Tempo budowy farm wiatrowych na lądzie drastycznie zwolniło. W 2025 roku do sieci podłączono najmniej nowych mocy wiatrowych od 2020 roku. Fundacja Instrat alarmuje: obecny zastój sprawia, iż realizacja choćby konserwatywnych celów na 2030 rok staje się nierealna.
Z danych wynika, iż polska transformacja energetyczna traci impet. Jeszcze w latach 2022–2023 oddawano do użytku niemal trzykrotnie więcej mocy rocznie niż obecnie. Dzisiejszy wynik stawia pod znakiem zapytania realizację scenariusza WEM (z Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu). Aby zrealizować ten – i tak mniej ambitny – scenariusz rządu, tempo inwestycji musiałoby przyspieszyć ponad dwukrotnie.
Decyzje sprzed lat zbierają żniwo
Obecna zapaść inwestycyjna jest efektem barier prawnych i administracyjnych narastających od lat. Głównym hamulcem pozostają:
- Restrykcyjne przepisy odległościowe (tzw. ustawa 10H, zliberalizowana jedynie częściowo do 700 m), które drastycznie ograniczyły pulę gruntów dostępnych pod inwestycje.
- Trudności z uzyskaniem warunków przyłączenia do sieci elektroenergetycznej.
- Przewlekłe procedury administracyjne.
- Lokalne sprzeciwy wobec nowych inwestycji.
Impas polityczny
Nadzieją na odblokowanie potencjału wiatrowego miała być nowelizacja przepisów, jednak w sierpniu 2025 r. Prezydent RP zawetował ustawę, która miała zliberalizować zasady lokowania farm wiatrowych.
Wydaje się, iż co do upraszczania procedur możliwe jest jednak porozumienie- warto jak najszybciej ułatwić rozwój OZE, tam gdzie to teraz możliwe.
Bez zmian w prawie, luka między celami a rzeczywistością będzie się jedynie powiększać.
Komentarz eksperta
Michał Grabka, kierownik programu badawczego Energia i Klimat, Fundacja Instrat:
„Dane za rok 2025 pokazują, iż zamiast przyspieszenia rozwoju najtańszego źródła energii w Polsce, obserwujemy zapaść inwestycyjną – w ubiegłym roku oddano do użytku najmniej mocy wiatrowych od 2020 roku. To nie jest spowolnienie, to hamowanie awaryjne w momencie, gdy powinniśmy wciskać gaz do dechy.
Jeśli to tempo się utrzyma, to nie uda się zrealizować nawet, zachowawczych planów zawartych w scenariuszu WEM (KPEiK) na 2030 rok. Potrzebny byłby powrót do tempa z lat 2022-2023: musielibyśmy podłączać do sieci niemal trzy razy więcej mocy rocznie niż robimy to obecnie.
Cykl inwestycyjny w energetyce wiatrowej jest długi – to, co (nie) buduje się dzisiaj, jest wynikiem decyzji sprzed lat. Rozwojowi energetyki wiatrowej najbardziej pomogłoby zreformowanie zasad odległościowych, ale rozwiązanie to zostało zawetowane przez Prezydenta. Rząd ma jednak narzędzia by umożliwić przyspieszenie budowy wiatraków poprzez zmiany w zakresie procedur inwestycyjnych – potrzebne jest pilne przyjęcie zaproponowanej już nowelizacji ustawy o OZE i rozważne wytyczne środowiskowe by nie ograniczać dalej już bardzo wąskiego dostępnego pod rozwój wiatraków obszaru.”
Kontakt:
Patryk Berus, Kierownik ds. komunikacji
M: +48 519 466 422E: [email protected]

1 dzień temu












