Czarne chmury nad starym znajomym Karola Nawrockiego z sali treningowej. „Wielki Bu”, o którym zrobiło się głośno w kampanii prezydenckiej usłyszał szereg zarzutów. Jak „Wielki Bu” poznał Nawrockiego „Wielki Bu” to jedna z tych postaci, o której było głośno (choć nie tak bardzo jak o panu Jerzym) podczas kampanii wyborczej. Patryk M. to znany kibic Lechii Gdańsk, czyli klubu, który od lat wspiera prezydent. I właśnie ich znajomość i wspólna fotka krążąca w mediach sprawiły, iż Karol Nawrocki musiał się gęsto tłumaczyć. Dlaczego? Jak informowała „Rzeczpospolita”, mężczyzna miał być członkiem gangu sutenerów z Trójmiasta i zostać skazanym m.in. za porwanie kobiety. Odsiedział też wyrok w celi dla szczególnie niebezpiecznych więźniów. — Znam go, bo z nim boksowałem. To jest wielki chłop, waży 140 kg. Był moment, iż nie miał odpowiedniego sparingpartnera i po prostu sparowaliśmy. Na niczym innym nasza znajomość nie polegała – opowiadał Karol Nawrocki podczas rozmowy z Krzysztofem Stanowskim w „Kanale Zero”. Po wyborach „Wielki Bu” miał swoje pięć minut: udzielił choćby wywiadu kanałowi YouTube „Fansportu”. W rozmowie nie zabrakło wątków politycznych. Biorący udział w freak fightach M. opowiedział co nieco o Nawrockim, pożalił się na hejt, który dotknął jego rodzinę podczas kampanii wyborczej i przyznał, iż kontaktował