Zarzuty za baner wymierzony w premiera. Głos zabrał prezes PiS-u

7 godzin temu

Czy wywieszenie na prywatnym terenie baneru z politycznym hasłem to wystarczający powód, by angażować aparat państwa i stawiać zarzuty? Tadeusz Łopata, były wójt Lanckorony, nie przyznaje się do winy i uważa, iż to działanie motywowane politycznie. Jego obrońca, poseł Paweł Jabłoński, twierdzi, iż prawo do krytyki władzy jest fundamentem demokracji, a służby się „kompromitują”. Głos w sprawie zabrał choćby Jarosław Kaczyński.

Słynny na całą Polskę baner z posesji w Izdebniku przy DK52 zdjęła straż pożarna na polecenie policji – o sprawie pisaliśmy przed tygodniem. Teraz stanowi dowód postępowania prokuratury w Wadowicach. Sprawa jest poważna – były wójt usłyszał zarzut znieważenia konstytucyjnego organu, za co grożą mu choćby dwa lata więzienia. Premiera polskiego rządu miał obrazić baner z napisem „nIEBAĆ TUSKA”, na którym nazwisko premiera przybrało barwy niemieckiej flagi, a pierwszy człon został tak zapisany, by był podobny do wulgarnego słowa.

Podejrzany w sprawie to Tadeusz Łopata, który pozwala na podawanie jego pełnego nazwiska. Były wójt Lanckorony uważa, iż postępowanie służb jest motywowane politycznie. „Redaktorzy są chyba bardziej piśmienni niż prokuratorzy. Gdzie tam widzimy coś obraźliwego?” – pytał nas w trakcie rozmowy telefonicznej. „Nie przyznaję się do winy. Ten baner wisiał od lipca zeszłego roku i nikomu nie przeszkadzał” – dodawał.

Pytany, czy jego zdaniem organy ścigania zainteresowały się sprawą z urzędu, czy zostały przez kogoś powiadomione, odpowiada, iż nie ma w tym zakresie pewności, bo nie uzyskał na razie wglądu do akt sprawy. „Nie widziałem żadnych dokumentów” – mówi były wójt i dodaje, iż termin wglądu do akt wyznaczono na najbliższy piątek. Podejrzewa jednak, iż ktoś mógł złożyć zawiadomienie. „Moim wielkim „zwolennikiem” jest poseł Marek Sowa. Ta sprawa jest czysto polityczna” – dodaje.

Brak jest jednak potwierdzenia informacji, by to polityk Koalicji Obywatelskiej powiadomił o sprawie służby, a niektórzy sugerują, iż zrobił to sam Łopata, bo po tym, jak ktoś oblał baner farbą, powiadomił on policję o zniszczeniu baneru.

Paweł Jabłoński, były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PiS i obrońca Tadeusza Łopaty, postępowanie wobec swojego klienta nazywa „kuriozalnym”. „Niezależnie od tego, czy ktoś pełni funkcję publiczną, czy nie, i wyraża swoje poglądy polityczne, na dodatek na swojej posesji, ma do tego pełne prawo. To jest przywilej chroniony na poziomie Konstytucji RP oraz Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Prawo do krytyki władzy, choćby takiej, która może być trudna do zniesienia i ktoś z jej powodu może się denerwować albo się z nią nie zgadzać, jest fundamentem społeczeństwa demokratycznego” – przekonuje prawnik.

„Uruchamianie aparatu państwa to przejaw albo jakiejś nadgorliwości tych, którzy podjęli decyzję, by się komuś przypodobać, albo jest to motywowane politycznie z góry. Tego nie wiemy, bo na razie wszyscy się od sprawy odżegnują. Jednak sam fakt, iż ktoś wszczął postępowanie, zamawia opinię biegłego, to już jest kompromitujące” – uważa mecenas Jabłoński. Pytany, czy po zapoznaniu się z aktami sprawy planuje wraz ze swoim klientem składanie wniosków dowodowych, odpowiada, iż decyzja jeszcze nie zapadła. „Po zapoznaniu się z aktami podejmiemy decyzję. Mamy nadzieję, iż ktoś zmądrzeje i prokuratura sprawę umorzy bez kierowania aktu oskarżenia, bo to byłaby kolejna kompromitacja” – uważa Jabłoński.

Do zdarzenia z Izdebnika odniósł się choćby prezes PiS Jarosław Kaczyński. „Mamy w Polsce taką sytuację, iż o ile ktoś powiesi napis „nie bać Tuska”, to przyjeżdża policja i straż pożarna, by to zlikwidować i zdjąć. I taki człowiek jest stawiany przed sądem” – mówił prezes PiS podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie, gdzie – jak co miesiąc – doszło do awantury z udziałem grupy osób, która zakłócała przebieg uroczystości w pobliżu pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy. „Przy władzy są ludzie, którzy niezależnie od tego, iż są przedstawicielami innego państwa, to jeszcze do tego nie potrafią rządzić. Oni nie potrafiliby rządzić gminą, a co dopiero dużym państwem” – mówił prezes PiS.

BARTŁOMIEJ KAWALEC

Idź do oryginalnego materiału