysyłać wojsko i narażać się na koszty, skoro można wykonać postanowienia Trump-Xi i będzie spokój. Wszędzie.

Magyar w Krakowie gestykulował nie jak prywatny turysta, ale udzielny władca, co akuratnie w wykonaniu Węgra nie może budzić podejrzeń. Zapala światełko natomiast kolejna wizyta szefa węgierskiego rządu w Austrii. I tu, w swoich podejrzliwych głowach, musimy postawić pytanie, czy przypadkiem nie wchodzi w grę jakiś plan połączenia małej Austrii, małych Węgier i małego polskiego regionu, w którym wciąż żywa jest legenda cesarza Franca-Józefa – jedyna, która Niemcom pozostała. Nie wiadomo też, co z Chorwacją, która niegdyś należała do poddanych wielkiego cesarza. Pytań jest wiele, i są coraz bardziej dramatyczne.

Nie wiadomo co z wojną na Ukrainie? Najbardziej prawdopodobny scenariusz jest taki, iż pokój w świecie zostanie osiągnięty kosztem wszystkich w Europie i jakimś dealem w sprawie Iranu. Rosja zatrzyma zajęte przez siebie tereny na Ukrainie, ale Ukraina nie może przegrać, musi więc dostać jakąś rekompensatę na zachodzie kraju – tym bardziej, iż okazała się sprawna wojskowo i pożyteczna strategicznie. Może więc, w porozumieniu z Niemcami, zmaterializować swoje powiedzenie: pamiętaj Lasze, iż do Sanu to nasze, lub zażądać czegoś innego. Opinia międzynarodowa nie będzie protestowała, bo przecież w 2022 r. Polacy z taką otwartością przyjęli do siebie Ukraińców, a polskie rządy jeżdżąc po świecie i robiły z tego politykę. Niemcy nie będą musieli zabierać na razie nam Ziem Odzyskanych, bo socjologicznie zbadali, iż Polacy nie czekają tam na Niemców, ale na niemieckie pieniądze. A potem będzie jak na Śląsku i w Wielkopolsce – pół na pół. W tym układzie pojawia się też Austria, która będzie niezbędna z kilku powodów: Polska jest zbyt duża, aby stała się landem, a żyjący Habsburgowie posiadają jeszcze swoje ambicje i nie mają swojego przydziału, dlaczego więc nie podzielić się Polską, tak samo jak w XVIII w. Amerykanie oczywiście nie pozwolą na zbytnie wzmocnienie się Niemiec, ale mogą zaakceptować ich posunięcia i roztoczyć parasol nad całą Europą. Co tam Polska, partnerem może być tylko Europa, a Polska, jak głupia, niech płaci.

Taka powiastka jest oczywiście absolutnie niemożliwa i wyssana z brudnego zasmarkanego, nacjonalistycznego palca. W XVIII w. Polskę podzielono na trzy części, ale w XXI w. możemy wydarzenia uprzedzić i zgłosić akces do wejścia w struktury Stanów Zjednoczonych. W 2004 r. wstąpiliśmy do UE, dlaczego w 2026 r. nie możemy stać się kolejnym, po Grenlandii, stanem w USA? I w konsekwencji przyczynić się do kolejnego podziału Niemiec – dla uzyskania prawdziwego ogólnoludzkiego pokoju. Trudniej natomiast będzie stać się chińskim lotniskowcem w Europie. Korzystajmy póki czas, bo za sto lat...

Idź do oryginalnego materiału