Győr, położone rzut beretem od granicy z Austrią, przez lata uchodziło za bezpieczną przystań dla partii Viktora Orbána. Ale w czwartek wieczorem plac Dunakapu nad brzegiem Raby stał się sceną czegoś, czego węgierska prowincja nie widziała od dekad. Péter Magyar, człowiek, który rzucił wyzwanie systemowi, zgromadził dziesiątki tysięcy ludzi oczekujących zmiany.